Nowy rozdział

Nie boję się wyzwań. Ryzyko istnieje, ale wybrałem taki zawód i muszę się liczyć z konsekwencjami – mówi Przemysław Kawka, nowy trener Chemika Police.

Przemysław Kawka w Chemiku poszukał nowego wyzwania. Fot. Chemik Police

TAURON LIGA

Już jako student drugiego roku katowickiej AWF doskonale wiedział, jaka będzie jego przyszłość. Krok po kroku budował swój zawodowy wizerunek, zaczynał jako statystyk w ligowej drużynie siatkarek, potem był przez kilka sezonów asystentem w dwóch kluczowych zespołach i miał swój czas w reprezentacjach seniorek oraz juniorek. Zawodowe ostrogi zdobywał też przez kilka lat na obczyźnie, ale teraz postanowił powrócić do kraju i swoje umiejętności skonfrontować z ligową rzeczywistością. Przemysław Kawka, bo o nim mowa, 36-letni trener, przejął pieczę nad wielokrotnym mistrzem kraju – Chemikiem Police i zamierza z nim rywalizować o najwyższe miejsce w tabeli.

Żelazna konsekwencja

Szczęściu trzeba pomóc – to credo życiowe naszego bohatera. Niemal od pierwszych chwil w katowickiej AWF wiedział, kim chciałby być w przyszłości i zmierzał do celu. Zaczynał jako student drugiego roku od roli statystyka w ówczesnym zespole ekstraklasowym Tauronie MKS Dąbrowa Górnicza. Niby miał nieco łatwiejszy start, bo przecież ojciec Waldemar odpowiadał za wyniki zespołu oraz był siatkarskim guru w mieście, bo nieco wcześniej odnosił znaczące sukcesy w kategoriach młodzieżowych z siatkarkami plażowymi.

- To tylko pozory, bo tato był wymagającym szefem i na każdym kroku wytykał mi potknięcia – wyjawia junior Kawka. - A były one nieuniknione, bo przecież stawiałem pierwsze kroki w tym środowisku. Cierpliwość, konsekwencja, cały czas nauka oraz doskonalenie warsztatu to podstawy i byłem tego świadomy. Starałem się jak najwięcej czerpać wiedzy nie tylko teoretycznej, ale też praktycznej z siatkarskiego życia. Gdy finiszowałem już ze studiami, postanowiłem się przenieść na drugi koniec Polski, do Chemika Police. Wówczas pojawiły się głosy, że uciekam od taty (śmiech), ale chciałem usamodzielnić się pod każdym względem. I to był właściwy krok, patrząc z perspektywy czasu, szybciej wszedłem w dorosłe życie niż moi rówieśnicy.

Tureckie doświadczenia

W Chemiku Kawka początkowo był również statystykiem, ale potem został asystentem tureckiego szkoleniowca Ferhata Akbasa i przez lata obaj zgodnie współpracowali, i wciąż są w komitywie. Malo kto już pamięta, że w 2020 r. podczas meczów Ligi Mistrzów w Novarze Kawka prowadził zespół, bo trenerzy Akbas i Marek Mierzwiński nie przeszli testów antywirusowych. Debiutant podczas tych potyczek był w kontakcie telefonicznym ze swoim szefem, ale decyzje na bieżąco musiał podejmować sam. Ze sportowego punktu widzenia Chemik wypadł znakomicie, bo wygrał z Ołomuńcem i Dynamem Kazań po 3:0, zaś z Gorgonzalą Novara przegrał 2:3. To było ciekawe doświadczenie dla młodego szkoleniowca, ale udźwignął ciężar odpowiedzialności.

Potem z Akbasem nasz bohater współpracował przez cztery lata w Eczacibasi Dynavit Stambuł. To był okres sukcesów krajowych i międzynarodowych. Dodajmy, że w sezonie 2019/20 duet turecko-polski również prowadził reprezentację Chorwacji.

- To była fajna szkoła pod każdym względem, bo przecież na co dzień musiałem funkcjonować w innej kulturze – dodaje nowy trener Chemika. - W klubach zagranicznych obowiązują zupełnie inne schematy pracy. Sztaby szkoleniowe, może nie są tak rozbudowane jak w piłce nożnej, ale trener ma do dyspozycji kilku asystentów, odpowiadających za poszczególne formacje. Do tego dochodzą analitycy, statystycy i wraz z szefem tworzyliśmy jedność. Jeżeli, dla przykładu, odpowiadałem za grę środkowych, wówczas cały czas skupiałem się nad poprawą tych elementów, które szwankowały. Zdobyłem niezbędne doświadczenie i zacząłem rozmyślać o powrocie do kraju.

Wszędzie dobrze, ale...

… najlepiej w domu. Przed sezonem 2024/25 pojawiła się informacja, że Przemysław Kawka został trenerem ŁKS-u Commercecon Łódź. Po bodaj dwóch tygodniach zakomunikowano, że nie będzie kierował zespołem, bo...

- Nie chce wdawać się w szczegóły i nie zamierzam komentować tego całego zamieszania – mocno podkreśla nasz bohater. - Ostatni rok wykorzystałem na samodzielne szkolenie. Byłem przez tydzień w klubie u Stefano Lavarinego w Mediolanie. Przyjęto mnie niezwykle sympatycznie i miałem dostęp do wszystkich klubowych tajemnic. Potem wyjechałem do Szwajcarii, gdzie pomagałem przyjaciołom w klubie pod Zurychem. Nie tak dawno, podczas zgrupowania, byłem przez tydzień z kadrą trenera Nikoli Grbicia. Wykorzystuję każdą nadarzającą się sytuację, by poszerzać swoją wiedzę oraz zdobywać niezbędne doświadczenie. Kiedy otrzymałem propozycję z Polic, niewiele się namyślałem, bo przecież znam realia klubowe. Nie miałem obaw o sytuację organizacyjno-finansową, bo teraz klub znajduje się w zupełnie innym miejscu. Pewne zaległości, z tego, co wiem, są uregulowane prawnie i systematycznie spłacane. A bieżąca działalność toczy się jakby zupełnie innym nurtem. Oczywiście, że ramy finansowe, które są nieprzekraczalne, wszystkich w klubie obowiązują. Stworzyliśmy zespół na miarę naszych możliwości i chcielibyśmy dokonać z nim skoku jakościowego. Oczywiście, że nie boję się wyzwań, ale ryzyko istnieje. Wybrałem taki zawód i muszę się liczyć z konsekwencjami. Przede wszystkim trzeba wykonywać rzetelnie wszystkie swoje założenia i efekty tej pracy na pewno przyjdą. Kontrakty obowiązują nas od sierpnia, ale już od pewnego czasu pracuję już z dwoma rozgrywającymi (Katarzyna Partyka i Pola Janicka – przyp. red.). Natomiast 3 sierpnia spotykamy się już z całym zespołem i zaczynam przygotowania do sezonu.

Chemik, pod kierunkiem prezesa Radosława Anioła, odzyskał stabilność i swoją siedzibę ma w Szczecinie. Tutaj również będzie rozgrywał mecze w roli gospodarza już pod kierunkiem debiutującego w Tauron Lidze Przemysława Kawki.

Włodzimierz Sowiński

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się