Podrzucił kukułcze jajo
Trzeba parafrazować klasyka: pewne w życiu są śmierć, podatki i... Ruch pokonujący Stal Rzeszów.
Kapitan Szymon Szymański strzelił gola na wagę zwycięstwa Niebieskich. Fot. Marta Badowska/Press Focus
Od 59 lat Rzeszowianie nie ograli Chorzowian, a w poniedziałek podkręcili licznik do szalonej wręcz liczby 23 kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Ruch odniósł 16. wygraną, a ósmą (!) z rzędu. W polskich realiach, gdzie brak krajowych Bayernów, PSG czy Celtików, to sytuacja trudna do wyobrażenia – ale jak najbardziej prawdziwa.
Szczepan posadzony
Trener Waldemar Fornalik pokazał swoim piłkarzom, że w drużynie nie ma świętych krów. Z tego względu na Podkarpaciu wystawił na szpicy Maxa Pawłowskiego, a nie ulubieńca trybun Daniela Szczepana. 19-latek zagrał ostatnio kilkanaście minut z Lechią i zdobył zwycięską bramkę – więc przy słabej formie „Szczepka” to on miał postraszyć Stal. No i faktycznie dość szybko urwał się obrońcom do podania prostopadłego, ale będąc oko w oko ze Stanisławem Waniwskijem kompletnie skiksował. Na jego – być może – szczęście nawet jeśli by trafił, to i tak gola by nie było, bo Rzeszowianie w ostatniej chwili złapali go w pułapkę ofsajdową. Ogólnie Pawłowski nie pokazał niczego specjalnego, trochę powalczył, parę razy został sfaulowany, kartkę „zarobił” na nim Marcin Kaczor. „Setki” jednak żadnej nie miał. Dostał godzinę i dopiero zmieniający go Szczepan miał dogodną okazję na trafienie, ale Waniwskij wybronił jego główkę.
Rzeszowianie zawsze pomocni
Kluczowe były ostatnie minuty pierwszej połowy. Całościowo – nie rzuciła ona na kolana, ale nieco lepiej prezentowali się Niebiescy. Dużo szumu robił Kacper Laskowski, wykonał parę dośrodkowań, ale w polu karnym było za mało graczy Ruchu. W końcówce Shuma Nagamatsu wziął sprawy w swoje ręce. „Zakręcił” Kaczorem, dzięki czemu wypracował sobie niezłą pozycję, ale jego uderzenie zatrzymało się na wystawionej niczym oszczep ręce Ksawerego Kukułki. Sędzia Piotr Rzucidło z Warszawy trochę się wahał, lecz w końcu wskazał „na wapno” i choć można było mieć pewne wątpliwości co do tej decyzji – karny raczej bardziej był, niż go nie było. Co ciekawe, kapitan Szymon Szymański... przegrał pojedynek z Waniwskijem, ale bramkarz z podlwowskiego Rudna za szybko wyskoczył przed linię bramkową. Jedenastkę trzeba było powtórzyć – i tu już „Szyma” się nie pomylił! Jeśli sami Rzeszowianie pomagają w taki sposób Chorzowianom, to nie może dziwić, że nie pokonali ich od prawie 60 lat...
Rypnął rywala
Stal próbowała gonić wynik, ale zasłużyła na króciutkie podsumowanie: była słaba. Jakub Wrąbel nie musiał się przemęczać, w dodatku gospodarze nie zawsze trzymali ciśnienie. Już w doliczonym czasie nerwów na wodzy nie utrzymał grający jeszcze niedawno we Włoszech Marcin Listkowski, który odwinął w twarz Filipa Wójcika i wyleciał z boiska. Skoro chłopak z Rypina, to... rypnął rywala i podsumował występ Stali w tym spotkaniu.
Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE..
W Rzeszowie Niebiescy zaczęli z trzema młodzieżowcami w wyjściowej jedenastce: Nikodemem Leśniakiem-Paduchem, Mateuszem Rosołem i Maxem Pawłowskim. Ostatni raz taka sytuacja miała w Ruchu miejsce w zamykającym sezon 2024/25 meczu z Polonią Warszawa. Wówczas, 25 maja, jeszcze za trenera Dawida Szulczka, w pierwszym składzie pojawili się Szymon Karasiński, Bartłomiej Barański oraz Jakub Adkonis.
OCENA MECZU⭐⭐
◼ Stal Rzeszów – Ruch Chorzów 0:1 (0:1)
0:1 – Szymański, 43 min (karny)
STAL: Waniwskij – Thiede (81. Pukała), Krasowskij (77. Machura), Kaczor, Kukułka – Leniart (81. Brzęk), Goss – Rittmueller, Madej, Listkowski – Salamon (61. Musik). Trener Marek ZUB.
RUCH: Wrąbek – Wójcik, Leśniak-Paduch, Lukić (90+2. Komor), del Moral – Szymański, Rosół (63. Kristan) – Szwedzik, Nagamatsu (77. Rostek), Laskowski (63. Chrapek) – Pawłowski (62. Szczepan). Trener Waldemar FORNALIK.
Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 4427. Żółte kartki: Kaczor, Madej, Goss – Rosół, Lukić, Kristan, Rostek, Wójcik. Czerwona kartka Listkowski (90+6. uderzenie rywala).
