Olbrzym między słupkami
Od nowego sezonu o miano bramkarza numer 1 w zespole mistrzów Polski walczyć będzie Dejan Milosavljev, który grał ostatnio w Bundeslidze.
Na jednym z pierwszych treningów Dejan Milosavljev (z prawej) odbierał gratulacje za umiejętności... koszykarskie. Fot. Industria Kielce
O tym, że 30-letni Serb związał się z kieleckim klubem, wiadomo było w połowie grudnia zeszłego roku; dla miejscowych Dejan Milosavljev był więc swoistym prezentem gwiazdkowym, którym będą się cieszyć minimum do czerwca 2030 roku, bo na taki okres podpisał umowę.
Siedem lat w Berlinie
Co do jego wzrostu branżowe portale są zgodne, ale jeśli chodzi o wagę, to... zdania uczonych są podzielone i ta liczba waha się od 110 do 135 kg. Skoro ta druga liczba się pojawia, nowy golkiper mistrzów Polski musiał tyle ważyć. Niezależnie od wszystkiego, już teraz można powiedzieć, że w kieleckiej bramce stał będzie olbrzym, którego trudno będzie pokonać. Gdyby jego umiejętności były kiepskie, nie spędziłby aż siedmiu lat w Berlinie, gdzie z tamtejszymi Lisami święcił triumfy, z dwoma srebrnymi medalami Ligi Mistrzów na czele. Trzeba też nadmienić, że w kolekcji ma dwa złote krążki, po które sięgał jako szczypiornista Vardaru Skopje.
Przemyślany krok
Jego transfer do Kielc określony został jako jeden z najważniejszych w letnim okienku. Na filmie promocyjnym Serb przywitał się po angielsku, powiedział, że jest zachwycony Kielcami, gościnnością miasta oraz atmosferą w klubie, z którym jest gotów walczyć o najwyższe trofea. W barwach Industrii o miejsce między słupkami będzie rywalizował z Adamem Morawskim i młodym Kacprem Kaletą; po sezonie z klubem pożegnali się Bekir Cordalija i Klemen Ferlin. Decyzja o przenosinach do stolicy województwa świętokrzyskiego była dla zawodnika przemyślanym krokiem. Milan podkreślił, że jednym z kluczowych powodów były bardzo konkretne rozmowy z władzami klubu oraz sztabem trenerskim, dzięki którym od początku poczuł się mile widziany. - Podobał mi się ogień, który miała ta drużyna w ostatnich latach. Kiedy tu przyjeżdżałem, podobała mi się atmosfera trybun - przyznał Milosavljev.
Nauka polskiego
Mimo że wszystko jest dla niego nowe, deklaruje, że nie czuje presji i chce próbować czegoś nowego w bogatej już karierze. Obecnie koncentruje się na nauce języka polskiego. Choć zna dopiero podstawowe zwroty, widzi wiele podobieństw do języka serbskiego i wierzy, że przy długim kontrakcie szybko opanuje nową mowę. Przejście do Industrii to także zmiana życiowa dla bliskich zawodnika. Milosavljev jest szczęśliwy, że towarzyszy mu rodzina, w tym dzieci, dla których przeprowadzka jest ważnym krokiem. Sam zawodnik nie szczędzi komplementów pod adresem nowego miejsca zamieszkania. - Byłem zaskoczony, kiedy tu przyjechałem, jak fajne to miasto, jakie jest czyste, jak mili i sympatyczni są tutaj ludzie – podkreślił, porównując kielecką gościnność do swoich doświadczeń z Berlina.
Gotowy do walki
Analizując potencjał sportowy zespołu prowadzonego przez Krzysztofa Lijewskiego, wskazuje na unikalną mieszankę młodości i rutyny. Zwraca uwagę, że choć trzon drużyny stanowią gracze w wieku 24-26 lat, co jest idealnym wiekiem dla piłkarza ręcznego, są oni już niezwykle doświadczeni. Jako przykłady podaje Szymona Sićkę i Michała Olejniczaka, którzy mają za sobą występy w Final Four Ligi Mistrzów. Serb z uśmiechem wspomina dotychczasowe starcia przeciwko kieleckim zawodnikom w barwach narodowych, szczególnie siłę rzutu Olejniczaka. - Grałem w reprezentacji przeciwko Polsce i z tego, co pamiętam, Michał ma bardzo mocny rzut. Odczułem to, bo dostałem od niego w klatkę piersiową – wspominał serbski szczypiornista. Teraz Milosavljev liczy, że wspólna gra w jednym zespole przełoży się na zwycięstwa zarówno na krajowych parkietach, jak i w Lidze Mistrzów. Z kolei koledzy z drużyny, jak białoruski obrotowy Arstem Karalek, doceniają klasę nowego bramkarza, zaznaczając, że przy takim wsparciu w bramce proces integracji całego zespołu przebiegnie znacznie szybciej.
(PAP, mha)
