Ostatni transfer
Po świetnym meczu z Wisłą Kraków Niebiesko-czerwoni jadą na boisko mistrza kraju – już bez jednego ze swych liderów...
Igor Drapiński (z prawej) wielu rzeczy nauczył się w Piaście od Jakuba Czerwińskiego. A teraz – być może – zrobił mu miejsce w pierwszej jedenastce. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
PIAST GLIWICE
Liderów, albo wręcz kapitanów - bo przecież na dwa pierwsze mecze ligowe w tym sezonie Igor Drapiński, właśnie sprzedany do tureckiego Samsunsporu, wyprowadzał zespół na murawę z opaską na ramieniu. Trochę z... trenerskich wyborów. Nie było bowiem miejsca w jedenastce dla „głównego” kapitana, Jakuba Czerwińskiego, ale także jego dublerów: Frantiszka Placha (rekonwalescencja) i Jorge Felixa. Drapiński był kolejny w tej hierarchii; teraz na jego miejsce w niej – jak zdradził trener Daniel Myśliwiec – wskoczy Quentin Boisgard.
Miejsce dla Kuby?
– Wygląda na to, że zrobiło się miejsce dla Kuby Czerwińskiego – uśmiecha się Bogdan Wilk, były dyrektor sportowy Piasta, zdymisjonowany dwa lata temu przez nowe władze. Doświadczony stoper sezon zaczął na ławce. Parę stoperów gliwickiej drużyny stanowili Juande Rivas i właśnie Drapiński, natomiast w sztabie była świadomość, że może to być rozwiązanie jedynie tymczasowe.
– To, że „Drapa” może odejść, brałem pod uwagę od pierwszego dnia, gdy podpisałem kontrakt. A po minionym sezonie powtarzałem, że jeśli uda się nam go utrzymać, to znaczy, że... nie mam pojęcia o piłce i ocenie potencjału zawodnika. Krótko mówiąc: byłem gotowy na jego odejście – podkreślał na piątkowej konferencji prasowej wspomniany Daniel Myśliwiec.
I przypominał, że – wobec finansowego braku konkurencyjności Piasta w stosunku do wielu innych klubów – strategią jest szukanie ludzi z potencjałem, mogących się wypromować w Gliwicach poprzez bycie użytecznym dla Piasta na murawach. Dzięki czemu tacy piłkarze – jak podkreślał szkoleniowiec – „stają się atrakcyjniejsi na rynku pracy”. – Mam świadomość, że mogę stracić każdego gracza. Warunek jest jeden: cena adekwatna do tego, czego oczekiwał klub. Jeśli oddajemy ważną postać, musi to być opłacalne – przypominał. – A moi przełożeni uwiarygadniają się takimi ruchami.
Dobry kierunek
Oficjalna kwota transferu nie jest znana, klub określa ją mianem rekordowej. Do tej pory najwartościowsze sprzedaże to odejście Patryka Dziczka i Joela Valencii; obaj przynieśli wpływy w wysokości około 2 milionów euro.
– Cieszę się bardzo, że – prócz Ariela Mosóra i Michaela Ameyawa – Piast mógł zarobić na kolejnym zawodniku, którego ściągnąłem do Gliwic. To był mój ostatni transfer w roli dyrektora sportowego – przypomina cytowany już Bogdan Wilk. – Choć wtedy obowiązywał jeszcze przepis o konieczności gry młodzieżowca, tamten ruch niekoniecznie był oczywisty (Gliwiczanie ściągali nastolatka z pierwszoligowej wówczas Wisły Płock – dop. aut.). Ale widzieliśmy w Igorze duży potencjał.
I „Drapa” na miarę tego potencjału się rozwinął. – Jest człowiekiem raczej skrytym, ale chłopcy go polubili. A on, koncentrując się na piłce, wykonał wielki krok do przodu – ocenia były dyrektor. I bardzo pozytywnie – mimo pogłosek o zainteresowaniu np. klubów włoskich – ocenia wybór kierunku dokonany przez zawodnika. – W lidze TOP 5 w Europie nie jest łatwo odnaleźć się zaraz po wyjeździe. Liga turecka to dobry „przystanek”, a z Samsunsporu zawsze można przeskoczyć do któregoś z tamtejszych gigantów: Galatasaray czy Fenerbahce – mówi.
Na treningu przebiegli więcej
Przed Piastem niedzielny mecz przy Bułgarskiej. Gliwiczanie mieli tydzień na przygotowanie się do niego. Ich rywale – ledwie dwie doby, bo przecież w czwartek grali w kwalifikacjach Ligi Europy z Farerami z Klaksviku. Opiekun ekipy ze Śląska nie szuka jednak przewag w tym elemencie. – Faktor zmęczenia nie będzie mieć znaczenia. Mam przeświadczenie, że każdy z moich piłkarzy w czasie czwartkowego treningu przebiegł więcej niż piłkarze Lecha w trakcie meczu – zauważał z uśmiechem. A z konieczności poszukania następcy Drapińskiego wielkiej sprawy nie robił. – Owszem, straciłem bardzo dobrego piłkarza, lecz naszą siłą nie jest pierwsza jedenastka i jeden w niej człowiek, ale cały zespół. Jestem przekonany, że ten, kto „Drapę” zastąpi, da z siebie maksa – z mocą zadeklarował Myśliwiec.
Dariusz Leśnikowski
