Nowy rozdział
Rozmowa z Przemysławem Szurem, stoperem Pogoni Siedlce
Przemysław Szur pewnym krokiem wkroczył na boisko w barwach Pogoni Siedlce. Fot. Press Focus / Marcin Bulanda
Zacznijmy od sprawdzenia listy obecności. Dlaczego nie pojechał pan na pucharowy mecz Pogoni Siedlce z Kluczevią Stargard?
- Dostałem wolne, bo podczas spotkania ze Stalą Mielec pojawiło się lekkie spięcie w mięśniu i uznaliśmy ze sztabem szkoleniowym, że nie ma co ryzykować. Drużyna pojechała więc beze mnie, a ja mam nadzieję, że regeneracja zrobi swoje i na niedzielne spotkanie ligowe z Puszczą Niepołomice będę gotowy na 100 procent.
Czy golem strzelonym Mielczanom, w meczu wygranym 2:0, wyrobił pan już własną normę strzelecką na ten sezon?
- Patrząc na mój dorobek z ostatnich sezonów, faktycznie można powiedzieć, że nie jestem bramkostrzelnym obrońcą, bo dla zmierzającego do ekstraklasy Ruchu Chorzów strzeliłem jednego gola i tak samo było, gdy z Niebieskimi grałem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po przejściu do Polonii Warszawa, w której dwa razy walczyliśmy w barażach o awans, w pierwszym sezonie też zdobyłem jedną bramkę. Jednak w minionych rozgrywkach byłem już skuteczniejszy. Dwa trafienia dla zespołu, w którym brylował snajper Łukasz Zjawiński i to jego piłka szukała w polu karnym, nie są złym wynikiem. Zwłaszcza że grałem mało, bo przeszkadzały mi urazy, a później moja sytuacja się skomplikowała. Skończyło się na 13 występach i tylko pięciu wyjściach w podstawowym składzie. To już jest jednak historia, a teraz jest nowy rozdział.
Czyli kibice Pogoni, która po sześciu kolejkach zajmuje 8. miejsce, mogą liczyć na kolejne trafienia?
- Mam nadzieję, że tym golem po rzucie wolnym wykonanym przez Damiana Szuprytowskiego otworzyłem swoje siedleckie konto strzeleckie, bo ja się bardzo dobrze czuję w polu karnym przeciwnika. Pamiętam taką swoją rekordową rundę jeszcze w III lidze, w której jesienią w 2018 roku w 16 spotkaniach strzeliłem pięć goli dla Bałtyku Gdynia. Wierzę, że w Pogoni, skoro już zacząłem, to pójdę za ciosem. W I lidze, żeby się utrzymać, a to jest nasz cel numer jeden, trzeba umieć wykorzystywać stałe fragmenty gry. Pracujemy więc nad tym, żeby to była nasza groźna broń, a ja jestem jednym z tych, których zadaniem jest finalizowanie akcji.
Dlaczego piłkarz, grający ostatnio w drużynach walczących w I lidze o awans, albo grający w ekstraklasie wybrał Pogoń Siedlce?
- Piłka tak się toczy... Po pierwszym, bardzo dobrym sezonie w Polonii, miałem kilka ciekawych zapytań, ale warszawski kontrakt obowiązywał dwa lata. Ten drugi rok zacząłem jednak od kontuzji i przez złamane żebra wypadłem na dwa miesiące. Po nich trudno było wrócić, a i wizja klubu rozjeżdżała się z moimi planami. Zimą myślałem nawet bardzo poważnie o powrocie do Chorzowa, ale Polonia zablokowała to odejście i wylądowałem na ławce, a nawet kilka razy znalazłem się poza kadrą. Na treningach robiłem jednak swoje i choć zagrałem w barażach, to dla mnie było już jasne, że po wygaśnięciu kontraktu odejdę. A ponieważ Pogoń i trener Adam Nocoń byli bardzo zainteresowani moim przyjściem, to skorzystałem.
Czym Siedlczanie przekonali pana do podpisania kontraktu na rok z opcją przedłużenia umowy?
- Po pierwsze tym, że już przed zakończeniem poprzedniego sezonu pojawiło się pytanie o moje plany. A po drugie wizja trenera pokrywa się z moimi wyobrażeniami gry stopera. Chcę być na boisku w pełni wykorzystywany i nie będę ukrywał, że historia Marcina Flisa, który w Pogoni odżył i trafił z Siedlec do ekstraklasy, też miała znaczenie. Śmiałem się, że jak mi dobrze pójdzie, to będę do niego porównywany, ale widząc, jaką rolę u trenera Noconia grają stoperzy, uznałem, że to jest dobre miejsce dla mnie.
Czy Polonia Warszawa była rywalem, na którego czekał pan z największymi emocjami?
- Nie. Cieszy mnie zwycięstwo i gra na zero z tyłu w tamtym meczu, ale najbardziej czekam na Ruch, bo te dwa lata spędzone w Chorzowie... Tam się czułem znakomicie i to jest miejsce, gdzie chciałbym wrócić. Ponadto mecze przeciwko Niebieskim bardzo dobrze wspominam, więc czekam na koniec października, ale w każdym meczu będę się starał zagrać najlepiej, jak potrafię.
Rozmawiał Jerzy Dusik
