Oto jest wściekłość pilkarza
Mając kogoś takiego między słupkami jak Bartłomiej Drągowski, można myśleć o wygrywaniu na najtrudniejszym nawet terenie.
Bartłomiej Drągowski powstrzymuje szarżującego Kajetana Szmyta. Fot. Artur Reszko/PAP
Po wygranym meczu w eliminacjach Ligi Europy ze szkockim Rangers (2:1), trener Adrian Siemieniec dał odpocząć kilku zawodnikom. Na ławce usiedli m.in. napastnik Nik Prelec, inny ofensywny zawodnik Sergio Lozano i doświadczony Taras Romanczuk. Szansę dostali inni.
Warto było czekać do końca pierwszego kwadransa, żeby zobaczyć dwie znakomite interwencje Bartłomieja Drągowskiego. Najpierw były golkiper Jagi prawą nogą wybronił piłkę po uderzeniu Jesusa Imaza, a zaraz potem efektownie sparował futbolówkę po strzale Kajetana Szmyta. Następnie odważnym i ryzykownym wybiegiem zatrzymał szarżującego Szmyta, który w ostatnich dniach jest rzeczywiście w dobrej dyspozycji. Goście mieli okazję w końcówce I połowy, ale piłkę sprzed linii bramkowej po sprytnym lobie Sebastiana Bergiera głową wybił Youssuf Sylla. Mimo kilku okazji – szczególnie pod bramką z wyczuciem broniącego Drągowskiego – goli nie oglądaliśmy.
Były za to zaraz po wznowieniu gry, i to od razu dwa! Widzewiacy zaskoczyli przeciwnika po stałym fragmencie, Z rogu dośrodkował Mario Garcia, z wysoko lecącą piłką minął się źle interweniujący Sławomir Abramowicz, a Bergier z najbliższej odległości w swoim stylu trafił. Zaraz potem kolejne znakomite zagranie lewą nogą Garcii, tym razem do Frana Alvareza i w efekcie już 2:0 dla Widzewiaków! Niespodzianka, bo wcześniej to gospodarze dyktowali warunki i przymierzali się nawet do pozycji lidera ekstraklasy po trzech kolejkach. Łodzianie na to jednak nie pozwolili. Jaga niespodziewanie przegrała, co nie jest dobrym prognostykiem przed wtorkowym wylotem na Wyspy Brytyjskie na rewanż z Rangersami.
W końcówce ciekawa scenka: poturbowany w powietrznym starciu został Przemysław Wiśniewski (w efekcie uraz głowy) Przerwa trwała długo, a sztab ostatecznie zdecydował, że lepiej, żeby „Wiśnia” opuścił murawę... Ten nie chciał zejść, lecz nie miał wyjścia. Sfrustrowany, rzucił tylko z wściekłością butelką z wodą i kopnął w reklamę. Aleksandar Vuković wolał nie reagować…
(zich)
Ocena meczu HHH
Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 0:2 (0:0)
0:1 – Bergier, 52 min (głową, asysta Garcia), 0:2 – Alvarez, 54 min (asysta Garcia)
JAGIELLONIA: Abramowicz 4 – Wojtuszek 5 (79. Zalewski niesklas.), Vital 5, Kobayashi 4 (46. Konstantopoulous 4), Montoia 4 – Agbonifo 4 (46. Conceicao 3), Kozłowski 5 (67. Lozano 3), Klynge 5, Szmyt 5 – Sylla 5 (58. Prelec 4), Imaz 5. Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Perchel, Polak, Romanczuk, Drachal, Rallis, Krasiewicz, Kuczyński.
WIDZEW: Drągowski 9 – Krajewski 5 (67. Gazibegović 3), Wiśniewski 6 (79. Żyro niesklas.), Kapuadi 6, Garcia 8 (90+3. Visus niesklas.) – Alvarez 6, Shehu 6, Kornvig 6, Fornalczyk 5 (79. Baena niesklas.) – Świderski 5, Bergier 6 (79. Selahi niesklas.). Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Krzywański, Klukowski, Akere.
Sędziował Damian Kos (Wejherowo) – 7. Sędzia VAR Tomasz Musiał (Kraków). Czas gry 101 min (45+56). Widzów 18122. Żółte kartki: Agbonifo (45. faul), Konstantopoulous (62. faul), Prelec (90+2. niesportowe zachowanie), Montoia (90+8. niesportowe zachowanie) - Fornalczyk (20. faul), Kornvig (24. faul), Kapuadi (36. faul).
MÓWIĄ LICZBY
JAGIELLONIA WIDZEW
61 posiadanie piłki 39
18 strzały 16
6 strzały celne 6
8 rzuty rożne 2
3 spalone 0
15 faule 7
4 żółte kartki 3