Papier nie gra
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
W starciu z drużyną wycenianą na 335 mln euro, gdzie jeden zawodnik Mason Greenwood sprowadzony został latem z Olympique Marsylia za prawie 40 mln euro, nikt Górnikowi (wycena całej kadry na branżowym portalu Transfermarkt to 25 mln euro) nie dawał najmniejszych szans. Tymczasem wicemistrz i zdobywca Pucharu Polski nie tyle co postawił się 19-krotnemu mistrzowi Turcji, ale był bliski awansowania do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. – Papier nie gra – podkreślał przed meczem kapitan Górników Erik Janża, który przywołał jeszcze przykład rewelacyjnego Cabo Verde na amerykańskich mistrzostwach świata i miał stuprocentową rację.
Stety-niestety to działa w dwie strony. Tak jak Górnik miał nie mieć nic do powiedzenia w rywalizacji z Fenerbahce, tak Lech miał spacerkiem przejść duńską przeszkodę. Po 4:1 na wyjeździe wszyscy nie tylko w Poznaniu byli pewni, że nic złego się już nie zdarzy, awans był w kieszeni. Nawet w redakcji nie byliśmy w stanie przywołać przykładu, żeby ktoś stracił taką zaliczkę. Teraz się to wydarzyło i mistrza Polski znowu nie będzie w fazie ligowej Champions League… A przecież w rywalizacji z malutkim Aarhus, które mistrzem zostało po 40 latach przerwy i którego zadłużenie, z powodu budowy nowego stadionu, wynosiło pod koniec zeszłego roku 34 mln euro, miało być pewne przejście, tym bardziej po wysoko wygranym meczu na terenie przeciwnika. Awansu nie ma, a jest bolesne odpadnięcie i kac, z jakim trudno będzie sobie poradzić… Z drugiej strony pamiętamy, że w poprzednich rozgrywkach Kolejorz przegrywał przy Bułgarskiej z Cracovią 1:4 czy belgijskim Genkiem aż 1:5.
