Potrzebny nowy Rycerz Bodzio

Drużyna ŁKS-u, zwana Rycerzami Wiosny, rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu od poszukiwania osoby, która wcieli się w rolę... maskotki.

Piłkarz Mateusz Wysokiński i stary Rycerz Bodzio. Fot. Artur Kraszewski / PressFocus

ŁKS ŁÓDŹ

Dotychczasowy – tak jak paru piłkarzy – zażądał podwyżki, ale sytuacja zmusza klub do ograniczania wydatków. Zadaniem Rycerza Bodzia, klubowej maskotki, jest prowadzenie dopingu i pozowanie do zdjęć z kibicami, a jego imię nie bez powodu przypomina Bogusława Wyparłę, który chociaż Łodzianinem z urodzenia nie jest (pochodzi z Mielca), to u kibiców zapracował na dożywotne uznanie swoją grą w mistrzowskiej drużynie z 1998 roku.

Na podwyżki nie mogą też liczyć piłkarze, którym kończą się kontrakty. Klub już raz zaryzykował i zatrudnił grupę zawodników na kredyt, licząc na awans i ekstraklasowe pieniądze. Skończyło się – tak jak teraz – na przegranym barażu i finansowej klapie. Piłkarze domagali się zaległych wypłat, a najwytrwalszy z nich był Duńczyk Mikkel Rygaard, któremu trzeba było wysyłać przelewy przez dłuższy czas, mimo że grał już w Szwecji w nowym klubie.

ŁKS chciał go zatrzymać, ale nie za takie pieniądze, jakich chciał. W podobnej sytuacji byli teraz Gustaf Norlin (już w Miedzi) i Jasper Loeffelsend. Obaj mieli dobrą rundę wiosenną i na pewno nie należeli do tej grupy zawodników, o których trener Grzegorz Szoka powiedział po porażce z Chrobrym, że nie udźwignęli ciężaru barażu. Ich kontrakt skończył się 30 czerwca i nowego nie będzie, bo – tak jak Rycerz Bodzio – są dla klubu za drodzy. Odchodzą też Piotr Głowacki, Jack Patterson, Benjamin Toma i Aleksander Bobek. Głowacki zrobił swoje dla klubu w minionych sezonach, Pattersona i Tomę ŁKS żegna ozięble, Bobek postanowił z kolei poszukać gdzie indziej szklanego sufitu do przebicia, bo ten w Łodzi okazał się ze szkła pancernego. Wrócili też do poprzednich klubów Maksymilian Pingot (tym razem Lech delegował go do Odry) i Maciej Wojciechowski (Pogoń). Łukasz Jakubowski wypożyczony został Avii Świdnik, Mateusz Lewandowski odszedł do GKS-u Tychy, a Mateusz Wzięch został zawodnikiem Polonii Bytom. Aleksander Iwańczyk po kontuzji grał wiosną w rezerwach, a teraz odszedł do Podbeskidzia. Jego tata to znany komentator Polsatu.

Zwalniali, to będą przyjmować… W klubowej kadrze jest młody bramkarz Łukasz Bomba, ale przewidując też i jego transfer, ŁKS zaangażował doświadczonego Damiana Węglarza (30 lat), ostatnio grającego w Arce. Inne potwierdzone już nabytki to Marcel Błachewicz i Julian Keiblinger (GKS Tychy), Karol Podliński (Pogoń Siedlce), Bartosz Farbiszewski (Pogoń Grodzisk Maz.), Dominik Sokół (Znicz), Kacper Nowakowski (Miedź), Filip Rejczyk (GKS Katowice), bramkarz James Rhodes z kalifornijskiego klubu Ventura County. Zostaje trzon drużyny z rundy wiosennej: Rudol, Hinokio, Kupczak, Terlecki, Wysokiński, Młynarczyk, Piasecki, Fałowski (kadra U-19). Do pierwszego składu przebijać się będą na pewno tacy piłkarze jak Lenard Szczygieł (U-18) i Fabian Olejniczak (U-17), który w sparingu z Radomiakiem przed paroma dniami strzelił swojego pierwszego „dorosłego” gola. ŁKS wygrał ten sparing 2:1 (drugą bramkę zdobył Piasecki).

Oficjalna wersja jest taka, że klub wybiera wyróżniających się piłkarzy I ligi, młodych, ale już z pewnym doświadczeniem. Kandydaci powinni jednak spełniać jeszcze dwa warunki: muszą być wolni kontraktowo, by nie trzeba było płacić odstępnego oraz nie mieć „lekarskich” wymagań w kwestii zarobków.

Odnotować warto jeszcze pożegnanie piłkarza, który nigdy nie zagrał w ekstraklasie ani w I lidze, ale też stał się klubową legendą. Do Warty Sieradz w III lidze odchodzi Aleksander Ślęzak, który był w klubie od 2013 roku, gdy ŁKS rozpoczął swoją historię na nowo od IV ligi. Miał już 21 lat, gdy ściągnięty został do Łodzi z MGKS-u Gorzkowice (piotrkowska okręgówka) i dwukrotnie wyprowadził drużynę, w której grał (a nawet był kapitanem) z IV do II ligi: pierwszy zespół w latach 2013-17 i drugą drużynę, w której grał w sezonach 2020-26. Występował w pierwszym, drugim, a nawet w trzecim zespole ŁKS-u i trudno wyliczyć dokładnie, w ilu meczach. Na pewno było ich ponad 400.

Wojciech Filipiak

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się