Poszedł na całość w kasynie!

Rozmowa z Mirosławem Waligórą, byłym królem strzelców ekstraklasy (1992) i wicemistrzem olimpijskim z Barcelony, od ponad 30 lat mieszkającym w Belgii

Chłodny dystans między Rudim Garcią (w garniturze) a Kevinem de Bruyne? Szalone decyzje selekcjonera jednak obroniły się w meczu z Senegalem. Jak będzie z USA? Fot. Belga/SIPA USA/PressFocus

Belgowie z radości wychodzą na ulicę po takich zwycięstwach, jak to ostatnie, z Senegalem?

- Prawdę mówiąc z tego, co słyszałem od kolegów, zdecydowana większość Belgów w trakcie meczu z Senegalczykami... poszła spać przy stanie 0:2 (śmiech).

A pan?

- Dooglądałem mecz do końca.

Czyli wierzył pan, że cuda się zdarzają?

- Niewiele osób – jak mówię – w to wierzyło. Ja chyba też nie. Przecież nasz trener dokonał – wydawałoby się – absurdalnych zmian. Kevin de Bruyne, Jeremy Doku, Hans Vanaken zeszli z boiska... Najbardziej kreatywni zawodnicy! Kto ma strzelać gole, kto ma podawać?! Łapałem się za głowę, przyznaję szczerze.

Ale wcześniej puścił do boju Romelu Lukaku. Wydawało się, że to już „zgrana karta”, a on golem dał zarzewie do walki!

- Zmiana Charlesa De Ketelaere na Lukaku była spodziewana. De Ketelaere nie jest „dziewiątką”, nie umie przytrzymać piłki. Miał w pierwszej połowie mnóstwo strat, piłka wraca do Senegalczyków, więc Belgia nieustająco była pod presją.

Brak tej „dziewiątki” to dziś największy problem Belgów?

- W zasadzie ona jest – myślę o Lukaku oczywiście. Tyle że on nie jest tu w pełni zdrów, dlatego dostaje te 30-45 minut, i na dodatek gra w tym czasie na 60-70% swoich możliwości.

Kłopoty, kłopoty... A jednak gracie dalej! Jaką prasę ma selekcjoner Rudy Garcia?

- Podczas tych mistrzostw – bardzo kiepską! Wiele negatywnych rzeczy napisano o grze Belgów i jego decyzjach personalnych. Wytykano mu na przykład brak w wyjściowym składzie na dwa pierwsze mecze – z Egiptem i Iranem – wspomnianego Vanakena. Tamte remisy, ze słabszymi rywalami, nie przynosiły drużynie chwały.

Zaskakujące rzeczy pan mówi! Garcia prowadzi drużynę od niespełna półtora roku, przegrał... tylko raz – w debiucie. Teraz Belgia ma serię 17 gier bez porażki! Chyba lepszą, niż za nie tak dawnych czasów tzw. złotego pokolenia!

- Umiejętności obecnych kadrowiczów chyba są mniejsze, niż większości ówczesnych światowych gwiazd, choć warto pamiętać, że paru zawodników – Courtois, de Bruyne, Lukaku właśnie – wciąż jeszcze gra w reprezentacji.

I sporo z nich Garcia „wyciska”!

- Umówmy się jednak, że do 80. minuty meczu z Senegalem nasza gra wyglądała bardzo źle. A potem wszystko zadziało się... jak w kasynie, gdy stawiasz wszystko na przykład na „21” i to „21” na ruletce wypada. Do dziś uważam to za rzecz zupełnie niepojętą, że się trenerowi udało dokonać tak skutecznych zmian. To na pewno przejdzie do historii belgijskiej piłki, bo było zupełnie nieoczekiwane! Przecież tam nawet w pewnym momencie widać było niesnaski w zespole; Lukaku musiał rozdzielać Leandro Trossarda i Youriego Tielemansa, którzy „skoczyli” do siebie.

Jak się okazuje, może czasem – mówiąc kolokwialnie – dobrze sobie „dać po pysku”?

- Być może. Na pewno nie działo się do tej pory najlepiej w tej drużynie: poza boiskiem i na nim. Dobrze, że Belgowie mają w bramce Thibauta Courtoisa, bramkarza wielkiej klasy, może nawet najlepszego w tej chwili na świecie. Mogłoby już ich bez niego nie być na turnieju... Ale może sukces z Senegalem zmieni wszystko, łącznie z atmosferą w ekipie?

Kto lub co zawodziło do tej pory najbardziej w belgijskiej kadrze?

- Na pewno linia defensywna nie jest najmocniejszą stroną drużyny. Brakuje też kreatywności w środku pola, no i wspomnianej „dziewiątki” z prawdziwego zdarzenia.

Wywołał pan nazwisko Tielemansa, noszącego kapitańską opaskę. To rzeczywiście mentalny lider?

- Myślę, że gdyby Lukaku był zdrów, opaskę on by nosił. Natomiast Tielemans dzięki temu meczowi z Senegalem i dwóm bramkom w nim zdobytym poprawił swój status.

De Bruyne?

- Na razie rozczarowywał. Nie jest w formie. Strzelił bramkę z Nową Zelandią, ale wciąż do „prime'u” trochę mu brakuje. Mam nadzieję, że się rozkręci. Przydałoby się.

No właśnie. Przed wami mecz z USA. A wiadomo jak to jest na takich turniejach: czasami gospodarzom ściany pomagają...

- Prawdę mówiąc teraz już nie wiem, czego spodziewać się po Belgach w tym spotkaniu. Podobnie jak belgijskie media. Był entuzjazm po awansie do 1/8 finału w tak niezwykłych okolicznościachj, ale nikt nie odważył się napisać, że „Czerwone diabły” idą po medal.

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski

   NIE PRZEGAP!   
1/8 finału
◼ USA - Belgia

wtorek, 2.00 – TVP 2, TVP Sport

Mirosław Waligóra. Fot. archiwum prywatne M.Waligóry

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się