Oby byli następni!

Zapiski (30) amerykańskie

Na amerykańskim mundialu zobaczyłem 10 meczów. Tutaj na stadionie Met Life. Fot. Michał Zichlarz

Za nami XXIII mistrzostwa świata. Wiemy, kto wygrał, kto pozdobywał indywidualne nagrody, kto triumfuje, a kto się smuci. Pod wieloma względami - o tym pisaliśmy nie tylko od 11 czerwca, od pierwszego dnia amerykańskiego mundialu - były to mistrzostwa rekordowe. Bo wiadomo: po raz pierwszy 48 reprezentacji, rekordowa liczba ponad 300 goli w 104 mistrzowskich grach, tłumy na trybunach mimo horrendalnych cen biletów i gadżetów związanych z mistrzostwami. Bilet potrafił kosztować i pod tysiąc dolarów, a woda i sok pomarańczowy były droższe od… galona benzyny! No ale to amerykańska specyfika.

Rekordy strzeleckie biły takie asy, jak Kylian Mbappe i Lionell Messi. Strzelali aż miło. Radość mają też ci mniej docenieni dotychczas w futbolu, jak choćby aż dziesięciu przedstawicieli z Afryki, z których dziewięciu wyszło z grupy.

Byliśmy też i my, redakcja katowickiego Dziennika Sport na amerykańskim mundialu. Za Oceanem spędziłem bez mała trzy tygodnie. Przejechałem około 7 tysięcy kilometrów, większość z tego to podróż lotnicza do pięknej Georgii i Atlanty na futbolową perełkę, jaką jest stadion Mercedesa-Benza. Wspaniały, wychuchany, świetnie zaprojektowany, klimatyzowany, z kapitalnym zapleczem. Stadiony to zresztą coś, co z amerykańskiego mundialu zapamiętamy. Kapitalne obiekty to jedno, co o nich można powiedzieć i napisać.

Pierwszy raz grano w trzech krajach i było to wyzwanie dla wszystkich: sztabów, piłkarzy, a także dla nas, dziennikarzy. Przez okres pobytu tutaj byłem na żywo na 10 meczach. Bywało tak, że jadąc do Bostonu/Foxborough na spotkanie, od siebie z Maspeth na Queens w Nowym Jorku wychodziłem po 6.00 rano, żeby wrócić o 4.00 już następnego dnia. Czy warto było? Warto! Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości! Kolega z „Piłki Nożnej” Jaromir Kruk napisał w jednym z postów (był w Toronto), że mistrzostwa świata to najlepsza rzecz, jaką człowiek wymyślił. Podpisuję się pod tym obiema rękami.

Te amerykańskie zapiski z taką numeracją to nie przypadek, a dziedzictwo „Sportu”. Tak wszystko tytułował Mirosław Nowak, korespondent katowickiego dziennika na amerykańskim mundialu w 1994. Znakomite pióro, którego od kilku lat już niestety nie ma wśród nas. Zapiski to oddanie mu pamięci, przypomnienie jego osoby i nawiązanie do naszej chlubnej przeszłości. Byliśmy na mistrzostwach świata za Wielką Wodą w 1994 roku, byliśmy  w 2026 . Oby na kolejnym turnieju za Atlantykiem był następny przedstawiciel „Sportu” i ciągnął już swoje zapiski - jak Mirek Nowak przed 32 laty i jak ja teraz.

Michał Zichlarz. 

KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ

1950, Brazylia : -
1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
1962, Chile : -   
1966, Anglia : dr Jerzy Roha
1970, Meksyk : -  
1974, RFN: Janusz Jeleń, Zbigniew Łagódka, Jerzy Roha, Józef Bula, Andrzej Konieczny  
1978, Argentyna : Janusz Jeleń      
1982, Hiszpania : Grzegorz Stański
1986, Meksyk : Grzegorz Stański     
1990, Włochy : Grzegorz Stański, Adam Barteczko
1994, USA : Mirosław Nowak, Kazimierz Marcinek   
1998, Francja : Mirosław Nowak, Kazimierz Mochliński
2002, Korea i Japonia : Dariusz Czernik  
2006, Niemcy : Dariusz Czernik, Michał Fabian, Dariusz Hermiesz (fotoreporter)
2010, RPA : Michał Zichlarz, Marek Wawrzynowski
2014, Brazylia: - 
2018, Rosja: Michał Zichlarz, Mateusz Miga
2022, Katar : Michał Zichlarz
2026, USA/Kanada/Meksyk : Michał Zichlarz, Leszek Jaźwiecki.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się