Podpis czerwonym atramentem

Ledwie dwa celne strzały wystarczyły gospodarzom, by zdobyć dwa gole i wysłać rywali do domu bez punktów. Trener gości budował jednak optymizm po tym meczu.

W Lubinie punktowych powodów do uśmiechu Daniel Myśliwiec nie miał. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus

PIAST GLIWICE

Szkoleniowiec Gliwiczan po spotkaniu cierpliwie usiłował tłumaczyć przyczyny porażki swych zawodników i wypuklał te elementy, które mają przynieść punkty w kolejnych spotkaniach. Daniel Myśliwiec mówił między innymi o:

…lekcji

Byłem bardzo zadowolony po pierwszej połowie. Graliśmy dobrą piłkę. Nie stworzyliśmy dużo superklarownych sytuacji, ale wynikało to z tego, żeby atakować szybko, dynamicznie. Nasz pressing – gdzie przeciwnik też miał nowe warianty przygotowane pod nas – uważam za świetny. Wejście w drugą połowę było jeszcze lepsze. A później już miałem poczucie, że nie jestem na meczu piłkarskim. I szkoda. To była lekcja tego, co widać po mojej fryzurze: że jak pada deszcz, to nie masz na to wpływu. Możesz mieć parasol, możesz stać w deszczu, możesz zmienić odzież wierzchnią, jesteś w stanie skontrolować swoje zachowanie, ale na pewno nie możesz skontrolować samego deszczu. Taktycznie nie dostrzegam żadnych rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej. Szanuję wysiłek moich piłkarzy.

…interpretacji przepisów

- Jak nazwać sytuację, gdy idziemy z kontrą i Oskar Leśniak jest zdemolowany? Konsekwencja – musi opuścić boisko, gramy z niedowagą piłkarzy na Zagłębie. Chcieliśmy wychodzić z kontratakiem, chcieliśmy pójść wyżej, ale gra co rusz bez jednego piłkarza, to nie są optymalne warunki do zarządzania meczem. Aktualizacja przepisów tworzy furtkę do interpretacji. I ona tym razem nie była na naszą korzyść. W takich momentach ciężko nam było wrócić do meczu. Ale w żadnym wypadku nie upatrywałbym braku wiary, braku chęci zmiany wyniku. Jeśli chodzi o cechy wolicjonalne, podpisałbym się czerwonym atramentem, że z tym będzie dobrze.

...słuszności kierunku

- Po tym meczu jestem jeszcze większym optymistą. Na boisku rywala graliśmy po swojemu. Okres przygotowawczy nie poszedł na marne. Próba została oblana, bo finalnie chodzi o punkt, ale kierunek który wybraliśmy uważam za słuszny, bo z niego może być – oprócz punktów - fajna piłka. Optymizm jest duży, bo dostałem kolejne informacje, których w sparingu nie da się wypracować. Na razie dobry mecz wypuściliśmy z rąk. To jest też test dla nas: jak mocni będziemy, jak konsekwentni, jak wytrwali będziemy w drodze do zwycięstw w momencie, gdy coś nie idzie po naszej myśli. Już w poprzednim sezonie pokazaliśmy, że w trudnych momentach – a dziś nam do nich bardzo daleko – potrafimy funkcjonować.

...ustawieniu w środku pola

- Można mieć ludzi potężnych w środku, atletów, o dużej motoryce i sile, ale można też mieć sprytnych i szybkich, którzy zbiorą drugie piłki. Patrząc przez pryzmat pierwszej połowy i początek drugiej, problemem nie była walka w środku. Personalia w środku – w sensie strategicznym – nie miały znaczenia. To są bardzo dobrzy piłkarze. Kuba Łabojko oprócz tego że jest związany z klubem, jest także bardzo doświadczony i jego rola będzie rosła. Jego występ jako dobry. Oskar Leśniak, młody chłopak, ma jakość, i w kluczowych momentach może dać więcej zespołowi. Ten mecz to podłoże do kolejnej pracy. Nie widzę problemu, który powodowałby, że nie będziemy konkurencyjni w ekstraklasie.

* * *

Czy szkoleniowcowi udało się wlać otuchę w serca gliwickich kibiców? Jedną z odpowiedzi będzie frekwencja na sobotnim (14.45) meczu z Wisłą Kraków.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się