Odtrutka ligowa

Dwubramkowa zaliczka sprawiła, że Raków udał się na rewanżowe spotkanie z Vallettą przystemplować awans. Sytuacja w Częstochowie daleka jest jednak od komfortowej.

Tomasz Pieńko nie zachwyca na początku sezonu. Podobnie jak cały Raków. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Dostaliśmy jako pierwsi bramkę, na szczęście po przerwie się podnieśliśmy. Lecimy wygrać i dokończyć dzieła, a nie bronić zaliczki – przekonywał przed czwartkowym spotkaniem rewanżowym z Valletta FC pomocnik częstochowskiego klubu Tomasz Pieńko. Dysproporcje pomiędzy oboma klubami na każdej płaszczyźnie są tak duże, że słowa piłkarza należy odbierać jako coś oczywistego, a nie buńczuczne zapowiedzi. Z Vallettą Raków musi sobie poradzić i zapewne to zrobi. Posługując się jednak terminologią teleturniejową, to rywal na rozgrzewkę, na w miarę bezbolesne wejście w sezon. Każdy kolejny przeciwnik będzie bardziej groźny.

Zostali rozczytani

Już początek rozgrywek przynosi bowiem dla Rakowa duże problemy. Po przegranej inauguracji ligowej z Wisłą Płock (1:2) pojawiły się głosy o „zajechaniu” zawodników na letnich obozach w Arłamowie oraz Holandii. Zawodnicy lepiej prezentowali się podczas sparingów z Olimpiakosem czy PSV Eindhoven niż podczas dwóch pierwszych meczów o stawkę. – Czy mieliśmy ciężkie nogi? Ciężko powiedzieć… Z mojej strony wszystko fizycznie wyglądało dobrze, choć okiem widza może faktycznie mogło to tak wyglądać. Boisko też nam nie sprzyjało przez to, że było bardziej suche, mało zroszone – dość zaskakująco tłumaczył niedzielną porażkę zawodnik, który do Rakowa trafił z Zagłębia Lubin. Podobnie jak zdecydowanej większości kolegów jego forma daleka jest od optymalnej.

Od czasu, gdy po mistrzowskim sezonie (2022/23) drużynę opuścił trener Marek Papszun, Raków prowadzili Dawid Szwarga, ponownie Papszun, Łukasz Tomczyk i od końcówki poprzedniego sezonu Dawid Kroczek. Częstochowianie wciąż grają jednak wedle tego samego wypracowanego przed laty systemu: 1-3-4-2-1. Nie brakuje głosów, że obecnie jest on już dość archaiczny, a rywale nauczyli się gry Rakowa, do bólu wykorzystując każdy ich błąd. – Być może tak jest. Każda drużyna się rozwija, cała liga idzie do przodu. Raków gra bardzo podobnie od wielu lat, ma swoje DNA i zespoły się pod taką grę na pewno przygotowują. My możemy jedynie lepiej się zachowywać na boisku czy szybciej obracać. W meczu z Wisłą staraliśmy się grać atakiem pozycyjnym, ale nie przyniosło to skutków. Sytuacje stwarzaliśmy jedynie w momencie przyspieszenia. Rywal bardzo dobrze się bronił, dlatego trzeba było szukać szybkich rozwiązań, ale mieliśmy ich za mało. Podczas meczów kontrolnych faktycznie przy piłce wyglądaliśmy bardzo dobrze, nawet z topowymi europejskimi zespołami – przyznaje Pieńko.

Poza formą

O problemach z bramkarzami w Rakowie pisaliśmy w poprzednim numerze. Sztab szkoleniowy ból głowy ma jednak niemalże na każdej pozycji. Pozytywną wiadomością jest to, że badania Stratosa Svarnasa, który w niedzielę utykając, opuścił boisko już w 24 minucie, nie potwierdziły niczego groźnego. Grek może być więc gotowy do gry już na Malcie. Nie można jednak wykluczyć, że z Vallettą zagra Jerzy Napieraj, który dał dobrą zmianę, a po spotkaniu chwalił go trener Dawid Kroczek. – Wszedł w bardzo wymagającym momencie, a pamiętajmy, że kilka miesięcy temu grał jeszcze w IV lidze. Poza jednym błędem, który naprawił, doganiając napastnika Wisły i odbierając mu piłkę, grał bez kompleksów i z dużą pewnością siebie – mówił szkoleniowiec.

W środku pola Oskar Repka oraz Władysław Koczergin prezentują się zdecydowanie poniżej oczekiwań, a brak kreatora gry w tej strefie jest jednym z najbardziej rzucających się w oczy mankamentów Częstochowian. Na wahadłach? Niewiele lepiej. Erick Otieno dał dobrą zmianę przed tygodniem, ale całkowicie zawiódł z Wisłą. Michael Ameyaw sprawia wrażenie, jakby kompletnie nie pasował do takiego systemu gry. Adriano Amorim? Słuch o nim zaginął, a w klubie odbierają jedynie kolejne zwolnienia lekarskie z Brazylii i tak naprawdę niewiele mogą z tą sytuacją zrobić. Wciąż ze ścięgnem Achillesa po obozie w Holandii zmaga się Lamine Diaby-Fadiga. Wszystko to sprawia, że gra ofensywna oparta jest obecnie przede wszystkim na Patryku Makuchu, który ma bardzo dobre wejście w sezon. Były gracz Cracovii to duży plus obecnie w Rakowie. Minusów jest w tym momencie jednak zdecydowanie więcej. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że bez solidnych wzmocnień ten sezon może być dla Rakowa bardzo trudny. Może nawet najtrudniejszy od powrotu do ekstraklasy w 2019 roku.

Mariusz Rajek

NIE PRZEGAP!
2. runda eliminacji Ligi Konferencji
◼ Valletta FC - Raków Częstochowa
czwartek, 19.30 – TV Republika

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się