Pierwsze mecze trzeba wygrywać!
Z głębokim westchnieniem ulgi kończyli mecz gospodarze. Mimo zdobycia czterech goli, blisko byli straty punktów.
Z wysokiego „C”, czyli od dubletu, zaczął sezon Kamil Wojtyra (9). Gratulacje dla nowego kapitana od kolegów jak najbardziej zasadne. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Jest, jak to zwykle przed inauguracją, odrobina niepewności. Ale jeśli wykorzystamy wszystkie nasze atuty, zagramy dobry i – mam nadzieję – zwycięski mecz – mówił nam tydzień temu Konrad Gerega, dla którego potyczka z Wartą też była oficjalnym debiutem: w roli szkoleniowca Polonii oraz w Betclic 1. Lidze.
Olek, dziękujemy!
Przez pół godziny – mimo wspomnianej niepewności – jego podopiecznym szło jednak jak po maśle. Rozdawał karty ten, na którego w Bytomiu liczyć można zawsze. Lucjan Zieliński najpierw z narożnika pola karnego posłał strzał w światło poznańskiej bramki, zgodnie z zasadą „daj szansę bramkarzowi popełnić błąd”. Leo Przybylaka w owym błędzie uprzedził jednak Ołeksandr Azaćkyj; po jego głowie piłka wpadła do siatki. „Dziękujemy” - popłynęło z bytomskiej „loży szyderców”, bo przecież jeszcze parę tygodni wstecz Ukrainiec reprezentował barwy Polonii (- Jakub Apolinarski nie zagrał na mocy dżentelmeńskiej umowy między klubami – przyznał trener Maciej Tokarczyk, pytany o drugiego z polonistów, którzy latem zasilili Wartę). - Mam nadzieję, że w protokole to mnie zapiszą tego gola. Piłka leciała w światło bramki – mówił nam Lucjan Zieliński. A my podzielamy jego zdanie, i dajemy tego dowód w meczowym protokole!
Ale to już było...
Kiedy jeszcze przed upływem dwóch kwadransów Kamil Wojtyra – nowy kapitan Niebiesko-czerwonych – piękną „główką” (po centrze Zielińskiego, a jakże!) podwyższył prowadzenie, radość na trybunach mieszała się... ze wspomnianym na wstępie niepokojem. „Czubak też w pierwszym swym meczu prowadził 2:0 i przegrał z ŁKS-em 2:3” - co bardziej zgryźliwi, przypominając postać Patryka Czubaka na ławce Polonii, wracali też do owej feralnej inauguracji wiosny 2026.
No i... wykrakali. Jeszcze przed przerwą poznański beniaminek – po pierwszym celnym strzale – nawiązał „kontakt bramkowy”, bo lot piłki po uderzeniu Kacpra Lepczyńskiego pechową interwencją zmienił Kacper Michalski. Podobnie jak w przypadku Zielińskiego, bramkę zapisujemy jednak strzelającemu!
Co się działo w bytomskiej szatni w przerwie, tajemnicą szatni pewnie pozostanie. Na drugą połowę gospodarze wyszli jednak wyjątkowo... rozkojarzeni. Seria błędów przed i w „szesnastce” ostatecznie poskutkowała karnym z VAR-u (faulował Szymon Kądziołka), wykorzystanym przez Marcela Stefaniaka. Deja vu z wiosny?
Zrobili to!
A jednak nie! Drzemka Bytomian dobiegła końca za sprawą zmian (zwłaszcza Kamil Orlik mentalnie „szarpnął” grę gospodarzy) oraz – oczywiście – Zielińskiego. To od niego dostał piłkę Konrad Andrzejczak, popisując się kapitalnym uderzeniem „po przekątnej”, w same „widły”. Kropkę nad „i” postawił zaś Wojtyra (wcześniej „loża szyderców” domagała się jego zmiany) po kontrze i kapitalnej asyście wspomnianego Orlika. Nie zmienia to jednak faktu, że i przy 3:2, i przy 4:2 miejscowi popełniali błędy w tyłach. Jeden z nich wykorzystał Mateusz Stanek. Na wyrównanie gościom zabrakło już czasu. - Pierwsze mecze trzeba wygrywać, niezależnie od okoliczności. My to zrobiliśmy! - zacierał ręce trener Konrad Gerega.
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU ⭐⭐⭐⭐
◼ Polonia Bytom – Warta Poznań 4:3 (2:1)
1:0 – Zieliński, 15 min, 2:0 – Wojtyra, 28 min (głową), 2:1 – Lepczyński, 40 min, 2:2 – Stefaniak, 55 min (karny), 3:2 – Andrzejczak, 65 min, 4:2 – Wojtyra, 90 min, 4:3 – Stanek, 90+2 min
POLONIA: Banasik – Szymusik, Krzyżak, Wołkowicz (69. Szymański) – Michalski (59. Wolski), Kądziołka (80. Konieczny), Łabojko, Zieliński (80. Stefański) – Wzięch (59. Orlik) – Andrzejczak – Wojtyra. Trener Konrad GEREGA.
WARTA: Przybylak – Lepczyński (81. Wybieralski), Azaćkyj, Awdiejew – Rychert (46. Zalewski), Niedzielski, Steblecki (60. Łysiak), Stefaniak – Kusztal (66. Wołczek), Kendzia – Stanek. Trener Maciej TOKARCZYK.
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 1518. Żółte kartki: Szymusik, Łabojko.
