PIŁKARZ KOLEJKI
VLADISLAVS GUTKOVSKIS
Łotewski napastnik ustawiał sobie rzeszowskich obrońców, jak chciał. Fot. Piotr Matusewicz/Press Focus
Po pierwszych dwóch meczach nie wolno wyciągać daleko idących wniosków, ale w tym przypadku można pokusić się o delikatne spojrzenie w przyszłość. Vladislavs Gutkovskis płynnie wykreował się bowiem na jedną z największych gwiazd pierwszoligowych rozgrywek. Na inaugurację zaliczył asystę przy jednym trafieniu z Odrą Opole, w miniony zaś weekend skompletował hat trick w wygranym 4:0 meczu ze Stalą Rzeszów. I nie ma tu znaczenia fakt, że zespół z Podkarpacia wszedł w ten sezon tak źle, jak tylko można sobie to było wyobrazić.
– Gdy strzelasz trzy gole, to jest po prostu twój dzień. Chyba tak można to nazwać – mówił z uśmiechem łotewski snajper, mistrz Polski z Rakowem Częstochowa, który na boisku prezentował się nad wyraz dojrzale, a właśnie owej dojrzałości wymagać będą wszyscy, gdyż mowa o nowym kapitanie Arki.
31-latek z Rygi przeniósł się do Gdyni na początku tego roku, kończąc 2,5-roczny okres spędzony w Korei Południowej. Nie był to dla niego okres wybitny, więc skoro najlepiej czuje się w Polsce, to do tej Polski wrócił. Wiosną dawał Arce nadzieje, był podstawowym zawodnikiem, strzelił parę goli, ale to było za mało na utrzymanie. Pozostał więc nad morzem i teraz walczy o jak najszybszy powrót do elity, gdzie zagrał 164 razy. Nie można wykluczyć, że licznik ten jeszcze wystrzeli w górę...
(PTub)
