Podziobani przez Sokoła
Zimnym prysznicem zakończył się dla Bielszczan mecz w Kleczewie. Do przerwy gospodarze oddali trzy strzały i każdy dał im gola.
Wiktor Kaczorowski (w parterze) wyprawy do Kleczewa nie będzie miło wspominał... Fot. FB/Sokół Kleczew
Goście przyjechali do Wielkopolski jako zespół niepokonany i od pierwszego gwizdka chcieli potwierdzić wysoką dyspozycję. Wyraźnie przeważali, zamknęli miejscowych, kreując pod ich bramką sytuacje strzeleckie. Gdy wydawało się, że otwarcie wyniku będzie kwestią czasu, cieszyli się Kleczewianie. Oskar Dari dopadł do wybitej przed pole karne piłki i precyzyjnym uderzeniem po „długim” słupku dał prowadzenie Sokołowi. To zmobilizowało przyjezdnych, którzy kilka razy poważnie zagrozili rywalom. Najbliżej wyrównania byli główkujący Gabriel Kasprowicz, uderzający zza pola karnego Jan Ciućka i z obrębu „szesnastki” Dawid Mazurek, ale za każdym razem interweniował znakomicie dysponowany Adrian Lis. Tego samego nie można było powiedzieć o Wiktorze Kaczorowskim, który w 35 minucie zaliczył „pusty przelot” przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a piłkę do bramki skierował Mateusz Wypych. Na 4 minuty przed przerwą Bielszczanie zostali „dobici”, a w rolę egzekutora wcielił się Filip Adamski, uderzając po rykoszecie z linii pola karnego.
Po zmianie stron ekipa z Cygańskiego Lasu dążyła do odrabiania strat i wypracowała sobie kilka okazji strzeleckich, ale to gospodarze byli bliżej zdobycia czwartego gola. Dwukrotnie w sytuacji sam na sam był Bartosz Kosiba, a w końcówce piłkę z linii bramkowej po strzale Igora Ławrynowicza wybił Jan Sobociński.
- Byliście pod każdym względem lepsi - mentalnym, wyprowadzania szybkich ataków i wykańczania sytuacji - mówił na konferencji prasowej trener Piotr Tworek, zwracając się bezpośrednio do Tomasza Pozorskiego, szkoleniowca Sokoła. - Dla nas to jest ostrzeżenie, że jak będziemy grać tak jak w pierwszej połowie, to będziemy mieć takie problemy, jak w poprzednim sezonie. Nie wyglądało to tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Może paradoksalnie dobrze, że zwycięstwo Sokoła jest tak okazałe, bo da nam sporo do myślenia. Nie możemy więcej grać tak jak w tym spotkaniu - podkreślił opiekun Rekordu.
- To zwycięstwo smakuje dobrze i to z dwóch powodów. Po pierwsze, pokonaliśmy zespół dobrze zorganizowany, zbilansowany, który będzie w tej lidze znaczącą siłą. Drugi powód to świetna reakcja na sromotną porażkę, którą zaliczyliśmy z Lechią - mówił trener Sokoła, nawiązując do 1:6 na terenie zielonogórskiego beniaminka w poprzedniej kolejce. Pozorski nie był jednak bezkrytyczny. - Były momenty, że tylko obrona i bramkarz trzymali nas przy życiu. W drugiej połowie oczekiwałbym lepszej skuteczności - dodał szkoleniowiec zwycięzców.
(gru)
H H H
Sokół Kleczew - Rekord Bielsko-Biała 3:0 (3:0)
1:0 - Dari, 17 min, 2:0 - Wypych, 35 min (głową) 3:0 - Adamski, 41 min
SOKÓŁ: Lis - Zimmer, Wypych, Gawlik, Andrzejewski - Dari (63. Kosiba), Dudziński (84. Piotrowski), Ławrynowicz, Antczak (69. Kubacki), Adamski (84. Zieliński) - Śpiewak (69. Juszczyk). Trener Tomasz POZORSKI.
REKORD: Kaczorowski - Pawłowski (46. Klichowicz), Boczek, Sobociński, Mazurek (69. Tekieli) - Ściślak, Gibiec (46. Ryś), Kasprowicz (46. Sapiński), Ciućka (78. Świderski), Ceglarz - Kasprzak. Trener Piotr TWOREK.
Sędziowała Anna Adamska (Kielce). Widzów 600.
Żółte kartki: Dudziński, Lis - Mazurek, Sapiński.
