Pokaz dojrzałości
W wygranym meczu z Górnikiem ważną rolę odegrał rezerwowy Alan Czerwiński, który wszedł na murawę w doliczonym czasie.
Alan Czerwiński w poszukiwaniu napastnika w polu karnym. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
GKS KATOWICE
Była siódma minuta doliczonego czasu meczu Górnik – GKS. Katowiczanie chwilę wcześniej zdobyli wyrównującego gola na 2:2. Przez zadymienie spowodowane użyciem środków pirotechnicznych przez kibiców, spotkanie w drugiej połowie zostało przerwane, a sędzia doliczył 12 dodatkowych minut. Był jeszcze czas, żeby zdobyć bramkę na wagę zwycięstwa. Wówczas trener Rafał Górak z ławki wprowadził na boisko Alana Czerwińskiego i Kacpra Łukasiaka. Ledwie trzy minuty później pierwszy z nich posłał fantastyczne dośrodkowanie na głowę Ilji Szkurina. Białorusin pewnym uderzeniem pokonał Philippa Schulze, kompletując hat trick i gwarantując GieKSie trzy punkty. Czerwiński mógł cieszyć się z pierwszej asysty w tym sezonie, a szkoleniowiec Katowiczan wykazał się świetnym wyczuciem.
Jeszcze chwila
Po ostatnim gwizdku Rafał Górak opowiadał o zmianach, których dokonał w trakcie rywalizacji. – Chcę podkreślić wartość zawodników wchodzących na boisko. Dokonałem pięciu zmian i jestem z nich zadowolony. Zawodnik doświadczony, z wieloma meczami w europejskich pucharach i w ekstraklasie, mógłby wejść z ławki na boisko niekiedy z kwaśną miną. Nie zawsze piłkarze tolerują bycie rezerwowym. Alan Czerwiński podszedł do sytuacji inaczej. Był moment, że już miał wchodzić wcześniej, ale cały czas go trzymałem na ławce. Słyszałem nawet jego podpowiedzi, gdy mówił „jeszcze trenerze, jeszcze chwila”. W końcu wszedł i dał asystę. To świadczy o tym, że każdy z nas ciągnie zespół w jednym kierunku. To ogromne zwycięstwo mentalne całej szatni, pokaz dojrzałości zawodników, że potrafią w taki sposób podejść do rywalizacji. Nawet w momencie, gdy nie zaczynają meczu w pierwszej jedenastce, potrafią zagrać na wysokim poziomie. Brawa dla Alana, bo jego podanie było zamierzone, idealne – powiedział opiekun GKS-u.
To nie przypadek
33-letni Czerwiński w poprzednim sezonie był pierwszoplanową postacią zespołu. Zagrał w 31 spotkaniach, 28-krotnie wychodząc w pierwszym składzie. Razem z Arkadiuszem Jędrychem i Lukasem Klemenzem tworzył zgrany mur obronny. GieKSa wzmocniła się, latem do zespołu Pau Resta i to on zagrał w wyjściowej jedenastce przeciwko Górnikowi. To jednak rezerwowy Czerwiński okazał się jedną z ważniejszych postaci podczas meczu przy Roosevelta. – Wchodziłem na boisko po to, żeby zagrać jak zwykle. Wiem, że mam dobre dośrodkowanie i czekałem tylko na dobry moment – opowiedział o swojej asyście do Ilji Szkurina. Nie było w tym przypadku, ponieważ defensor w poprzednim sezonie zaliczył pięć ostatnich podań w ekstraklasie. Lubi podłączyć się do ofensywy. Co więcej – w GKS-ie widać pewien powtarzający się i działający schemat. Katowiczanie z prawego skrzydła często wycofują piłkę do nadbiegającego defensora, a ten dośrodkowaniem próbuje zaskoczyć defensywę rywala. Zadziałało to w meczu z Górnikiem, działało też w poprzednich rozgrywkach. – Codziennie zostajemy na treningach po to, żeby trenować dośrodkowania. Układamy więc nogę do tego, żeby odpowiednio zagrać do napastnika. Nie jest więc to przypadek i cieszę się, że dało nam to trzy punkty w meczu z Górnikiem, bo to było bardzo trudne spotkanie – przekazał Czerwiński.
Zostało z tyłu głowy
Asysta była o tyle ważna, że pomogła przerwać serię wyjazdowych meczów bez zwycięstwa GKS-u, która trwała od marca. – W takich chwilach mówi się, że o tym się nie myśli, ale prawda jest taka, że z tyłu głowy pozostaje to, że nie wygraliśmy na wyjeździe od dawna. Bardzo zależało nam na tym, żeby tę serię przerwać – stwierdził 33-latek, który przekonuje, że ostatnie dwa mecze, w których zespół zdobył osiem goli (5:0 z Wisłą Płock, 3:2 z Górnikiem), są doskonałym dowodem na to, jak silną ofensywą dysponuje trener Górak. – Zdobycie pięciu bramek w meczu ekstraklasy nie jest czymś zwyczajnym. Taka wygrana nas napędza, drużyna dzięki temu zdobywa pewność siebie. Po wygranej 5:0 z Wisłą Płock zdobyliśmy też trzy gole przeciwko Górnikowi i to też o czymś świadczy!
Kacper Janoszka
