Poszli na całość

W Kielcach rozbili bank, w przenośni i dosłownie, ale wciąż mają sporo do poprawy…

Czy Patrik Hellebrand podtrzyma dobrą formę z Górnika w barwach Korony? Fot. Paula Duda/Korona Kielce

KORONA KIELCE

„Idź na całość” to jeden z najbardziej kultowych teleturniejów lat 90. w Polsce. Po ponad 20 latach show wróciło na antenę, a jego słynne motto przed nadchodzącym sezonem wzięło sobie do serca wielu właścicieli ekstraklasowych zespołów. Trudno się temu dziwić, bo wraz z rozwojem ligi, rosną również możliwości finansowe klubów, które z roku na rok przeznaczają coraz większe środki na wzmocnienia. Największe zaskoczenie wzbudziły jednak ruchy Korony, która odważnie weszła na rynek transferowy.

Nowe możliwości

Przełomowy dla Scyzoryków był poprzedni rok, w którym właścicielem klubu został dobrze znany w tamtejszym środowisku Łukasz Maciejczyk. Biznesmen, który majątku dorobił się w branży tytoniowej (firma Magnus Tobacco), kupił Koronę za promocyjna cenę ok. 100 tysięcy złotych, ale jednocześnie ze stratą finansową spółki. Maciejczyk przedstawił perspektywę rozwoju. W sezonie 2025/26 budżet klubu wynosić miał 30 mln zł, a celem sportowym pierwszej drużyny było zajęcie 12. miejsca (ostatnio udało się być pozycję wyżej). Z kolei zbliżające się rozgrywki, to budżet o 2 miliony większy, a celem jest minimum 10. lokata. Wydaje się jednak, że pieniędzy na ten sezon poszło zdecydowanie więcej...

Już w poprzednim okienku w Kielcach zapachniało dużą kasą. Do klubu z NK Celje trafił Tamar Svetlin, za którego zapłacono rekordowe wówczas około 850 tysięcy euro. Przed tymi rozgrywkami Słoweńca chciał Lech Poznań, ale na razie 24-latek zostaje w ekipie Scyzoryków. Ten ruch rozochocił jednak właściciela klubu.

Kasa, misiu, kasa

Nikt jednak nie spodziewał się, że w Kielcach zrobią ruchy, którymi zaskoczą piłkarskie środowisko. Korona aktywowała klauzulę wykupu Patrika Hellebranda z Górnika Zabrze i pobiła swój transferowy rekord o milion euro (1,7 mln)! – To by się nie udało bez determinacji i możliwości właściciela klubu Łukasza Maciejczyka. Od początku był bardzo mocno zaangażowany w ten projekt. Trochę namieszaliśmy na rynku – mówił niedawno dyrektor sportowy Paweł Golański.

Czecha skusiły pieniądze, ponieważ w drużynie Scyzoryków ma zarabiać 65-70 tysięcy euro miesięcznie. To trzykrotna podwyżka w stosunku do tego, co miał w Zabrzu, ale jednocześnie komin płacowy Korony.

Kolejne wzmocnienia to Kamil Jakubczyk z Arki Gdynia (1 milion euro) oraz Ariel Mosór z Rakowa Częstochowa (500 tysięcy), a w Kielcach myślą jeszcze nad sprowadzeniem napastnika.

Pieniądze nie dają gwarancji

Łukasz Maciejczyk zrobił bardzo dużo, żeby zespół zrobił krok do przodu. W Kielcach mogą mieć jeden z najciekawszych środków pola w całej ekstraklasie. Svetlin z Hellebrandem mają nadawać ton gry drużynie. I chociaż sparingi nie muszą przełożyć się na spotkania ligowe, to trener Jacek Zieliński ma co robić. Koronę trapią stare problemy, czyli gra w ofensywie. – W dalszym ciągu musimy pracować nad finalizacją akcji, grą w trzeciej tercji boiska i stwarzaniem sytuacji bramkowych. Cały czas to doskonalimy, ale efekty przychodzą na razie powoli – mówił szkoleniowiec po sparingu ze Stalą Rzeszów (0:0).

Scyzorykom udało się podczas przygotowań wygrać 4:0 z MFK Zemplin Michalovce, bezbramkowo zremisować z Omonią Nikozja i w próbie generalnej niespodziewanie przegrać 0:2 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. – Zagraliśmy słabsze spotkanie, ale przed nami jeszcze tydzień pracy – mówił trener Zieliński.

Zatem do poprawy jest jeszcze gra w defensywie, tym bardziej, że w 1. kolejce piłkarze Korony zagrają na wyjeździe z aspirującą do wysokich miejsc Jagiellonią Białystok.

Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się