Plac budowy

Żubry muszą się zgrywać w walce o punkty. Nie chcą powtórzyć scenariusza sprzed roku.

Największa gwiazda Puszczy, Amarildo Gjoni (z prawej), jeszcze nie może pomagać drużynie. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus

PUSZCZA NIEPOŁOMICE

W pierwszym meczu z Polonią Warszawa (0:1) zespół z Małopolski zawiódł przede wszystkim w ofensywie. Statystycy doliczyli się jednego celnego strzału, który nie zrobił wrażenia na bramkarzu gości. – Obiektywnie rzecz ujmując mogliśmy tylko powalczyć o punkt. My nie stworzyliśmy właściwie żadnej okazji – nie krył trener Tomasz Tułacz. Rywale mieli więcej prób, ale tylko dwa razy trafili w bramkę. O porażce Żubrów na inaugurację przesądził świetny strzał Simona Skrabba z rzutu wolnego. Brak zagrożenia ze strony Puszczy szkoleniowiec tłumaczył brakiem automatyzmów i odpowiedniego timingu. Musimy po prostu lepiej grać, stwarzać więcej sytuacji, żeby presją trochę zmusić przeciwnika do działań, w których nie będzie się czuł tak bezpiecznie. Bardzo dużo pracy przed nami – podkreślał.

To kolejne lato, w którym Puszcza jest placem budowy. Choć tym razem zmian nie jest aż tak dużo jak rok temu  – po spadku z ekstraklasy – to ubytków było dużo i w każdej formacji. Na domiar złego z powodów zdrowotnych przygotowań spokojnie nie mógł przepracować najbardziej wartościowy zawodnik, napastnik Amarildo Gjoni. Kłopoty miał też Filipe Nascimento, który też ma duży wpływ na zespół. Obu w niedzielę zabrakło na boisku. Tułacz przez niemal 11 (!) lat pracy w Niepołomicach wielokrotnie udowodnił, że potrafi składać drużynę na nowo i wyprowadzać ją z kryzysów. W trakcie ubiegłorocznej jesieni wielu ścinało jego głowę. W klubie debatowano, ale nie podejmowano nerwowych ruchów. Kapitalna runda wiosenna, która mogła się zakończyć awansem do baraży, pokazała, że była to dobra decyzja. W poprzednim sezonie Żubry czekały na pierwszą wygraną do 10 kolejki, a u siebie jeszcze dłużej – aż do 20. Jesienią zespół często remisował, a stara piłkarska prawda i matematyką mówią, że lepiej raz przegrać i wygrać niż dwa razy zremisować. Choć teraz inauguracja przyniosła porażkę, nikt nie wyobraża sobie tak długiego czekania na komplet punktów. Tułacz liczy także na posiłki, nie tylko te w postaci powrotu zawodników po kontuzjach.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się