Nowe twarze Anglii
Na ławkach klubów Premier League doszło latem do wielu roszad, które mogą solidnie przetasować układ czołówki. Dzisiaj rusza nowy sezon.
Andoni Iraola kocha pressing. Tutaj w pierwszym rzędzie ogląda, jak jego piłkarz (w czerwonym) nęka piłkarza Wolverhampton. Fot. News Images/SIPA USA / Press Focus
ANGLIA
Choć w opozycji do tego, co wybrzmiało w lidzie, stoi... inauguracyjne spotkanie. Mistrzowski Arsenal jest akurat tym klubem, w którym w ostatnich latach do gwałtownych zmian nie dochodzi. Trener Mikel Arteta cieszy się ogromnym zaufaniem i ze spokojem kontynuuje proces wdrażania i poprawiania swoich pomysłów. Po niedzielnym zdobyciu Tarczy Wspólnoty, ogrywając Manchester City, teraz powinno mu być łatwiej. Na Emirates przyjedzie bowiem beniaminek, zwycięzca Championship, wracające do Premier League po 25 latach Coventry! Prowadzi je nie kto inny, jak słynny ekspomocnik Frank Lampard.
Baskijska myśl szkoleniowa
Arsenal zdaje się najpoważniejszym kandydatem do (obrony) mistrzostwa Anglii, bo u pozostałych potentatów doszło do licznych zmian. O Manchesterze City już nieraz pisaliśmy. Następca Pepa Guardioli, Enzo Maresca, przekonał się o sile obrońców tytułu we wspomnianym starciu o Community Shield. Natomiast do roszady „na stołku” doszło też u trzeciego z największych angielskich, czyli mistrza z roku 2025 – Liverpoolu. Po słabiutkim sezonie podziękowano temu, który ów tytuł zdobył, czyli Arne Slotowi, a zastąpił go książę pressingu, Andoni Iraola, przedstawiciel wybitnej baskijskiej szkoły szkoleniowców. 44-latek w Bournemouth miał okres bardzo owocny (w końcu to Wisienki) i wydawało się, że latem obejmie Chelsea. Padło jednak na The Reds, lecz The Blues i tak ostali przy kierunku baskijskim – stąd zatrudnienie Xabiego Alonso, któremu nie poszło ostatnio w Realu Madryt, ale za to bez jakiejkolwiek porażki wygrał Bundesligę z Bayerem Leverkusen.
A na marginesie, Arteta też pochodzi z Baskonii.
Arabowie nakryci czapką
To nie koniec nowych Hiszpanów w Anglii. Fulham przejął bowiem... następca Alonso w Realu, czyli Alvaro Arbeloa (akurat nie Bask), bo zwolniło się tam miejsce po odejściu Marco Silvy do Benfiki. Szczególną uwagę poświęcić natomiast należy Newcastle United. Zespół, który w ostatnich latach rywalizował w Lidze Mistrzów, zeszły sezon skończył na słabej, 12. lokacie. A przypomnijmy – Sroki na brak pieniędzy nie narzekają, bo ich saudyjski właściciel nakrywa finansową czapką pozostałych Arabów. Odejście trenera Eddiego Howe'a potwierdzono dopiero na przełomie lipca i sierpnia, a zastąpił go 38-letni Niemiec Matthias Jaissle, który w ostatnich sezonach pracował... w Arabii Saudyjskiej. Wcześniej operował w RB Salzburg, więc wielkiej kariery jeszcze nie zrobił. W Newcastle lekko mu jednak nie będzie, bo drużyna straciła latem trzech kluczowych piłkarzy – Sandro Tonaliego (Tottenham), Bruno Guimaraesa (Arsenal) i Anthony'ego Gordona (Barcelona).
Zrezygnował z trenerki
Poza tym wielkie nadzieje w Nottingham – ledwo się utrzymało – wiążą z Oliverem Glasnerem, który po dobrym okresie w Crystal Palace (choć w lidze ostatnio poszło przeciętnie) objął Forest. Jego zaś miejsce zajął Pierre Sage, w zeszłym sezonie osiągający znakomite wyniki w Lens. Miejsce wspomnianego wcześniej Iraoli w Bournemouth zajął kolejny Niemiec mający Red Bulla w CV, Marco Rose, a do niecodziennej roszady doszło w ekipie beniaminka Ipswich Town. Pracujący tam od pięciu lat Kieran McKenna zaczynał na trzecim poziomie, by dwukrotnie awansować z drużyną do Premier League. Teraz jednak... zrezygnował z pracy trenerskiej w ogóle, bo chciał poświęcić czas rodzinie. Na pokładzie zastąpił go Gary O'Neil – ostatnio w Strasbourgu.
Piotr Tubacki
Program 1. kolejki Premier League
Piątek: Arsenal – Coventry (21.00), Sobota: Hull – Man. Utd (13.30), Everton – Crystal Palace, Ipswich – Sunderland, Nottingham – Leeds (wszystkie 16.00), Brentford – Tottenham (18.30), Niedziela: Brighton – Aston Villa, Man. City – Bournemouth (oba 15.00), Newcastle – Liverpool (17.30), Poniedziałek: Fulham – Chelsea.
