O awans będzie trudno
Rozmowa z Waldemarem Fornalikiem, trenerem Ruchu Chorzów
Jak w tym sezonie poradzi sobie ekipa „Kinga”? Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
Jak trener podchodzi do rozpoczynającego się sezonu? Radość i ekscytacja czy raczej na spokojnie?
– Na pewno nie spokojnie. Pierwszy mecz to zawsze inne emocje i jak to się wielokrotnie powtarza – pewna niewiadoma. Mamy zmieniony zespół i oczekujemy inauguracji, żeby dostać odpowiedź, na co i na ile nas stać w tych rozgrywkach.
Da się podsumować w kilku zdaniach okres przygotowawczy?
– Standardowy, można powiedzieć. Praca nad motoryką, nad aspektami taktycznymi, gry kontrolne. Spożytkowaliśmy ten czas tak, jak powinniśmy.
Po treningach dostrzega pan w zespole progres względem wiosny?
– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Jak powiedziałem, mamy zmienioną drużynę, a w pierwszej jedenastce wyjdzie czterech albo pięciu nowych zawodników. To wymaga czasu, aby zdobyć pewne automatyzmy. Robiliśmy wszystko, aby w pierwszym meczu być w bardzo dobrej dyspozycji i chciałbym, żebyśmy to potwierdzili.
Możemy spodziewać się jeszcze jakichś roszad kadrowych?
– Dopóki jest otwarte okienko transferowe, to jak najbardziej. Z tym że roszad nie „z”, ale „do”.
A jak pan ocenia głębię posiadanego składu? W poprzednim sezonie wiele mówiło się o ograniczonym polu manewru i teraz – na papierze – nadal nie wygląda ono najszerzej...
– Bo nie jest aż tak duże. Mamy więcej młodszych zawodników w odwodzie. Oni rokują rozwój i postęp. Taka też była nasza idea, aby na ławce rezerwowych nie siedzieli w większości doświadczeni piłkarze, ale ludzie, którzy są głodni, chętni.
Wiadomo, że młodzieżowcem numer jeden jest Nikodem Leśniak-Paduch, ale co dalej? Czy jest jakaś hierarchia młodych? Czy pozostali gwarantują jakość na pierwszy skład?
– Zobaczymy. Na pewno mógłbym wymienić trzech-czterech, którzy są na zbliżonym poziomie czy etapie, żeby grać w pierwszej jedenastce. To jest Mateusz Rosół, dołączył Max Pawłowski, jest też Krystian Rostek. Myślę, że wokół nich możemy dysponować możliwościami wymiany i i gotowością gry w wyjściowym składzie.
Jak pan patrzy na Patryka Sikorę? Jest szykowany bardziej do rezerw, lecz z ambicjami, by walczyć o miejsce w pierwszym zespole – ale ostatni oficjalny mecz zagrał ponad dwa lata temu...
– Nie przypisywałbym go do rezerw. On trenuje z nami cały czas. Nie uczestniczył we wszystkich grach kontrolnych ze względu na jakieś tam obawy o zdrowie. Bardzo jednak liczę, że będzie zdrowy i że jeśli będzie zdrowy, to będzie w stanie nam pomóc. Wiemy, że jest piłkarzem, który zrobił w tym klubie dużo dobrego i zaznaczył tu swoją obecność.
A jak pan oceni listę kontuzjowanych?
– Jest dwóch – Martin Konczkowski i Denis Ventura. Jest też Kuba Bielecki, ale... do tego już się przyzwyczailiśmy (uśmiech). Chociaż on też jest już w takim momencie, że trenuje z bramkarzami, oczywiście eliminując elementy, które są zagrożeniem dla jego (kontuzjowanej – przyp. red.) dłoni. To kontuzje ważnych zawodników, bo wiemy, że przy naszej kadrze są oni bardzo istotni, ale liczę, że w najbliższym czasie przynajmniej Martin, a w dalszej kolejności Denis i Kuba do nas dołączą.
Czy walka o awans będzie w tym sezonie trudniejsza?
– Będzie trudna, bo widzimy, że 1. liga z roku na rok nie jest łatwiejsza, ale coraz bardziej wymagająca. W zespołach są czynione większe inwestycje. Ktoś powie, że drużyny o uznanych nazwach już awansowały – Wisła Kraków i Śląsk Wrocław – natomiast są też kluby, które nie mają aż takich tradycji, ale są mocne finansowo i organizacyjnie. Dlatego o awans nie będzie łatwo.
A koncentrując się już na niedzieli – jaki macie przepis na Bruk-Bet Termalicę?
– Wiemy, że jedziemy do drużyny, która w pierwszej kolejności jest wymieniana jako kandydat do awansu. To zespół, który ma swoje ambicje i choć nie poradził sobie w ekstraklasie, to w 1. lidze jest na pewno jednym z faworytów. Jaki pomysł? Musimy zagrać bardzo konsekwentnie, uważnie. Myślę, że w meczach kontrolnych – szczególnie tej ostatniej – pokazaliśmy, że stać nas na dobrą grę.
Czapki z głów, jedzie Ruch – jak się panu podoba nowy autokar, nowa wizytówka klubu?
– „Erka” zawsze mi się podobała. Podoba mi się szata graficzna tego autobusu. Fajnie, że Ruch – klub z taką historią, tradycją i osiągnięciami – doczekał się takiego momentu, że mamy swój autokar.
Rozmawiał Piotr Tubacki
Kolejne wypożyczenie
Jakub Sobeczko ponownie będzie ogrywał siępoza Chorzowem. Ostatnią rundę – niespecjalnie udaną – spędził w drugoligowej Stali Stalowa Wola, a tym razem – już cały sezon – będzie grał w Chojniczance Chojnice, również na tym samym szczeblu.
