Piłka go szuka

Tyski napastnik Tymoteusz Ryguła ma coś, czego nie da się wytrenować.

Tymoteusz Ryguła (przy piłce) rozpoczął sezon od zwycięskiego gola. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

GKS TYCHY

Wychowanek, który 31 maja świętował 18. urodziny, po zwycięstwie (1:0) w Chojnicach stwierdził, że na miano bohatera meczu zasłużył Jakub Mądrzyk, bo bramkarz GKS-u Tychy w ostatnich sekundach spotkania obronił rzut karny. Owszem, ta interwencja pozwoliła Trójkolorowym wrócić do domu 3 punktami, jednak w szatni po meczu 1. kolejki kapitan Igor Łasicki najpierw zaintonował „Rygu, Rygu, Rygu, Rygu – ła”, a reszta zespołu dośpiewała „Ryguła, Ryguła – a,a.” Nie zabrakło też skandowania „Jakub Mądrzyk, Jakub”, ale to junior, który zdobył jedyną bramkę potyczki otrzymał zaszczyt zakrzyknięcia” „Kto wygrał mecz?”, a wszyscy chórem odpowiedzieli „GieKaeS, GieKaeS, GieKaeS”.

Strzeleckie popisy

To wszystko jest już jednak historią, bo po skróconym mikrocyklu Tyszanie myślą już o piątkowym (20.30) starciu w Stalowej Woli. Nie ma co ukrywać, że kibice czekają na kolejne gole i dlatego w centrum zainteresowania znajduje się Ryguła. Przypomnijmy, że jeszcze jako 17-latek, 15 marca zadebiutował w seniorskiej piłce, wchodząc na pierwszoligowe boisko w meczu GKS-u ze Śląskiem Wrocław. Ponadto 12 kwietnia, grając pierwszy raz w wyjściowej jedenastce, strzelił jedynego gola wyjazdowego meczu z Pogonią Siedlce, a 6 dni później na tyskiej murawie, zdobywając bramkę, miał udział w zwycięstwie (3:2) z ŁKS-em.

Minimalny spalony

- Przed sezonem mówiłem, że piłka mnie szuka w polu karnym rywali – przypomniał w klubowych mediach Tymoteusz Ryguła. – W Chojnicach znalazła dwa razy, ale za pierwszym razem był minimalny spalony. O paznokieć. Szkoda. Ale za drugim razem już wszystko było dopracowane i jest się z czego cieszyć.

Początek został więc zrobiony, ale piłkarze GKS-u Tychy nie mają zamiaru spoczywać na laurach. Strzelec pierwszego gola także chce iść za ciosem i do swojej kolekcji pragnie dorzucać kolejne trafienia.

Podekscytowany

- To fajne uczucie, że zaczynam swój pierwszy seniorski sezon – dodał tyski snajper. – Jestem podekscytowany i czekam na każdy mecz. Mam nadzieję, że gole będą wpadać. W sparingach miałem jedną bramkę i dwie asysty. Staram się być tam, gdzie powinien być napastnik i wierzę, że drużyna będzie miała z tego zwycięski pożytek.

Nie znaczy to jednak, że siłą napędową GKS-u Tychy jest 18-latek. Szukając motorów napędowych zespołu, trzeba się dobrze przyglądnąć grającym na prawej stronie boiska nestorom.

Mieszanka młodości z rutyną

Mający na koncie 13 występów w reprezentacji 36-letni Paweł Olkowski oraz 34-letni Damian Kądzior, który 5-krotnie wystąpił w koszulce z orzełkiem, wypracowali gola niemal połowę młodszemu koledze z boiska. To się właśnie nazywa „mieszanka młodości z rutyną”, a to jest – zdaniem wielu trenerów – najlepszy sposób na zbudowanie drużyny, która chce i potrafi sięgać po zwycięstwa. Po to kolejne pojechali do Stalowej Woli.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się