Pozostanie w pamięci
Trzy pytania do Mateusza Wdowiaka, pomocnika GKS-u Katowice.
Wchodząc z ławki Mateusz Wdowiak znacząco pomógł GieKSie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
1. Wszedł pan na boisko w trudnym momencie, przy 0:1 i brał pan udział przy dwóch trafieniach GieKSy. Na trzecie zabrakło czasu?
- Starałem się wnieść ożywienie, dać jakieś konkrety w ofensywie. To się udało, ale było niewystarczające i to jest najważniejsze. Szkoda, że nie znaleźliśmy drogi do tego, żeby zdobyć trzecią bramkę. Może faktycznie zabrakło czasu… Było blisko, a zarazem daleko.
2. Jakie emocje są w panu na świeżo po meczu, w którym GKS odpadł z europejskich pucharów?
- Pożegnaliśmy się godnie, ale każde pożegnanie z europejskimi pucharami jest bolesne. Porażka w dwumeczu bardzo boli. Myślę jednak, że dostarczyliśmy dużo emocji, szczególnie na naszym stadionie. Końcówki w meczach z Żyliną i Hapoelem były pasjonujące. Szkoda tylko, że mecz z Izraelczykami nie zakończył się tak, jak ten ze Słowakami – happy endem. Uważam jednak, że nasz występ w europejskich pucharach zostanie w pamięci kibiców. Wiadomo że chciałoby się więcej, ale dla nas było to też doświadczenie, z którego teraz możemy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Mam nadzieję, że za rok znów będziemy mogli grać w Europie.
3. Hapoel wyglądał jak drużyna uporządkowana, która nie daje rozwinąć skrzydeł rywalom. Tak też odczuwaliście to z boiska?
- Hapoel to przede wszystkim bardziej doświadczony zespół, jeśli porównamy go do Żyliny. To wytrawni piłkarze, którzy grają intensywnie i jakościowo. To dobry zespół, który był na nas dobrze przygotowany, też na nasze stałe fragmenty. Był to rywal trudny, ale końcówka meczu w Katowicach pokazała, że był do pokonania.
Rozmawiał Kacper Janoszka
