Odpadliśmy, ale z charakterem
3 PYTANIA DO… MARCELA WĘDRYCHOWSKIEGO, pomocnika GKS-u Katowice
Marcel Wędrychowski nieźle wyglądał na tle piłkarzy Hapoelu. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
GKS Katowice odpadł z walki o Ligę Konferencji. Czy problemem podczas rewanżu z Hapoelem Tel Awiw było to, że drużyna zbyt późno zdobyła pierwszego gola?
- Tak, może to właśnie był problem. No i jeszcze stracona w pierwszej połowie bramka. Inaczej wyglądałoby spotkanie, gdybyśmy po przerwie mieli do odrobienia dwubramkową stratę z pierwszego meczu, a nie trzybramkową. Teraz jest to jednak nieważne. Odpadliśmy z Ligi Konferencji, ale pokazaliśmy charakter, walcząc do ostatnich minut.
Przy Nowej Bukowej wygraliście 2:1. Macie w zespole poczucie, że na tym stadionie nie da się was pokonać? W końcu nikt tego nie dokonał od listopada 2025 roku.
- Dobrze się nam tu gra, jest to magiczne miejsce, przede wszystkim z uwagi na naszych kibiców. Ponadto uwielbiam naszą szatnię. Po pierwszej odsłonie dwumeczu przegrywaliśmy 0:2, a powróciliśmy do Katowic i nikt z nas nie pękał przed rewanżem. Po każdym widać było, że chce wyjść na murawę i wygrać. Każdy z nas wierzył w to, że uda nam się odwrócić losy rywalizacji. Zabrakło niewiele.
Nie były to dla pana pierwsze występy w europejskich pucharach. Jakie emocje towarzyszyły panu podczas spotkań z Żyliną i Hapoelem.
- Gra w europejskich pucharach wiąże się z niesamowitymi uczuciami. Generalnie zaś w GKS-ie każdy kolejny mecz jest tym najważniejszym. Z Hapoelem też włożyliśmy wszystkie siły w to, żeby wygrać.
Rozmawiał Kacper Janoszka
