POD NAPIĘCIEM
Rodado już się z piłką zabiera, ale jeszcze goli nie zdobywa. To jednak tylko kwestia czasu, gdy Angel zacznie gonić Jesusa (Imaza) na liście najskuteczniejszych strzelców zagranicznych. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
1. Anielska cierpliwość Angela
Najpierw „połowa połowy” (23 minuty) w meczu z GieKSą, potem już cała druga odsłona w starciu z Piastem i... wciąż zerowa zdobycz! A przecież Angel Rodado w ciągu 3,5 roku gry na boiskach I ligi uzbierał niemal trzy ćwierci setki trafień (byłoby ich więcej, gdyby nie kontuzje). Na pierwsze w karierze trafienie ekstraklasowe Hiszpan wciąż czeka; czeka zresztą w ogóle na gola od prawie pięciu miesięcy – właśnie ze względu na wspomniane kłopoty zdrowotne. Bramki płockiej imiennicze Białej Gwiazdy strzela się bardzo trudno, ale kiedyś – najlepiej już w piątek - krakowski 29-latek musi zainaugurować drogę po koronę króla ekstraklasowych snajperów. Też tak sądzicie?
2. Szyki Archanioła Michała
Postać tytułowego „ognistego wojownika” pojawia się w trzech wielkich religiach: chrześcijaństwie, judaizmie i islamie, w gronie najważniejszych aniołów. Z jednej strony – według tradycji – opiekuje się pielgrzymami i obcymi (a takich przecież w Górniku Zabrze nie brak). Z drugiej – nazywany Księciem Niebiańskiej Armii – jest patronem m.in. żołnierzy, więc w sobotę Michal Gasparik podczas wyprawy pod Radom musi zewrzeć górnicze szyki, a przede wszystkim – wyposażyć je w skuteczniejsze niż w środę w Budapeszcie środki rażenia. Ligowa wygrana byłaby znaczącym czynnikiem motywacyjnym przed rewanżem w Lidze Europy.
3. Piotr - klucznik i opoka
„Dam ci klucze mego królestwa” - miał w biblijnej opowieści usłyszeć Św. Piotr. W niedzielne popołudnie, zaraz po sumie, wiele tysięcy kibiców wpadnie na Tarczyński Arena, by przyjrzeć się kluczowej postaci beniaminka. Na Piotrze Samcu-Talarze, konsekwentnie dojrzewającym przez ostatnie kilka lat do roli opoki, budowany jest „kościół sukcesu” wrocławskiego Śląska. Krótkotrwałe zepchnięcie w otchłań I ligi zahartowało tego gracza i uczyniło zeń prawdziwego lidera: gdy gra i strzela, jego zespół z reguły wygrywa. Cracovia w formie dotąd prezentowanej stoi „u wrót piekielnych”, więc okazja do obłowienia się jej kosztem w punkty – wyjątkowa!
(DaL)
