Polacy to mili ludzie
Choć Marco Brenner nie wygrał żadnego z siedmiu etapów, to triumfował w 83. edycji Tour de Pologne, odnosząc życiowy sukces. I zachwycił się Polską i jej mieszkańcami.
Świetna postawa w górach i znakomita jazda na czas – tym wyróżniła się cała trójka, a najbardziej zwycięzca. Fot. PAP / Art Service
Co trzeba było zrobić, żeby zwyciężyć w tegorocznym największym wyścigu w naszym kraju? Przejechać bez strat, czyli w peletonie, i przy okazji oszczędzać siły na trzech pierwszych, płaskich odcinkach, które kończyły się kolejno w Koszalinie, Szczecinie i Zielonej Górze. Pokazać się z dobrej strony w Karpaczu, gdzie młody Niemiec odjechał z dwoma innymi kolarzami w końcówce, ale nie udało mu się z nimi utrzymać i ostatecznie zajął czwarte miejsce. Następnego dnia młody zawodnik szwajcarskiej grupy Tudor ponownie pokazał ogromną moc, tyle że znowu skończyło się to małym rozczarowaniem, bo przegrał sprinterski pojedynek o zwycięstwo na Przełęczy Kocierskiej. Królewski, sobotni etap ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej, to z kolei uważna jazda w czołówce i finisz, który dał trzecie miejsce i kolejną bonifikatę – w sumie 23-latek zebrał 10 sekund i właśnie o tyle wyprzedził w klasyfikacji końcowej drugiego kolarza.
Perfekcyjna niedziela Niemca
W niedzielę świetnie pojechał w Wieliczce kończącą imprezę jazdę indywidualną na czas – zajął w niej siódme miejsce, co dało mu awans z czwartej pozycji na pierwszą i największy sukces w krótkiej zawodowej karierze.– To był dla mnie perfekcyjny dzień. Wiedziałem, że mam ogromną szansę i jeśli wszystko pójdzie dobrze, wygrana w klasyfikacji generalnej jest w moim zasięgu. W tym roku znów włożyłem mnóstwo pracy w treningi na rowerze czasowym. Cieszę się, że dziś wszystko złożyło się w idealną całość. Przełomowy był drugi górski etap, na którym zająłem drugie miejsce. Dzień wcześniej uczestniczyłem w kraksie i nie wiedziałem, jak to się potoczy, ale nie poddałem się – podkreślał Marco Brenner. – Najpiękniejszy dla mnie był sobotni etap: piękna okolica i mnóstwo wspaniałych kibiców. Polacy to naprawdę mili ludzie. Startowałem tu już w 2022 roku i miałem bardzo dobre wspomnienia, dlatego z niecierpliwością czekałem na powrót. Cały wyścig był świetnie zorganizowany. Chętnie bym tu wrócił za rok – dodał Niemiec.
Bohaterowie wypadli
Niedługa, bo licząca tylko 12,5 km, do tego płaska „czasówka”, której przejechanie najlepszemu Szwajcarowi Stefanowi Kuengowi zajęło 14 minut i 25 sekund, wywróciła czołówkę klasyfikacji generalnej. Bohaterowie trzech górskich etapów, liderujący przed ostatnim dniem rywalizacji - Włoch Christian Scaroni (XDS Astana), zwycięzca sobotniego odcinka Francuz Louis Barre i jego kolega z grupy Visma-Lease a Bike Holender Bart Lemmen, którzy zajmowali odpowiednio drugie i trzecie miejsce - wypadli z podium!
Razem z Brennerem stanęli za to na nim ci, którzy dotąd niczym specjalnym się nie wyróżnili – zarówno drugi w całym wyścigu Nowozelandczyk Finn Fisher-Black (Red Bull-BORA-hansgrohe), jak i trzeci Hiszpan Ivan Romeo (Movistar) wcześniej przyjeżdżali niedaleko za zwycięzcami etapów, mieli niewielkie straty, co w połączeniu ze świetną postawą w jeździe indywidualnej na czas (Fisher-Black był drugi, a Romeo czwarty) przełożyło się na miejsca na podium.
Prezydencka premiera
Puchar za zwycięstwo w Tour de Pologne wręczył Brennerowi prezydent RP Karol Nawrocki. Wyścig od początku, czyli od 1928 roku, był rozgrywany pod honorowym patronatem głowy państwa, ale po raz pierwszy urzędujący prezydent uczestniczył w ceremonii dekoracji osobiście. Prezydent podziękował dyrektorowi wyścigu Czesławowi Langowi za organizowanie imprezy, która jest znakomitą promocją Polski, a także kibicom, którzy dopingowali kolarzy podczas siedmiu dni rywalizacji.
Filip na ścianie
Dla polskich fanów przyjemną niespodzianką była postawa młodego Filipa Gruszczyńskiego. Kolarz węgierskiej grupy MBH Bank CSB Telecom Fort z zaplecza elity bardzo dobrze jechał w górach i w debiucie zajął przyzwoite 25. miejsce. – Co prawda w sobotę nie starczyło mi sił na samą końcówkę, ale i tak jestem bardzo zadowolony, bo zrealizowałem cel, czyli przejechałem ostatni podjazd na Ścianę Bukovina w czołowej grupie. Wywożę stąd tytuł najlepszego Polaka, satysfakcję i przekonanie, że mogę ścigać się ze światową czołówką – uśmiechał się 21-latek.
Słabiej natomiast wypadł Michał Kwiatkowski, dopiero 40. w klasyfikacji generalnej, ze stratą blisko 10 minut do Brennera. Na konto Biało-czerwonych należy zapisać zwycięstwo w klasyfikacji aktywnych Radosława Frątczaka z reprezentacji.
(gak)
aola
WYNIKI - 83. TOUR DE POLOGNE
6. etap, Bukowina Tatrzańska - Bukowina Tatrzańska (125,6 km): 1. Louis Barre (Francja, Visma-Lease a Bike) 3:09.03, 2. Christian Scaroni (Włochy, XDS Astana), 3. Marco Brenner (Niemcy, Tudor) - obaj strata 10 s ... 23. Filip Gruszczyński (reprezentacja Polski) 36, 45. Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS) 7.43, 60. Kamil Małecki (Pinarello Q36.5) 11.23.
7. etap, Wieliczka - Wieliczka (jazda indywidualna na czas, 12,5 km): 1. Stefan Kueng (Szwajcaria, Tudor) 14.25, 2. Finn Fisher-Black (Nowa Zelandia), 3. Callum Thornley (Wielka Brytania, obaj Red Bull-BORA-hansgrohe) - obaj strata 4 s ... 31. Kwiatkowski 36, 55. Małecki 55, 86. Gruszczyński 1.17.
Klasyfikacja końcowa: 1. Brenner 24:33.49, 2. Fisher-Black 10, 3. Ivan Romeo (Hiszpania, Movistar) 16, 4. Barre 19, 5. Bart Lemmen (Holandia, obaj Visma-Lease a Bike) 20, 6. Jan Christen (Szwajcaria, UAE Team Emirates-XRG) 22 ... 25. Gruszczyński 2.48, 40. Kwiatkowski 9.46, 63. Małecki 23.23, 80. Jakub Kaczmarek (reprezentacja Polski) 30.30, 89. Filip Maciejuk (Movistar) 34.06, 113. Patryk Stosz 44.32, 118. Radosław Frątczak 51.40, 126. Norbert Banaszek (reprezentacja Polski) 1:02.17.
Zwycięzcy pozostałych klasyfikacji. Górska: Walter Calzoni (Włochy, Pinarello Q36.5). Punktowa: Brenner. Aktywnych: Frątczak. Drużynowa: Visma-Lease a Bike.
