Powrót

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

23 lata jak z bicza trzasł... GKS Katowice wraca do Europy! Ostatni raz w europejskich pucharach grał w erze mezozoicznej, czyli w sierpniu 2003 roku i nikt w Katowicach o starciu z macedońską Cementarnicą Skopje nie chce pamiętać. Trudno się dziwić, choć przecież wcześniej GieKSa zapisała w europejskich rozgrywkach doprawdy świetną kartę.  D-z-i-e-s-i-ę-ć lat z rzędu grała w Europie! Kolejno: Fram - Sion - Sportul - Glasgow Rangers - Rovaniemi - Turku - Bayer Leverkusen - Motherwell - Brugge - Galatasaray - Benfica - Cardiff - Aris - Bordeaux - znów Leverkusen - Ararat. Co za passa z lat 1986-95!

Widziałem wszystkie te mecze z trybun Bukowej. Osobiście szkoda mi zwłaszcza sezonu 1986/87, tego pierwszego z serii. Uważam bowiem, że przy odrobinie - a może raczej furze - szczęścia, GieKSa mogła powtórzyć sukces Górnika, czyli... zagrać w finale europejskiego pucharu. GieKSa naprawdę głupio odpadła ze Sionem (Mirosław Dreszer okupił to stratą śledziony), a gdyby nie odpadła, trafiłaby na Lokomotive Lipsk, w mojej opinii będący całkowicie w jej zasięgu. Byli enerdowcy dotarli aż do finału Pucharu UEFA i tam dopiero musieli uznać wyższość Ajaksu...

Były więc łzy zarówno radości, jak i smutku, było uczucie satysfakcji i przygnębienia. Zaczęło się jeszcze w 1970 roku, kiedy w Pucharze Miast Targowych Katowice zagrały ze słynną Barceloną. Po porażce u siebie 0:1 (mecz odbył się na Stadionie Śląskim, a GieKSie chyba po raz pierwszy i ostatni kibicowali fani Ruchu, bo ich drużyna zaraz potem... grała z Fiorentiną) GKS na Camp Nou prowadził 2:0. Zdajecie sobie więc sprawę, jak bardzo pradziadkowie Cubarsiego czy Pedriego musieli drżeć z niepokoju! Nie udało się wtedy, skończyło się 2:3, a piłkarze zapamiętali, że gospodarze zabrali ich wtedy na... korridę.

Ćwierć wieku później na Bukową przyjechał Zinedine Zidane, gdzie dostał po nosie zarówno on, jak i jego Bordeaux. Francuzi byli pewni siebie, do katowickiego hotelu przysłali dokładne menu, na obiad zażyczyli sobie cielęce eskalopki. Były zapewne pyszne, na boisku musieli jednak uznać wyższość Katowic, a Ecik" Janoszka tłumaczył Zizou" z przekąsem: skońc knolić ino zacnij groć"... Francuz wtedy raczej nie zrozumiał i to GieKSa grała dalej. Szczegóły rywalizacji z Francuzami - w tekście obok. Przypomnę tylko, że wśród przegranych oprócz Zidane'a byli inni przyszli mistrzowie świata - napastnik Christophe Dugarry i obrońca Bixente Lizarazu...

Dziś rozpoczyna się nie tyle nawet nowy rozdział, co nowa era w dziejach klubu. Po wieloletniej Wielkiej Smucie, czyli tarzaniu się w ligach niższych, zespół awansował do ekstraklasy, a po drugim roku wywalczył w pięknym stylu przepustkę do Europy. Zagra w rozgrywkach, w których jeszcze - siłą rzeczy - nie uczestniczył. Po Pucharze Miast Targowych, Pucharze Zdobywców Pucharów i Pucharze UEFA przyszedł czas na Ligę Konferencji. To kolejny element zgrabnej układanki wokół klubu. Fajna drużyna, nowy stadion, przyzwoita frekwencja - tak to powinno wyglądać. A jeśli dodamy do tego doświadczenia - także trenera Rafała Góraka - że nie od razu Nową Bukową zbudowano, a poddawać się nie należy nigdy, pojawia się nam obraz, o jaki w piłce nożnej chodzi! 

Powodzenia, GieKSo!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się