Potrzeba wspólnego języka

Rozmowa z Piotrem Zorzyckim, prezesem Silesii Miechowice

Drużyna z Miechowic rozpoczęła sezon w radosnym nastroju... Fot. FB/KS Silesia Miechowice

W ubiegłym sezonie Silesia zajęła 14. miejsce w tabeli I grupy klasy okręgowej, co było równoznaczne z degradacją, ale w dalszym ciągu w niej występuje...

- To efekt wycofania się z rywalizacji LKS-u Żyglin, ale również naszej wiary i walki o każdy punkt. W obecnych czasach kluby często składają wnioski o wycofanie z rozgrywek, czasami robią to w ostatniej chwili... Z jednej strony cieszyliśmy się z pozostania w okręgówce, ale z drugiej jest nam przykro, że kluby funkcjonujące w okolicy pod względem finansowym nie dają rady.

Co zadecydowało o waszym nienajlepszym wyniku na koniec poprzednich rozgrywek?

- Po spadku z 5. ligi nasza sytuacja była trudna, a tuż przed inauguracją odeszli prawie wszyscy zawodnicy. Mimo tego zdecydowaliśmy się grać, dołączając do kadry zawodników z rezerw. Dla nich to była wyjątkowa szansa na poznanie realiów klasy okręgowej. Mogliśmy zacząć od B klasy, ale postanowiliśmy podjąć rękawicę. Tym, którzy zdecydowali się z nami zostać, należy się ogromny szacunek.

Z jakimi problemami mierzcie się obecnie?

- Funkcjonujemy w strukturach podokręgu Bytom, którego jestem wiceprezesem, To już nie te czasy, kiedy duże zakłady - mam na myśli zwłaszcza kopalnie - pomagały klubom, bo właściwie ich już nie ma. Obecnie musimy sobie radzić sami, co jest trudne. Owszem, pomaga nam miasto, za co mu dziękujemy, ale przede wszystkim jesteśmy klubem dzielnicowym. Robimy wszystko, żeby każde chętne dziecko z Miechowic, pragnące rozpocząć przygodę z piłką, mogło do nas przyjść i spróbować swoich sił. Przy ulicy Dzierżonia 21 mamy znakomite, pełnowymiarowe boisko, które służy drużynom ekstraklasy i 1. ligi jako arena sparingowa. Mamy też innowacyjny system do nagrywania meczów, umożliwiający transmisje oraz analizy wideo zarówno zespołu, jak i poszczególnych piłkarzy. Jeśli któryś z naszych zawodników się wyróżnia, to umożliwiamy mu rozwój w innych klubach.

Jak pan oceni letni okres przygotowawczy, mecze kontrolne?

- Nie jestem chętny do oceniania, a jako doświadczony trener i działacz wiem, że mecz kontrolny to dodatkowa jednostka treningowa. Owszem, wyciągamy wnioski ze sparingów, ale prawdziwym egzaminem są dla nas rozgrywki ligowe.

Kadra mocno się zmieniła?

- Dołączyli do nas Daniel Zieliński, Denis Sojka i Jakub Kowalski. Pierwszych dwóch sprowadziliśmy z Polonii Bytom i potrafią grać na kilku pozycjach, natomiast Kowalski jest obrońcą, który ostatnio występował w LKS-ie Większyce. Zawodnik przychodzący musi wyróżniać się umiejętnościami i stanowić wartość dodaną. Pożegnał się z nami kapitan Marcel Salicki, który odszedł do Unii Strzybnica.

Sezon rozpoczęliście od trzech zwycięstw - 4:1 z Tempem Paniówki, 3:0 z Carbo Gliwice oraz 2:1 ze Strzybnicą - i na ten moment otwieracie tabelę. Czy to znaczy, że drużyna pod wodzą trenera Andrzeja Orzeszka, doskonałego ongiś obrońcy, trzykrotnego mistrza Polski z Górnikiem Zabrze, a później szkoleniowca wielu klubów, powalczy o awans?

- Nie czujemy presji, ale staramy się robić wszystko, żeby osiągać jak najlepsze wyniki. Wszystko i tak zweryfikuje boisko... Najważniejsza w drużynie jest atmosfera, bo ma ona wpływ na rezultaty. Gdy odpowiedni ludzie znajdują wspólny język, to wszystko podąża we właściwym kierunku.

Rozmawiał Miłosz Derda


Piotr Zorzycki na czele Silesii Miechowice stoi od 1992 roku. Fot. Podokręg Bytom