Nos z trzema dziurkami
Co zmiana to gol - cieszył się Jarosław Skrobacz, trener Stali Stalowa Wola, po zwycięstwie z Avią Świdnik.
Gdy Maksymilian Hebel (przy piłce) składa się do strzału z dystansu, bramkarze przeciwnika Stalówki mają się czego bać. Fot. Facebook/Stal Stalowa Wola
BETCLIC 2. LIGA
Nie tylko rozmiary zwycięstwa Stali Stalowa Wola nad mającą komplet punktów Avią Świdnik były niespodzianką. Zaskoczeniem był też mocno przemeblowany wyjściowy skład zespołu Jarosława Skrobacza, który swoje asy atutowe zostawił w rękawie, czytaj na ławce rezerwowych. Dość powiedzieć, że właśnie wprowadzeni na murawę w drugiej połowie: Maksymilian Hebel 2 minuty po wejściu na boisko, Dawid Wolny po kwadransie udziału w grze oraz Anthony Rogalski 7 minut po zmianie wywindowali rezultat na 4:0! To się nazywa trenerski nos z trzema dziurkami.
To jest uczciwe
- Cały czas szukamy optymalnego zestawienia i optymalnego ustawienia – stwierdził trener Skrobacz. – Zarówno personalnie, jak i systemowo jeszcze chcemy wyciągnąć z zespołu to, co najlepsze. A będąc po meczu w Bielsku-Białej, gdzie w pierwszej części spotkania z Rekordem zagraliśmy słabo, postanowiłem dokonać pięciu zmian. Jedną wymusił uraz, bo Łukasz Furtak na treningu doznał stłuczenia i musiał kilka dni odpocząć, a pozostałe były sygnałem, że w Stalowej Woli jest drużyna, w której każdy musi pracować na swoje miejsce w składzie. Zawodnicy wydający się podstawowymi, też muszą to zrozumieć, że tuż za ich plecami są tacy, którzy również mocno pracują na treningach i jeżeli w poprzednim meczu dali dobrą zmianę, to zasługują na swoją szansę. Wydaje mi się, że to jest uczciwe.
Trochę „brazyliany”
Faktycznie, jedenastka Stali, która wybiegła na murawę od początku niedzielnego spotkania mocno atakowała i goście zostali zepchnięci do defensywy. - Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu i powinna się zakończyć nie tylko jednobramkowym prowadzeniem i to zdobytym po samobójczym strzale – dodał szkoleniowiec Stali. - Ale później fizycznie zaczęliśmy słabnąć i nie potrafiliśmy już grać w takim tempie oraz realizować planu, który sobie nakreśliliśmy. Wtedy właśnie zmiany pomogły nam „dobić” przeciwnika, który musiał się odkryć. Oczywiście, oni też mieli okazje, ale ich nie wykorzystali, a nasi zmiennicy dali nam bramki. Maks Hebel znany jest z takich uderzeń, spod nogi i potrafi zaskoczyć bramkarzy z dystansu. Wykorzystał przy okazji wiatr, który w pierwszej połowie nam przeszkadzał, a po przerwie pchał piłkę. Dla mnie takie efektowne uderzenie nie było więc niespodzianką, bo Maks to ma. Natomiast przy trafieniu Dawida Wolnego było trochę „brazyliany”, z piętką po zagraniu Maćka Śliwy. Może było w tym trochę przypadku, ale dla mnie najistotniejsze było zaangażowanie od początku tej akcji aż po precyzyjny strzał z 16 metra w „długi” róg. To był okres, w którym atakowaliśmy kilkoma zawodnikami i w polu karnym rywali zawsze był jakiś wybór, a przede wszystkim finalizowaliśmy akcje strzałami. A ja te gole potraktowałem też jako sygnał, że Maks i Dawid poważnie podeszli do swoich obowiązków i chcą zatrzeć niekorzystne wrażenie po meczu w Bielsku-Białej. Udało się im to w pełni.
Wraca Radecki
Pokonanie Avii pozwoliło nie tylko zatrzeć niekorzystne wrażenie po porażce z Rekordem, ale sprawiło, że Stal wykonała duży krok w górę tabeli. Z dorobkiem 6 punktów i bilansem bramkowym 8:5 plasuje się w strefie środkowej. - Dla nas są to bardzo ważne punkty, bo pamiętamy, że w okresie letnich przygotowań bardzo dużo czasu zostało tutaj stracone, więc szanujemy każdy punkt. Ja cieszę się też z każdego nowego zawodnika, którego mam w kadrze. Dochodzili do nas w ostatnich dniach głównie młodzi z drużyny rezerw, którzy na razie są „tylko” uzupełnieniem, ale ich dokooptowanie do treningów pierwszej drużyny daje im szansę rozwoju. To jest też okazja do pokazania zarówno kibicom, jak i wychowankom akademii oraz ich trenerom, że zwracamy uwagę na utalentowanych chłopców i dajemy im okazję wejścia już w ten seniorski rytm treningowy. A dodam jeszcze, że gdy do pełni sił dojdąŁukasz Furtak i Mateusz Radecki, który po zabiegu już wrócił do zajęć z zespołem i dni dzielą go od powrotu do gry, to będziemy mogli optymistycznie patrzeć w przyszłość.
Jerzy Dusik
