Pod napięciem
Jean-Pierre Nsame ma rację – lepiej zasłonić uszy przed gwizdami kibiców Legii… Fot. Radosław Makuch / Press Focus
1. Ukąsi były klub?
Saga związana z przedłużeniem kontraktu przez Jeana-Pierre’a Nsame w Legii trwała bardzo długo. Napastnik chciał, klub także, a skończyło się… rozstaniem. Licznik 33-latka w Warszawie zamknął się na 28 spotkaniach, w których zdobył 12 goli i zaliczył asystę. Liczby mogły być znacznie lepsze, gdyby nie trapiące go kontuzje. Kameruńczyk jednak będzie mógł dalej udowodnić swoją jakość na boiskach ekstraklasy, bo podpisał kontrakt z Pogonią. – Cieszę się, że zaczynam nowy rozdział w swojej karierze i mam bardzo dobre przeczucia – mówił po przybyciu do Szczecina. Snajper zapewne zaciera już ręce przed piątkowym meczem. Nie dość, że będzie to dla niego debiut w nowych barwach, to od razu w starciu z byłym klubem! Jeśli Nsame faktycznie ma dobre przeczucia, to może szybko udowodnić, że rezygnacja z niego była błędem.
2. Tym razem zaczną lepiej?
Los chciał, że mistrzowie Polski zainaugurują sezon podobnie jak w poprzednim roku. Wtedy po meczu o Superpuchar Polski, ale przed pierwszym meczem drugiej rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, Lech mierzył się z Cracovią. Poznaniacy byli zdecydowanymi faworytami, a przegrali... aż 1:4! Wtedy Krakowianie mieli nowe otwarcie z trenerem Luką Elsnerem, teraz zespół jest już po pełnym okresie przygotowawczym pod wodzą Bartosza Grzelaka. Lech jest jednak w zupełnie innym miejscu. Mistrzowie Polski są napędzeni zwycięstwami nad Górnikiem w Superpucharze przed tygodniem i nad duńskim Aarhus w eliminacjach Ligi Mistrzów. Teraz zatem w Poznaniu wynik może być odwrotny niż rok temu, przynajmniej wiele na to wskazuje…
3. Na co ich stać?
Po czterech latach gry na zapleczu ekstraklasy Wisła Kraków wróciła do elity. Dla społeczności 13-krotnego mistrza Polski był to długo wyczekiwany moment. Władze klubu na razie mówią o spokojnym utrzymaniu i stabilizacji na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Biała Gwiazda w pierwszej kolejce przejdzie jednak prawdziwą weryfikację i zmierzy się z katowicką GieKSą, która jeszcze nie tak dawno była na podobnym miejscu, a teraz gra w europejskich pucharach. Zawodnicy trenera Rafała Góraka będą faworytami, choć Wisła ma swoją markę, ale jako beniaminek chyba będzie potrzebowała czasu, żeby oswoić się z nowymi realiami.
Miłosz Cebo
