Odrobimy stratę
Rozmowa z Erikiem Janżą, kapitanem Górnika Zabrze
Słoweniec (z prawej) wierzy, że Górnik w rewanżu zagra lepiej i przejdzie węgierską przeszkodę. Fot. PAP / Art Service
Przegraliście w pierwszym meczu z Ferencvarosem 0:1. Jak pan ocenia mecz w Budapeszcie?
- Niedobrze. Mieliśmy wiele sytuacji, żeby strzelić przynajmniej jedną bramkę, ale żadnej nie udało się wykorzystać. W rewanżu trzeba będzie gonić, co nigdy nie jest komfortową sytuacją, jednak pokazaliśmy, że rywal nie jest lepszy od nas. U siebie byli po prostu skuteczniejsi. Przy tym wyniku wszystko jest otwarte i grając u siebie w przyszłym tygodniu, mamy szansę na awans.
Pasywnie weszliście w mecz. Czy to mogło być spowodowane pogodą, bo temperatury sięgają prawie 40 st. Celsjusza i ciężko oddychać?
- Tak było. Sam mogę powiedzieć, że źle się czułem. W pierwszej połowie grało się źle, dopiero po przerwie nogi puściły i było łatwiej poruszać się po boisku, ale tak samo było dla przeciwnika i nie ma co się usprawiedliwiać. Po rywalach też było widać, że są zmęczeni, że idzie im ciężko i że nie są przygotowani lepiej niż my.
Jak porównać Ferencvaros do Fenerbahce, z którym graliście wcześniej?
- Nie ma co porównywać, bo to są inne światy. Ferencvaros to nasz poziom. Ma dobrych napastników, dobrych ofensywnych zawodników i wykorzystał swoją jedną sytuację. Gospodarze mieli jeszcze w pierwszej połowie jedną, dwie okazje. My w pierwszej części mieliśmy cztery fajne sytuacje, żeby po ziemi posłać piłkę do siatki, a szukamy nie wiadomo jakich eurogoli w okienko. Nad tym musimy popracować, bo było czuć z boiska, że da się z nimi grać.
Tylko jeden celny strzał w waszym wykonaniu - Petera w doliczonym czasie…
- To jest to, co mówię. Mieliśmy sytuacje w polu karnym przeciwnika. Naprawdę dobre okazje, ale trzeba przymierzyć. Zabrakło może spokoju, ale mam nadzieję, że w Zabrzu będzie inaczej.
Przed 20 tysiącami swoich fanów na pewno będzie inaczej. Jak z Fenerbahce?
- Na pewno. Każdy mecz u nas jest inny. Lepiej się czujemy, nasz stadion niesie, dajemy więcej z siebie. Wierzę, że zagramy dużo lepiej i odrobimy jednobramkową stratę.
Teraz jednak ważny ligowy mecz w sobotę w Radomiu...
- Tak. Nie będzie łatwo, trzeba odpocząć, zregenerować się, więc już myślimy o ekstraklasie. W piątek ruszamy do Radomia, ale to fajnie, że można grać co trzy dni, bo to jest piłka, po to grasz, żeby pokazywać się na wielu frontach. Oby tak było w każdym kolejnym sezonie!
Z Radomiakiem zgracie o trzy punkty?
- Oczywiście, że tak! Za nami tylko jeden mecz w lidze, więc jedziemy z nastawieniem gry o pełną pulę. To jest nasz cel w sobotę. Jak tam się wygra, to będzie dodatkowa energia na starcie z Ferencvarosem u nas. Zrobimy wszystko, żeby z Radomiakiem zwyciężyć. Oby wszyscy byli do dyspozycji trenera, bo mecz w Budapeszcie kosztował nas dużo siły i zdrowia.
Rozmawiał w Budapeszcie Michał Zichlarz
Komplet na Real
Mecz Ferencvarosu z Górnikiem zobaczyło na Groupama Arenie 14 tysięcy. kibiców, w tym tysięczna ekipa „Torcida on tour”. Na stadionie było jednak sporo wolnych miejsc. Nie będzie tak w sobotę wieczorem, kiedy do stolicy Węgier przyjedzie Real Madryt. Jak informowali Fradi, biletów na starcie z Królewskimi już nie ma, sprzedano wszystkie 23 tysiące. Spotkanie ma charakter towarzyski, a dla nowego trenera Realu, Jose Mourinho, to element przygotowania do startu La Liga, która sezon zaczyna w przyszły weekend.
(zich)
