Poszła skarga do PZPN-u
Wyniku meczu ze Świtem Szczecin nie uda się już „odkręcić”, ale Tyszanie spróbują przynajmniej anulować żółte kartki.
Damian Kądzior docenia kibiców jeżdżących za drużyną nawet do Szczecina. Fot. GKS Tychy
GKS TYCHY
Co prawda przed GKS-em Tychy już w czwartek pucharowy mecz z ŁKS-em, ale kibice i działacze myślami są jeszcze w szczecińskiej dzielnicy Skolwin. Tam bowiem w niedzielne popołudnie Trójkolorowi w potyczce ze Świtem stracili dwa punkty i dwóch zawodników.
- Myślę, że każdy, kto oglądał ten mecz - z wyjątkiem jednej osoby na boisku - widział, że tuż przed przerwą powinien być rzut karny dla nas i czerwona kartka dla rywala – stwierdził trener Rene Poms. – Tego jednak zabrakło, więc do samego końca staraliśmy się strzelić zwycięskiego gola. Choć mieliśmy wystarczająco dużo okazji, to kilka razy świetnie interweniował bramkarz, a w ostatnich sekundach trafiliśmy w poprzeczkę.
Brak sędziowskich umiejętności
Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i tego już nic nie zmieni. Działacze GKS-u postanowili jednak zwrócić Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej uwagę na brak sędziowskich umiejętności Pawła Szuty z Piły oraz wnioskować o anulowanie żółtych kartek, którymi na ławce zostali ukarani trener Poms i zawodnik Noel Niemann, protestujący po nieodgwizdanym, brutalnym faulu Dawida Szwieca.
Bez trzech
A jeżeli chodzi o „straty w ludziach”, to trzeba zaznaczyć, że wyeliminowani z gry są Paweł Olkowski, mocno poturbowany przez wychowanka Gwarka Ornontowice wejściem w stylu karate (atak wyprostowaną nogą w brzuch stał się hitem w sieci), i Dawid Kasprzyk, który spadając na murawę po walce o górną piłkę, skręcił staw skokowy. Pierwszy z nich, mający na pachwinie i brzuchu ślady korków rywala potrzebuje krótszego czasu na wyleczenie urazu, ale drugi ma tak mocno opuchniętą stopę, że nie można wykonać USG. Obaj nie trenowali więc ani w poniedziałkowe popołudnie, bo po powrocie tuż po północy trener zarządził zajęcia o godzinie 14.00, ani we wtorek. Udziału w treningu nie bierze też Marcina Kozina, który przeszedł operację kostki i czeka go trzymiesięczna rehabilitacja.
Dwoma autokarami i busem
Pierwsza dobra informacja dotyczy Igora Łasickiego, którego z wyjazdu do Szczecina wyeliminowała choroba, ale już jest zdrowy i dołączył do zespołu. A druga pozytywna wieść dotyczy frekwencji, bo na czwartkowy mecz pucharowy wybierają się zorganizowane grupy zaprzyjaźnionych kibiców obydwu klubów.
Skoro do Szczecina dwoma autokarami i busem pojechało 123 fanów Trójkolorowych, to nic dziwnego, że w Tychach spodziewają się kilkuset... sympatyków ŁKS-u. Co ciekawe, zajmą oni miejsca „w młynie” gospodarzy i będą kibicować wspólnie. Nie zostaną wprawdzie otwarte sektory od strony Areny Lekkoatletycznej – zamknięte w celu obniżenia kosztów organizacji meczów w tym drugoligowym dla Tyszan sezonie – jednak około 5 tysięcy miejsc w sumie będzie czekało na tych, którzy postanowią obejrzeć pucharowe widowisko.
Ogromny szacunek
- Ogromny szacunek dla naszych kibiców za to, że jeżdżą z nami po całej Polsce. Wiemy, jaką odległość mieli do pokonania przed i po meczu ze Świtem. To bardzo budujące, że stawili się na tym wyjeździe tak licznie. Tym bardziej żal, że mając tyle sytuacji, nie wygraliśmy. Gramy jednak dalej i już w czwartek czeka nas spotkanie pucharowe z zespołem, który znajduje się w czołówce I ligi. Zamierzamy się jak najlepiej do niego przygotować. Wierzę, że przy takim wsparciu możemy w Pucharze Polski osiągnąć dobry rezultat – zapowiedział lider Tyszan, Damian Kądzior.
Jerzy Dusik
