Nowa gwiazda
Ismael Saibari nie zagra do końca mundialu? Nic to - Marokańczycy w meczu z Kanadą znaleźli jego godnego następcę!
Azzedine Ounahi (nr 8) najpierw przeżył duszenie przez kolegów, a potem podrzucanie i opadanie! Fot. PAP/EPA
1/8 FINAŁU
Maroko awansowało do ćwierćfinałów mistrzostw świata wygrywając 3:0 z Kanadą. I to są cyfry bezwzględne. Na gwiazdę meczu wyrósł autor dwóch goli, Azzedine Ounahi, którego koledzy po ostatnim gwizdku podrzucali w geście radości i podziękowania. Ostatnie trafienie dorzucił Soufiane Rahimi, który w 22 minucie zastąpił Ismaela Saibariego. Gwiazda „Lwów Atlasu”, napastnik, który w każdym meczu fazy grupowej zdobywał bramkę, a w 1/16 finału wykonał karnego decydującego o wyeliminowaniu Holandii, doznał kontuzji i wypadł z gry – być może do końca mundialu.
Liczby względne
A teraz o liczbach względnych: strzały 7:5 dla współgospodarzy mistrzostw, ataki 105:74, groźne ataki 70:17, rzuty rożne 11:1! I do tego dodajmy słowa trenera zespołu spod znaku „Klonowego Liścia”: – Byliśmy drużyną lepszą. Oni mieli trochę więcej jakości w ostatniej tercji boiska, a nam zabrakło zdolności do sfinalizowania akcji. Odpadliśmy, ale mimo wszystko w meczu wolałbym być nami niż nimi. Jeśli chodzi o plan na mecz i samą grę, byliśmy zdecydowanie lepsi w pierwszej połowie i na początku drugiej. Jedna akcja dała im prowadzenie i otworzyła drogę do kontr, ale poza tym to było nasze spotkanie. Dlatego będziemy dalej rozwijać ten nasz ofensywny model gry.
Klucz do sukcesu
Nic więc dziwnego, że obiektywni obserwatorzy mocno się zdziwili, a niektórzy zaczęli nawet mówić, że Jesse Marsch w Houston „odleciał”.
Mocno po ziemi stąpał natomiast szkoleniowiec Marokańczyków. - Muszę przyznać, że Kanada zrobiła wrażenie – stwierdził Mohamed Ouahbi. – Rywale zagrali na najwyższym poziomie. Dla nas to nie było zaskoczenie. W drugiej połowie potrafiliśmy wykorzystać przestrzeń, którą nam zostawili. To był klucz do sukcesu. W mistrzostwach świata zdarzają się trudne mecze, w których walczy się o przetrwanie. My mieliśmy trudny moment, bo z boiska z powodu kontuzji musiał zejść nasz najlepszy strzelec. Bardzo dobrze zareagowaliśmy jednak w drugiej połowie i wygrywaliśmy pojedynki oraz walkę o drugie piłki. To był nasz klucz do sukcesu, z którego się bardzo cieszymy. O meczu z Francją w ćwierćfinale zaczniemy myśleć od poniedziałku. Dla każdego Marokańczyka ten mecz to nie tylko walka o półfinał mistrzostw świata...
Jerzy Dusik
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Kanada – Maroko 0:3 (0:0)
0:1 – Ounahi, 50 min, 0:2 – Ounahi, 82 min, 0:3 – Rahimi, 90+8 min
KANADA: Crepeau – Johnston, De Fougerolles, Bombito, Lareya (78. Shaffelburg) – Buchanan (87. Nelson), Sigur (87. Osorio), Estaquio, Ahmed (78. P. David) – Oluwaseyi (63. Larin), J. David. Trener Jesse MARSCH.
MAROKO: Bounou – Hakimi, Diop (87. Diop), Halhal, Mazraoui – Diaz, El Aynaoui, Bouaddi (63. Amrabat), Ounahi (87. El Mourabet), El Khannouss (63. Talbi) – Saibari (22. Rahimi). Trener Mohamed OUAHBI.
Sędziował Michale Oliver (Anglia). Widzów 68 777.
Żółte kartki: Laryea, J. David, De Fougerolles, Larin – Halhal, Hakimi, Ounahi, El Khannous.
Piłkarz meczu – Azzedine OUNAHI.
