Potrafi zrobić różnicę
Nawet gdy Fabian Piasecki został zesłany do rezerw, ŁKS nie musi się martwić o zdobywanie bramek.
Tak wygląda najlepszy piłkarz poprzedniej kolejki 1. ligi. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
ŁKS ŁÓDŹ
Andreu Arasa w ŁKS-ie Łódź pojawił się przed sezonem 2024/25. Na zaplecze ekstraklasy trafił z 4. szczebla rozgrywkowego w Hiszpanii. W Polsce otrzymał szansę i pokazał, że nie jest przypadkowym zawodnikiem. Już w rundzie jesiennej, zaraz po przylocie do Polski, zdobył 6 bramek i zaliczył 4 asysty w meczach ligowych. Stał się ważną częścią drużyny, którą dowodził Jakub Dziółka. Problem w tym, że źle wszedł w rundę wiosenną pierwszego sezonu w Polsce, ponieważ doznał poważnego urazu kręgosłupa. Od marca do listopada 2025 roku pauzował. Stracił mnóstwo czasu. W okresie, gdy był kontuzjowany, ŁKS prowadzony był przez trzech szkoleniowców (wliczając 5 meczów pod wodzą Ryszarda Robakiewicza). Nie mógł z jego usług skorzystać Szymon Grabowski. Ariel Galeano z gry Arasy cieszył się ledwie przez parę meczów. To tylko dowód na to, jak długo Hiszpan wyłączony był z gry. W końcu jednak powrócił i w marcu 2026 roku znów zaczął zdobywać gole. Nadrabiał zaległości, wrócił do formy; jeszcze przed zakończeniem rozgrywek trzykrotnie trafił do siatki i czterokrotnie asystował przy golach kolegów. Gdy już wydawało się, że wraca na właściwe tory, znów złapał kontuzję na koniec rozgrywek.
Takich piłkarzy potrzebują
Grzegorz Szoka w pierwszych meczach bieżących rozgrywek oszczędzał 27-latka. W ostatnich dwóch meczach ten zagrał jednak w pierwszym składzie. W miniony weekend był najlepszym zawodnikiem podczas spotkania ze Stalą Mielec, w którym ustrzelił dublet. Co więcej, został wybrany najlepszym zawodnikiem poprzedniej kolejki. – To zawodnik, który potrafi zrobić różnicę. Taki piłkarzy potrzebujemy – powiedział po meczu z Mielczanami trener Grzegorz Szoka, który zdjął z boiska Hiszpana przed ostatnim gwizdkiem, wciąż dbając o jego zdrowie.
Zesłany do rezerw
Gra Arasy w wyjściowej jedenastce jest nie tylko wynikiem jego dobrej formy. Jest to też pokłosie problemów Fabiana Piaseckiego. Najlepszy strzelec łódzkiego zespołu z poprzedniego sezonu, w bieżących zmaganiach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, w meczach z Polonią Bytom (2:1) i Chrobrym Głogów (1:2). Po tym, jak zdobył bramkę przeciwko Głogowianom, zszedł z boiska, wyrażając niezadowolenie z decyzji trenera. W kolejnym starciu z Bruk-Betem już nie znalazł się w kadrze meczowej, a przed starciem ze Stalą Mielec klub poinformował, że Piasecki został zesłany do rezerw. – Fabian wie, jakie warunki musi spełnić, żeby wrócić do zespołu – przekazał trenerSzoka. Arasie odpadł więc – przynajmniej na moment – jeden z konkurentów o miejsce w składzie.
Kolejny do rywalizacji
Mimo tego Hiszpan ma z kim toczyć wewnętrzną rywalizację. Przed sezonem ŁKS wzmocnił się, sprowadzając Karola Podlińskiego z Pogoni Siedlce, w której przez ostatni rok zdobył sześć goli w 1. lidze. Podliński też korzysta na absencji Piaseckiego, ponieważ w dwóch ostatnich meczach – podobnie jak Arasa – zdobył dwa gole. Co więcej, przy jednym z ostatnich trafień Hiszpana, zaliczył asystę. Grzegorz Szoka nie może więc narzekać na obsadę formacji ofensywnej, nawet gdy Piasecki trenuje z drugim zespołem. Pomimo tego Łodzianie nie zamierzali zaprzestać poszukiwań na rynku transferowym. Dzięki temu we wtorek oficjalnie ogłoszono transfer Kacpra Prusińskiego. To 21-letni snajper, który zabłysnął w poprzednim sezonie w barwach drugoligowego Hutnika Kraków. Na trzecim szczeblu rozgrywkowym w 33 meczach 14-krotnie wpisywał się na listę strzelców. Pewne jednak jest jedno – jeśli Arasa będzie w takiej formie, jaką zaprezentował w niedzielnym spotkaniu ze Stalą, droga Prusińskiego do pierwszego składu będzie bardzo kręta.
Kacper Janoszka
