Nowoczesna filozofia gry
W nowym sezonie katowiccy trzecioligowcy liczą na kolejny krok w rozwoju i choć głośno o awansie nie mówią, to szczebel centralny byłby przez nich mile widziany.
Znany między innymi z występów w Górniku Zabrze Rafał Wolsztyński ma teraz zdobywać bramki dla Sparty Katowice. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
SPARTA KATOWICE
Skoro organizacyjnie i sportowo klub jest gotowy do mocnych wyzwań, to nie ma co zwlekać z realizacją ambicji i marzeń. Za to odpowiedzialny będzie nowy sztab szkoleniowy na czele z Dariuszem Klaczą. Szkoleniowcem, którego filozofia futbolu – jak napisano na oficjalnej stronie internetowej – opiera się na nowoczesnym podejściu do piłki, wysokiej intensywności gry, świadomym budowaniu faz przejściowych oraz indywidualnym rozwoju zawodników. Mowa jest o trenerze, który w sezonie 2023/24 poprowadził Rekord Bielsko-Biała do historycznego w dziejach klubu awansu na szczebel drugoligowy, a z rezerwami Rakowa Częstochowa w ciągu 19 spotkań zanotował imponujące 11 zwycięstw.
Optymistyczne gry kontrolne
Pierwsze tygodnie pracy w Katowicach 39-latka są więc sygnałem, że obrany kierunek przyniesie bardzo obiecujące efekty. Zespół konsekwentnie realizuje założenia okresu przygotowawczego, a wyniki dotychczasowych gier kontrolnych: wyjazdowe 5:1 z Victorią 1918 Jaworzno, remis 2:2 z tyskim spadkowiczem z Betclic 1. Ligi czy kolejne zwycięstwo w Gosław Sport Center w Wodzisławiu Śląskim z FK Frydek-Mistek (2:0), występującym na trzecim poziomie rozgrywkowym w Czechach, są potwierdzeniem, że wdrażanie nowego modelu gry i systematyczny postęp zespołu jest na dobrej drodze, a przecież to dopiero początek budowania silnego zespołu gotowego do skutecznej rywalizacji o promocję na wyższy poziom rozgrywek.
Na zgrupowaniu w Wodzisławiu
Spartanie od poniedziałku przebywają na obozie w Wodzisławiu Śląskim. Będą tam do soboty, a zgrupowanie zakończy się kolejną grą kontrolną, tym razem za naszą południową granicą, z MFK Hawierzów, drużyną z czeskiego trzeciego szczebla.
Zbigniew Cieńciała
____________________Bardzo stabilny projekt
Rozmowa z trenerem Sparty Katowice, Dariuszem Klaczą
Macie już trzy sparingi za sobą. Wyniki są więcej niż obiecujące...
- Na pewno napawają optymizmem. Jednak w tym czasie wyniki nie są najważniejsze, bo na razie drużyna się tworzy. Mnóstwo transferów i dobra robota dyrektora sportowego oraz całego zarządu klubu są już widoczne. Także dobre dotarcie się 11-osobowego sztabu szkoleniowego. Dlatego, jeśli za dobrą robotą idą także dobre wyniki, to bardzo to cieszy.
Jakie były pana początki w Katowicach? Zadzwonił telefon z oczekiwaniem progresu w grze i wizją awansu poziom wyżej?
- Nikt o tym nie musiał mówić, ponieważ Sparta co roku walczy o jak najwyższe cele. Najpierw był awans do trzeciej ligi, potem było trzecie miejsce beniaminka. Dlatego stabilny projekt rozwoju klubu i drużyny bardzo mnie zainteresował. Jestem przekonany, że prędzej czy później skończymy na poziomie centralnym.
Jak Wieczysta Kraków?
- Nie chciałbym porównywać Sparty do innych klubów. U nas jest inaczej. W mojej ocenie tworzymy zespół bardzo rozsądnie. Wszystko ma swoje miejsce, jest perfekcyjnie zaplanowane. Ważne było od początku logiczne zbudowanie sztabu szkoleniowego oraz dotarcie się z dyrektorem sportowym, Kamilem Bętkowskim. To ułatwiło transfery, czyli stworzenie profili zawodników, których potrzebujemy na danych pozycjach, żeby dyrektor nie wybierał z setki piłkarzy pod nasz model gry. Nasza specyfika grania polega na intensywności nie tylko biegowej, choć ona jest najważniejsza, ale równie istotna jest intensywność taktyczna. Uważam, że dokonaliśmy bardzo trafionych transferów. Kadrę już mamy zamknięta.
Porozmawiajmy o transferach, które... robią wrażenie.
- Michał Bedronka to nie tylko doświadczenie, ale piłkarz, który był w „naszym” modelu gry w Polonii Bytom. Filip Żagiel tak samo. Młodzi zawodnicy, myślę o 19-letnim ofensywnym pomocniku, wychowanku Górnika Zabrze Nikodemie Skupniu, Adamie Imiołku i 19-letnim skrzydłowym Dominiku Całce z Rozwoju Katowice, to zawodnicy na wahadłach. Dają przede wszystkim intensywność, chęć grania jeden na jeden, co jest dla nas bardzo ważne. Do tego są młodzieżowcami, których potrzebujemy. Z Michałem Śliwką miałem przyjemność pracować półtora roku w Rekordzie Bielsko-Biała na poziomie drugiej ligi, więc wiem, co potrafi. Rafał Wolsztyński to ogromne doświadczenie i gwarancja bramek na tym poziomie. Plus dodatkowe transfery, czyli 18-letni Jakub Rybacki jako młodzieżowiec w bramce i Tymoteusz Kliś ze Stali Rzeszów - 18-letni środkowy obrońca, młodzieżowy reprezentant Polski. Cieszy spory wachlarz możliwości związanych z talentami, gdyż mamy obecnie w kadrze co najmniej jednego młodzieżowca na każdej pozycji.
Kto was wspiera organizacyjnie?
- Jest grupa sponsorów, natomiast głównym sponsorem i właścicielem klubu jest prezes Michał Piotrowski, szef firmy Rail STM. Jeśli mogę, to chciałbym ogromnie podziękować prezesowi i ludziom, którzy mi zaufali. Także za narzędzia, jakie dostałem do pracy, bo w Sparcie jesteśmy organizacyjnie przygotowani pod każdym względem. Mamy najnowocześniejszy system katapult, którym monitorujemy wysiłek zawodników. To są ogromne koszta, którym właściciel po prostu sprostał. Mamy także dodatkowe rzeczy, jak drony, statywy, komputery, co megaułatwia pracę i wierzę głęboko, że finalnie da znakomite sportowe efekty.
Jesteście na razie w cieniu GieKSy, ale w perspektywie zamierzacie wyjść jej z cienia, a może jej dorównać?
- Taka rywalizacja pomiędzy zespołem trzecioligowym a ekstraklasowym, który będzie grał w europejskich pucharach, nie powinna mieć w ogóle miejsca. Patrzymy tylko na siebie. Finalnie chcielibyśmy dostać się na poziom centralny, co byłoby dużym wyróżnieniem dla Sparty. Natomiast jestem święcie przekonany, że w Katowicach jest miejsce dla dwóch, a nawet trzech klubów, które reprezentowałyby miasto na poziomie centralnym.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
