O włos od zwycięstwa
Kilku minut i trochę szczęścia zabrakło Podbeskidziu, by sprawić sensację i pokonać Miedź Legnica.
Marcin Urynowicz jest autorem pierwszego gola Podbeskidzia po awansie do 1. ligi. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
Mecz kończący inauguracyjną kolejkę pierwszej ligi od początku mógł się podobać i dość niespodziewanie po upływie kwadransa nisko broniące się Podbeskidzie zaczęło przejmować inicjatywę. Pierwszą groźną akcję goście stworzyli w 19 minucie, gdy z kilku metrów uderzał Wojciech Słomka, a dobitka z pięciu metrów Marcina Biernata została zablokowana przez ofiarną interwencję obrońcy.
Miedź odpowiedziała dwoma uderzeniami z dystansu. Refleks bramkarza Podbeskidzie testowali Zvonimir Petrović, a po kilku minutach Jakub Serfain. Lepszy moment gry gospodarzy zwieńczył gol... dla Podbeskidzia. W 33 minucie piłkę z autu szybko wznowił Lucjan Klisiewcz, a niepilnowany Oskar Tomczyk wypatrzył na piątym metrze Marcina Urynowicza. Wydawało się, że napastnik niedokładnie dośrodkował, ale pomocnik niemal na kolanach złożył się do strzału głową i pokonał Dymytro Sydorenkę.
W drugiej odsłonie z każdą kolejną minutą rosła przewaga Miedzi, ale to Górale w 66 minucie byli blisko podwyższenia prowadzenia. Po stracie przed polem karnym podanie otrzymał Klisiewicz, ale jego rajd przez pół boiska z naciskającym obrońcą zwieńczył płaski strzał obroniony przez bramkarza. Trzy minuty później ponownie Klisiewicz szukał gola, uderzając z połowy boiska, ale wracający do bramki Sydorenko ofiarną interwencją zdołał sparować niezbyt wysokie, ale zmierzający przy słupku strzał.
Widząc wydarzenia na boisku trener Janusz Niedźwiedź szukał ofensywnych zmian. Poczynania Miedzi ożywił Aries Cordoba, który w 76 minucie uderzał groźnie na bramkę Podbeskidzia. W kolejnych minutach napór gospodarzy rósł i po chwili nieznacznie głową nad poprzeczką uderzał Miroslav Mazur. Kolejną stuprocentową okazję Miedź zmarnowała w 82 minucie, gdy z rzutu rożnego dośrodkował Wojciech Hajda, a z pięciu metrów półwolejem uderzył na bramkę Mateusz Grudzinski, ale piłka - szczęśliwie dla gości - po głowie Gacha o centymetry minęła poprzeczkę.
Trzy minuty później zakotłowało się pod bramką Forenca, gdy prostopadłe podanie do napastnika chciał przeciąć Kamil Sochań, czym sprokurował kolejną „setkę" dla Miedzi, bo piłka odbiła się od słupka, a strzał Daniela Stanclika z dwóch metrów cudem na linii bramkowej zatrzymał Forenc.
Tyle szczęścia Podbeskidzie nie miało w 89 minucie, gdy po akcji Cordoby piłkę jakieś25 metrów od bramki otrzymał Mazur. Były zawodnik Chrobrego Głogów uderzył na bramkę, a interweniującego Forenca zmylił rykoszet, bo piłka zmieniła tor lotu po dotknięciu Jewgienija Szykawki i wpadła do bramki. W ten sposób Miedź doprowadziła do remisu, który utrzymał się do ostatniego gwizdka.
(gru)
OCENA MECZU ⭐⭐⭐
◼ Miedź Legnica - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:1)
0:1 - Urynowicz, 33 min (głową), 1:1 - Mazur, 89 min
MIEDŹ: Sydorenko - Szymoniak (70. Maliszewski), Jovicić, Mazur, Grudziński, Bochnak (77. Norlin) - Stanclik, Serafin (77. Hajda), Petrović (84. Noiszewski), Antonik - Fucak (70. Cordoba). Trener Janusz NIEDŹWIEDŹ
PODBESKIDZIE: Forenc - Sochań, Biernat, Gach - Kolanko (63. Hirosawa), Słomka (63. Takać), Sewerzyński, Urynowicz (72. Iwańczyk), Sitek - Tomczyk (72. Szykawka), Klisiewicz. Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork). Widzów 2653. Żółte kartki: Szymoniak, Jovicić, Petrović - Gach.
