Orlik ruszył z kopyta
Mimo ledwie 30 minut na murawie, nabytek Niebiesko-czerwonych miał istotny wkład w zwycięską inaugurację ligową gospodarzy przy Piłkarskiej.
Kamil Orlik z mocnym wejściem w nowy sezon w nowych barwach! Fot. Łukasz Brożek/poloniabytom.com.pl
POLONIA BYTOM
Trudno po jednym ledwie meczu – a de facto: po pół godzinie gry – oceniać trafność letniego transferu Kamila Orlika. Nie ma jednak wątpliwości, że ofensywny pomocnik odegrał ważną rolę w meczu z Wartą Poznań, który – mimo prowadzenia 2:0 – w pewnym momencie zaczął się Bytomianom wymykać z rąk (2:2). - Miałem wejść i dać energię – prosto, jasno i krótko mówi o swych zadaniach niespełna 27-letni piłkarz z przeszłością w akademii Legii, a także m.in. w Chojniczance, Unii Tarnów, Siarce Tarnobrzeg i Górniku Łęczna (sześć goli i dwie asysty pierwszoligowe w poprzednich rozgrywkach). Orlik zmieniał nieco bezbarwnego – w dniach poprzedzających mecz był chory – Mateusza Wzięcha.
- Nie był to idealny występ, zaliczyłem stratę, po której mogła paść bramka dla Warty. Generalnie za nami bardzo ciężki mecz, w którym sami sobie stwarzaliśmy problemy – to analiza obrazu spotkania Polonii z beniaminkiem. Wspomniana przez nowego gracza Polonii jego własna pomyłka na szczęście nie miała poważniejszych konsekwencji. Ważniejsza okazała się jego asysta przy trafieniu Kamila Wojtyry na 4:2 w 90 minucie. Swoją drogą – nie ma przypadku w tym, że w samej końcówce Orlik „ruszył z kopyta” do kontry. Cztery spośród sześciu ubiegłosezonowych trafień w barwach Górnika Łęczna zaliczył przecież w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry – albo w czasie doliczonym. - Teraz miał to być gol, który ostatecznie zamyka, „zabija” emocje. Sami sobie jeszcze jednak skomplikowaliśmy końcówkę. Ale najważniejsze, że wygraliśmy. Pierwszy mecz w sezonie zawsze jest niewiadomą; dobrze jest zacząć od zwycięstwa – dodawał nasz rozmówca.
- Chylę czoło przed chłopakami z ławki. „Orzeł” wszedł i dał jakość! - nie szczędził komplementów kolegom z szatni Lucjan Zieliński, „man of the match”, dla którego jednak Orlik był poważnym konkurentem w wyścigu po to miano, mimo ledwie 30-minutowego występu.
- Jestem tu ledwie trzy tygodnie, ale coraz lepiej poznaję drużynę i coraz lepiej rozumiem jej grę – dodawał nabytek Niebiesko-czerwonych. Jeśli kolejne jego występy będą na podobnym poziomie, przy Piłkarskiej bardzo szybko zapomną o nieudanej próbie zakontraktowania Dominika Frelka z Olimpii Grudziądz. Orlik niby był wyborem numer 2 na pozycję ofensywnego pomocnika, ale przypadku w jego angażu nie było żadnego. - W poprzednim sezonie Betclic 1. Ligi był jednym z najwyżej przez nas ocenianych zawodników – tłumaczył dyrektor sportowy klubu, Tomasz Stefankiewicz, po podpisaniu przez piłkarza dwuletniego kontraktu.
Dariusz Leśnikowski
