Para Buch, Włókniarz w ruch?

Czy w Częstochowie mają prawo łudzić się, że miejscowym żużlowcom uda się utrzymać w ekstralidze? Szanse są niewielkie, ale pojawiły się minimalne pozytywy.

Dimitri Buch (z lewej) zaimponował walecznością. Po jednym z biegów duże pretensje miał do niego Maksym Drabik. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA

Brak możliwości skorzystania z Zastępstwa Zawodnika za Madsa Hansena, kontuzje podstawowych juniorów oraz czerwona kartka dla Rohana Tungete’a złożyły się na porażkę 37:53 z GKM-em Grudziądz w pierwszym półfinale play down. Nie ma żadnych wątpliwości – taka strata jest niemożliwa do odrobienia na wyjeździe i w Częstochowie już mogą myśleć o decydującym dwumeczu o siódme miejsce z Falubazem Zielona Góra lub Stalą Gorzów (w pierwszym meczu Zielonogórzanie wygrali 48:42).

Czy Włókniarz, który przegrał wszystkie 15 meczów w sezonie, będzie miał realnie czego szukać w tej rywalizacji? Wiele zależy od tego, czy gotowy do jazdy będzie kontuzjowany Hansen. Pod koniec rundy zasadniczej pod Jasną Górą stosowano za niego przepis o ZZ, ale obecnie jego średnia jest na to zbyt niska. – Mads czuje się już lepiej. Wkrótce powinien dać nam znać, czy będzie w stanie jeszcze w tym sezonie pojechać – dość enigmatycznie przekazał nam menadżer biało-zielonych Patrick Hansen.

WyBuchowy debiutant

Nieobecność w składzie Duńczyka w połączeniu z kontuzjami Szymona Ludwiczaka oraz Franciszka Karczewskiego skłoniła zarządzających do zakontraktowania zagranicznego juniora. Wybór padł na kompletnie anonimowego nad Wisłą, 18-letniego Dimitriego Bucha. Młody rodak menadżera Włókniarza pokazał się z dobrej strony. Wprawdzie wynik 3 punkty plus bonus w sześciu startach nie rzuca na kolana, ale Duńczyk zaimponował waleczną postawą na torze. W 12. wyścigu wypchnął na szeroką Maksyma Drabika i wspólnie z Jakubem Miśkowiakiem przywieźli do mety podwójne zwycięstwo. Drabikowi tak zaszedł za skórę, że ten po biegu nad wyraz ekspresyjnie wyrażał do niego pretensje, otrzymując za to żółtą kartkę. – Popełnił kilka błędów, więc tych punktów miałby jeszcze więcej. Jak na zawodnika, który w Polsce nigdy nie jeździł, to możemy być zadowoleni z jego występu. Potencjał był nawet na więcej. Jak do nas trafił? Obserwuję inne ligi, dostałem sygnały, że jest taki ciekawy chłopak. Rohan Tungate jeździ razem z nim w Danii i potwierdził mi, że jest bardzo waleczny. Musi się przyzwyczaić do większych torów, wtedy będzie szukał optymalnych ścieżek. O nim może być jeszcze głośno. Startów nie miał najlepszych, ale mądrze rozgrywa pierwszy łuk, to taka duńska szkoła. Potrafi wykorzystać sytuację – chwalił rodaka Hansen.

Wspomniany Tungate niedzielnego występu z pewnością nie zaliczy do udanych (5 punktów). W 10. biegu przewrócił się na pierwszym łuku, długo się nie podnosił, co sędzia Arkadiusz Kalwasiński zinterpretował jako niesportową postawę, ponieważ Australijczyk zdążył skontrolować sytuację na torze, a na dwóch czołowych pozycjach akurat znajdowali się zawodnicy GKM-u. Konsekwencją była czerwona karta, która na torach żużlowych jest niezwykle rzadko spotykana. – Może lepiej tego nie komentować – uciął temat Hansen. Na szczęście w żużlu, w odróżnieniu od piłki nożnej, czerwona kartka nie skutkuje pauzą w kolejnym meczu.

Lepiej dobrze kończyć niż zacząć

Pozytywem starcia z GKM-em z pewnością jest postawa krajowych seniorów. Jakub Miśkowiak już niemalże tradycyjnie ma bardzo dobrą końcówkę sezonu. W niedzielę zapisał przy swoim nazwisku 14 punktów. Jeszcze więcej optymizmu w serca kibiców wlał jednak Sebastian Szostak, dla którego siedem punktów plus bonus to najlepszy występ w sezonie. – Lepiej gorzej zacząć sezon, ale kończyć go lepiej niż odwrotnie, podobnie miałem przed rokiem. Liczę, że ta końcówka w moim wykonaniu będzie przyzwoita – przyznał po meczu zawodnik, na którego twarzy którego w końcu zagościł lekki uśmiech.

Czy za lepszą postawą wychowanka Ostrovii może stać zmiana na stanowisku szkoleniowca? Paradoksalnie to zwolniony Mariusz Staszewski był największym entuzjastą jego przyjścia do Częstochowy. – Trener Staszewski, którego znam niemalże od dziecka, zmieniał mnie w trakcie meczów, bo moja postawa była słaba, nawet w tych pierwszych biegach. Wynikało to przede wszystkim z tego, że złapałem kontuzję na początku sezonu. Gdy łapię rytm jazdy, jest o wiele lepiej, pomogły mi też występy w ekstralidze U-24. Patrick jest podobnym trenerem do Mariusza, obaj mają podejście jeździeckie, starają się podpowiadać z ustawieniami. Gdy byłem juniorem, Patrick jeździł w Ostrowie jako zawodnik, już wtedy dużo mi podpowiadał, bardzo go za to cenię – przyznaje Sebastian Szostak.

Rewanż z GKM-em w najbliższy piątek o godz. 18 w Grudziądzu. Zwycięzca zakończy sezon, przegrany pojedzie w meczach o siódme miejsce, które zaplanowano na 13 oraz 18 września.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się