Palcem na wodzie pisane
Szumne zapowiedzi Opolan zostały boleśnie zweryfikowane przez Arkę.
Dominik Kun nie dał się zatrzymać obrońcom Odry i zapewnił Arce zwycięstwo w Opolu. Fot. Mateusz Porzucek/Press Focus
Zarówno w Opolu, jak i w Gdyni kibice wierzą, że w tym sezonie będą mieli powody do świętowania sukcesu. Na razie jednak cieszą się tylko w nadbałtyckim mieście po wyjazdowym zwycięstwie 1:0.
Sympatycy Odry, w której pojawiło się latem 12 nowych piłkarzy, przed pierwszym gwizdkiem zastanawiali się jak Łukasz Tomczyk ustawi zespół. Nowy szkoleniowiec zespołu ze stolicy polskiej piosenki na przedmeczowych tablicach taktycznych wpisał co prawda ustawienie z 4 obrońców, 4 pomocników i 2 napastników, ale ten schemat obowiązywał tylko kilka minut. Po nich bowiem „Niebiesko-czerwoni” przeformowali się w klasyczne 3-4-3 i co najważniejsze z każdą minutą pokazywali, że dobrze zrozumieli taktyczne wskazówki szkoleniowca. To zaowocowało pierwszym bardzo groźnym strzałem. Wykonał go Tomasz Gajda, który w 31 minucie huknął z woleja z 20 metra. Dawid Arndt popisał się jednak efektowną paradą i skończyło się na rzucie rożnym.
Dla odmiany Arka, która po spadku z ekstraklasy zatrudniła trenera zdobywców Pucharu Czech, Marka Jarolima, a w ślad za nim przyszło do Gdyni 19 piłkarzy, okazała się konkretniejsza. Drużyna ustawiona tak jak było na przedmeczowej planszy 1-4-2-3-1 zrobiła użytek ze swojej „dziewiątki”. Wystarczyło bowiem, że w 35 minucie Dawid Gojny dograł piłkę w pole karne gospodarzy, a tam Vladislavs Gutkovskis stojąc tyłem do bramki i mając za sobą Jirziego Pirocha utrzymał futbolówkę. W dodatku przewracając się razem z rywalem zrobił miejsce Dominikowi Kunowi. Pomocnik grający w poprzednim sezonie w Wiśle Płock, w której w 33 występach nie strzelił ani jednego gola, w debiucie w żółto-niebieskich barwach, zgubił krycie Maksymiliana Pingota i mając dużo miejsca i czasu z 10 metra ustalił wynik pierwszej połowy.
W przerwie więcej do powiedzenia swoim podopiecznym miał bez wątpienia Łukasz Tomczyk. W ślad za słowami poszły też roszady personalne, bo w szatni zostali Michał Feliks i Marcin Staś, a ich miejsca zajęli Patryk Szysz – sprowadzony do Opola z Arki oraz Bartłomiej Barański. I choć obraz gry uległ zmianie, bo miejscowi częściej gościli na połowie przeciwnika, to jednak sytuacji bramkowych nadal brakowało. Szkoleniowiec Odry dokonał więc następnej podwójnej zmiany i dopiero wtedy Gajda oddał drugi celny strzał Opolan w tym spotkaniu. W 71 minucie odległość była jednak większa, a siła uderzenia znacznie mniejsza niż przed przerwą więc golkiper Gdynian spokojnie złapał piłkę.
W dodatku przyjezdni co jakiś czas potrafili się odgryźć, czego dowodem był strzał Marco Komendy w słupek z 25 metra w 52 minucie i obroniony przez Artura Halucha strzał Filipa Walusia z 10 metra w 55 minucie. Wprawdzie goli z tych akcji już Arce nie przybyło, ale końcowy efekt, czyli zainkasowane w inauguracji 3 punkty zostały zapisane na konto Gdynian i ich zapowiedź szybkiego powrotu do ekstraklasy nie wygląda na palcem po wodzie pisane.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Arka Gdynia 0:1 (0:1)
0:1 – Kun, 35 min
ODRA: Haluch – Mijuszković, Piroch, Pingot – Milosz, Scalet (67. Spaczil), Gajda, Biedrzycki (77. Kupczyk) – Staś (46. Barański), Przybyłko (67. Liber), Feliks (46. Szysz). Trener Łukasz TOMCZYK.
ARKA: Arndt – Gruszkowski, Szota, Komenda, Gojny – Solecki (68. Kowalski), Kun, Lewkot, Waluś (68. Milewski), Kocyła (56. Pawłowski) – Gutkovskis (81. Rama). Trener Marek JAROLIM.
Sędziował Mateusz Piszczelok (Katowice). Widzów 8000.
