Odważniej i z ufnością

Prawdopodobnie był to jeden z moich najlepszych meczów w tym sezonie – cieszyła się Iga Świątek po pokonaniu w Toronto Marty Kostjuk. O półfinał zagra w poniedziałek z Dianą Sznajder.

Dawno już Iga Swiątek nie wygrała takiego meczu, w którym przegrała pierwszego seta. Budujące! Fot. Eyepix/SIPA USA/PressFocus

Sobotnie zwycięstwo nad Kostjuk, 11. w rankingu, nie tylko dało byłej liderce światowego rankingu po raz drugi w karierze awans do ćwierćfinału Canadian Open (poprzednio w 2023), przerwało także jedną z najbardziej znaczących serii bez zwycięstwa w tourze. Iga Świątek przegrała bowiem siedem poprzednich trzysetowych meczów z rywalkami z Top 20, począwszy od września ub. roku.

Po przegraniu pierwszej partii z Ukrainką, mimo że dwukrotnie prowadziła z przewagą przełamania, Raszynianka mogła mieć powody do zwątpienia. Zamiast tego sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych odpowiedziała w imponującym stylu. W drugim i trzecim secie ani razu nie straciła podania i odniosła zwycięstwo 3:6, 6:1, 6:2.

Rewanż też się udał

W drugiej i trzeciej partii Świątek obroniła łącznie 9 break pointów, odnosząc tym samym premierowe zwycięstwo nad zawodniczką z Top 20 od majowego turnieju w Rzymie. Napięcie towarzyszące końcówce spotkania było szczególnie widoczne w ostatnim gemie, który miał aż pięć równowag. Polka potrzebowała sześciu piłek meczowych i obroniła dwa break pointy, by przypieczętować zwycięstwo po nieco ponad dwóch godzinach gry.

Świątek zrewanżowała się Kostjuk za porażkę w 1/8 finału French Open. - Chociaż wynik może sugerować coś innego, to obie walczyłyśmy o każdy punkt i każdą piłkę. Nie było zbyt wielu łatwych wymian. Jeśli obie popełniałyśmy błędy, to dlatego, że druga naciskała. Na koniec byłam szczęśliwa, że to ja byłam solidniejsza i poprawiałam swoją grę. Prawdopodobnie był to jeden z moich najlepszych meczów w tym sezonie - powiedziała Raszynianka.

Nie Pegula, lecz Sznajder

Zmianę po przegranym secie przypisuje odwadze. - Wiedziałam, że mogę grać lepiej, że miałam kilka zagrań, które powinnam zagrać odważniej w pierwszym secie. W drugim bardziej naciskałam na Martę. Żeby wygrać taki mecz, trzeba czasami wyjść ze strefy komfortu i zagrać trochę szybciej. Z gema na gem czułam, że to był dobry wybór, więc poszłam na całość. Byłam spokojna, zaufałam swojemu planowi, który miałam w głowie – podkreśliła Świątek.

Polka przerwała również serię 7 zwycięstw Kostjuk w trzysetowych meczach, począwszy od styczniowej porażki w 1. rundzie Australian Open, w którym podopieczna Sandry Zaniewskiej doznała kontuzji kostki.

Rywalką Świątek w ćwierćfinale będzie Diana Sznajder (17. WTA), która wygrała 6:3, 6:3 z trzecią na świecie Amerykanką Jessicą Pegulą, rewanżując się triumfatorce Canadian Open (2023-24) za porażkę sprzed tygodnia w półfinale w Waszyngtonie. Świątek ze Sznajder grała tylko raz - pokonała ją przed rokiem w 1/8 finału w Madrycie, w trzech setach.

Sabalenka na aucie

W drugim ćwierćfinale tej samej połówki drabinki zmierzą się Ukrainka Elina Switolina i nieoczekiwanie Jekaterina Aleksandrowa. Rosjanka sprawiła niespodziankę, eliminując liderkę światowego rankingu, Arynę Sabalenkę 7:6 (7-3), 4:6, 6:4. - Po prostu starałam się grać każdy punkt tak, jakby to był mój ostatni. Podejmowałam maksymalne ryzyko, bo czułam, że to jedyna szansa, by powalczyć o zwycięstwo – powiedziała 31-letnia Aleksandrowa, która z Białorusinką wygrała już po raz czwarty w 9. spotkaniu.

Sabalenka, która za trzy tygodnie będzie walczyć o trzeci z rzędu tytuł w US Open, powinna utrzymać pozycję numer 1: nawet gdyby druga w rankingu Jelena Rybakina wygrała cały turniej w Toronto, będzie mieć przewagę... 4 punktów nad reprezentantką Kazachstanu.

Switolina, mistrzyni z Toronto z 2017 roku, pokonała Amerykankę Amandę Anisimową 6:2, 6:4.

(ToM, PAP)


Z KORTÓW

„Hubi” był w ogródku

Hubert Hurkacz (72. ATP) wygrał pierwszego seta z Holendrem Boticem Van De Zandschulpem (70.), a w drugim miał dwie piłki meczowe, ale ostatecznie przegrał 6:3, 6:7 (4-7), 5:7 w 3. rundzie turnieju ATP 1000 w Montrealu. Mecz trwał dwie godziny i 46 minut.

Tymczasem z kolejnego turnieju w kalendarzu ATP, w Cincinnati, wycofał się lider światowego rankingu Włoch Jannik Sinner - z powodu kontuzji prawego kolana. Wcześniej z występu zrezygnował wicelider listy ATP Carlos Alcaraz, ubiegłoroczny triumfator - Hiszpan pauzuje od kwietnia z powodu kontuzji prawego nadgarstka.

Amerykanka w Warszawie...

Carol Youngsuh Lee (165. WTA) wygrała turniej WTA 125 w Warszawie. W finale amerykańska tenisistka pokonała Czeszkę Gabrielę Knutson (219.) 6:4, 7:5; wcześniej wyeliminowała rozstawioną z „jedynką” Francuzkę Elsę Jaquemot (101.), a w ćwierćfinale ostatnią z dziewięciu Polek, Weronikę Falkowską (333.)

Falkowska triumfowała za to w deblu w parze z Amerykanką Alaną Smith. W piątkowym finale wygrały rywalizację z Alicją Rosolską i Martyną Kubką 6:3, 6:1.

...a Austriak w Kozerkach

Rozstawiony z numerem 3 Joel Schwaerzler (182. ATP) wygrał challengera ATP 75 w Kozerkach koło Grodziska Mazowieckiego. W finale Austriak pokonał Włocha Andreę Guerrieriego (213.) 7:6 (7-4), 6:1. Najlepsi Polacy - Maks Kaśnikowski i Tomasz Berkieta - odpadli w 2. rundzie (1/8 finału), a Filip Pieczonka, Filip Peliwo i Olaf Pieczkowski - przegrali swój pierwszy mecz. Pieczonka triumfował za to w deblu, w parze z Marokańczykiem Younesem Lalamim, pokonując w finale Hiszpana Inigo Cervantesa i Ukraińca Denysa Mołczanowa 6:0, 6:4.

(t)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się