Optymistyczni Górale
Z wyższym o dwa miliony niż w 2, lidze budżetem Podbeskidzie wraca na zaplecze ekstraklasy. – Zadowoli nas każde miejsce w górnej połowie tabeli – mówi trener Marcin Włodarski.
Kapitan Konrad Forenc czeka na konkurencję między bielskimi słupkami. Fot. Mateusz Sobczak/Press Focus
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Przed inauguracją rozgrywek nastroje pod Klimczokiem są dobre, a może nawet bardzo dobre. Sytuacja finansowa po przeprowadzanym wiosną trzecim dokapitalizowaniu przez współwłaścicieli jest stabilna. Pospłacano ciążące od miesięcy długi, a klub było stać na transfer gotówkowy Krzysztofa Kolanki. Mimo to spółka nadal realizuje program naprawczy, który narzuciły władze Bielska-Białej.
Czekają na bramkarza
Letnie okienko śmiało można uznać za udane. Klub pożegnał się z dużą liczbą piłkarzy, ale tylko Mateusz Kizyma był zawodnikiem, o którym można napisać, że był ważną częścią awansującego zespołu. W jego miejsce udało się pozyskać Oskara Sewerzyńskiego czy utalentowanego, ale odbudowującego się po poważnej kontuzji Aleksandra Iwańczyka. Rywalizację w defensywie wzmocnił doświadczony Arkadiusz Kasperkiewicz, a z przodu Jewgienij Szykawka. Problemem pozostaje obsada bielskiej bramki.
Po odejściu Krystiana Wieczorka w klubie został tylko kapitan Konrad Forenc, który w letnich sparingach znów popełniał proste błędy, oraz młodzieżowiec Szymon Brańczyk. – Mamy ich tylko dwóch, co w przypadku urazu byłoby sporym problemem – zauważa trener Marcin Włodarski. Z tego powodu Podbeskidzie nadal czyni starania, by wypożyczyć Michała Matysa. 20-latek to piłkarz Zagłębia Lubin, a wszystko opóźnia się z powodu absencji Jasmina Buricia. Gdy doświadczony bramkarz wróci do zdrowia, młodzieżowy reprezentant Polski – wzorem Kamila Sochania – zostanie wypożyczony pod Klimczok.
Ważne, jak się kończy
Budżet na nowy sezon ma być wyższy o około 2 miliony w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, czyli wyniesie około 14 mln złotych – to środki, które pod względem funduszy ulokują Podbeskidzie raczej w drugiej połowie tabeli. Zwiększone wpływy wynikają przede wszystkim z gry na wyższym szczeblu i ze znacznie większych środków z praw telewizyjnych czy oczekiwanych wyższych wpływów z dnia meczowego.
– Jestem zadowolony ze składu. Szukamy jeszcze czwartego napastnika, by rywalizacja napędzała nas do ciągłego postępu. W trakcie każdego meczu możesz przeprowadzić pięć zmian, więc nieważne kto rozpoczyna, ale także kto kończy każdego spotkanie – mówi Włodarski, który jest zadowolony z postawy zespołu w sparingach. Jego optymizm wiąże się z tym, że zespół stwarza dużo sytuacji strzeleckich. – Cieszy gra w ofensywie, ale poprawy wymaga przejście do bronienia, czy gra stricte w obronie – przyznaje.
Stadionowe zmartwienie
Szkoleniowiec podkreśla, że po awansie Górale mają nadal prezentować ofensywny styl gry, z którego byli znani w drugiej części sezonu 2. ligi. – Chcemy nadal strzelać bramki, ale też dłużej utrzymywać się przy piłce – precyzuje. Pewnego rodzaju zmartwieniem może być fakt, że tylko dwa z pierwszych ośmiu ligowych spotkań zespół rozegra w Bielsku-Białej, bo na Rychlińskiego trwa wymiana murawy przed wrześniowymi mistrzostwami kobiet do lat 20. Z tego względu zespół sparingi starał się grać na wyjazdach.
– Przygotowania były z tego powodu trochę inne i też trochę lżejsze, bo do 3.kolejki rozegramy cztery mecze – mówi Włodarski, mając na myśli mecz Pucharu Polski z Hutnikiem Kraków, do którego dojdzie w Dankowicach. Pytany o cel na sezon odpowiada: – Zadowoli nas każde miejsce w górnej połowie stawki.
(gru)
