Postawić kolejny krok
Piłkarki Czarnych Sosnowiec powalczą w sobotę o awans do kolejnej rundy kwalifikacji Champions League. Ich rywalkami będą Irlandki z Athlone Town AFC.
Klaudia Miłek i jej koleżanki są głodne kolejnych zwycięstw. Fot. FB/KKS Czarni Antrans Sosnowiec
KWALIFIKACJE LIGI MISTRZYŃ
W pierwszym meczu 1. rundy kwalifikacyjnej zespół trenera Sebastiana Stemplewskiego rozgromił WFC Nike-Lusso Tbilisi 7:1. Teraz czas na rywalki, które w półfinale ograły ZFK Skopje 4:0. - Postawiliśmy pierwszy krok, więc teraz pora na drugi, by znaleźć się w kolejnej rundzie. Spotkanie z Gruzinkami ułożyło się po naszej myśli, zdominowaliśmy rywalki. Może niepotrzebnie daliśmy sobie strzelić gola, ale wynik prezentuje się naprawdę nieźle. To jednak przeszłość, bo teraz liczy się sobotni bój z Irlandkami, zdecydowanie mocniejszym rywalem. Interesuje nas tylko zwycięstwo i zrobimy wszystko, aby je odnieść. Liczymy na fanów, którzy tak kapitalnie wspierali nas w pierwszym meczu. Wierzę, że w sobotę będzie podobnie – podkreśla szkoleniowiec mistrzyń Polski.
Jeśli zespół z Sosnowca zwycięży, w kolejnej rundzie czeka na niego Apollon FC Limassol. - Nie myślimy jeszcze o tym meczu, ale po pierwszej wygranej nasz apetyt wzrósł. Wszystko poszło w nim po naszej myśli. Spotkanie pokazało, że w naszym teamie drzemią spore możliwości. Oczywiście, mecz meczowi jest nierówny, dlatego musimy zapomnieć o środowej wygranej i zagrać swoje. Gruzinki mieliśmy rozpracowane, sztab szkoleniowy przekazał nam wiele cennych uwag i zapewne tak samo będzie i tym razem - mówi Klaudia Miłek, która w pierwszym starciu strzeliła aż 4 gole.
Sobotni mecz rozpocznie się o 18.00 na ArcelorMittal Park. - Blisko półtora tysiąca widzów na pierwszym meczu eliminacyjnym w środku tygodnia i wakacji to naprawdę niezły wynik. Gramy w kapitalnych warunkach, na stadionie, o jakim wiele męskich klubów może pomarzyć. Na pewno publiczność będzie dla nas wsparciem i dwunastym zawodnikiem. Staramy się nie myśleć o tym co dalej, ale wiadomo, że człowiek zawsze chce więcej. Na pewno zespół z Irlandii jest w naszym zasięgu. Ważne, aby nasze dziewczyny wyszły na boisko maksymalnie skoncentrowane. Najgorzej, jak będzie przyświecała im myśl, że skoro pierwszy mecz wygrały 7:1, to teraz rywal się przed nimi położy. Tak na pewno nie będzie. Nasze zawodniczki muszą być pewne swojej wartości, ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku - dodaje Grzegorz Majewski, wiceprezes klubu z Sosnowca.
Krzysztof Polaczkiewicz
