Po kontuzji ani śladu
Patryk Klimala po bardzo trudnym początku w Korei Południowej, stał się jednym z najlepszych strzelców w lidze.
Patryk Klimala przepycha się, żeby zaistnieć w koreańskim futbolu. Fot. AFC
Patryk Klimala odnalazł własne miejsce na ziemi. Latem 2025 roku, po rocznym wypożyczeniu ze Śląska Wrocław do Sydney FC, został sprzedany do FC Seoul. Korea Południowa nie jest najbardziej popularnym miejscem pracy dla piłkarza, ale Klimala na Dalekim Wschodzie odnajduje się znakomicie. A wcale nie było to takie oczywiste, ponieważ po czterech meczach poprzedniego sezonu - dołączył do klubu w trakcie rozgrywek, ponieważ w Korei gra się systemem wiosna-jesień - doznał kontuzji, która wykluczyła go na ponad pół roku.
Do gry powrócił dopiero w lutym i błyskawicznie powrócił do pierwszego składu. Na „dzień dobry” zdobył gola w meczu grupowym azjatyckiej Ligi Mistrzów z Sanfrecce Hiroszima (2:2). W lidze radzi sobie nieźle, a wczoraj strzelił siódmego gola w 16 dotychczas rozegranych spotkaniach. Do lidera klasyfikacji strzelców K League brakuje mu tylko jednego trafienia, więc jest to wynik całkiem niezły.
Podkreślmy, że Klimala gra pierwsze skrzypce w drużynie, która znajduje się na szczycie tabeli i ma 10 punktów przewagi nad drugim Gangwon FC. Trudno sobie wręcz wyobrazić scenariusz, w którym FC Seoul nie zostanie mistrzem kraju.
(kaj)
