Niewiele do powiedzenia

Bezzębni w ofensywie i wciąż popełniający proste błędy pod własną bramką. Podbeskidzie zasłużenie przegrało z Puszczą i zakończyło serię 15 spotkań bez porażki.

Jan Majsterek (nr 17) może mieć do siebie pretensje o drugiego straconego gola. Fot. Mateusz Sobczak/Press Focus

Pierwsza odsłona tradycyjnie nie układała się po myśli Górali. Mecz rozpoczął się od dwóch niemal identycznych akcji w odstępie 60 sekund, po których główkował Mateusz Cholewiak, a jego druga próba o centymetry minęła bramkę. Po upływie 10 minut blisko linii środkowej piłkę stracił Daniel Pietraszkiewicz, a z szybkim atakiem ruszyła Puszcza. Przed stuprocentową okazją na gola stanął wbiegający w pole karne Bartosz Kurzeja, który miał przed sobą tylko Michała Matysa, ale bramkarz nogą obronił strzał.

Powinien być karny!

Mający spore problemy z zawiązaniem akcji ofensywnej Górale w 31 minucie zostali skrzywdzeni przez sędziego. W narożniku pola karnego ewidentnie wytrącony z biegu przez interwencję Filipe Nascimento został Maksymilian Sitek, a arbiter główny, choć stał kilka metrów od całej sytuacji, nie użył gwizdka. Nie było także interwencji VAR-u, ale trudno mieć wątpliwości, że doszło do faulu w polu karnym.

Sześć minut przed przerwą Albert Różycki wątpliwości już nie miał, gdy rozpędzony Marcin Biernat wpadł w polu karnym w Kurzeję i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Nascimento i strzałem w środek bramki otworzył wynik. Po zmianie stron w świetnej okazji znalazł się Mateusz Cholewiak, ale po raz drugi Podbeskidzie uratował Matys.

Jednak nie majster

Górale na moment przebudzili się po godzinie gry, gdy stworzyli sobie jedyne dwie okazje bramkowe w całym spotkaniu. W obu sytuacjach uderzenia Jewgienija Szykawki obronił bramkarz Puszczy. Decydujący cios padł w 70 minucie, gdy kolejny szybki atak gospodarzy sfinalizował Cholewiak, lobując wysuniętego Matysa. Gol w znacznej mierze obciążał konto Jana Majsterka, który nie tylko nie upilnował pomocnika, ale również nie przeciął prostopadłego podania, które – wydaje się – było w jego zasięgu. Cztery minuty później dużo szczęścia miał Matys, który nastrzelił Andrzeja Trubehę, a piłka o pół metra minęła słupek bramki.

– Wygrał zespół lepszy, bardziej zdeterminowany i bardziej chcący odnieść zwycięstwo. Narzucili nam swój styl grania i takie zderzenie fizyczne zdecydowanie było na ich korzyść – to wszystko, co po meczu miał do powiedzenia trener Marcin Włodarski. W znacznie lepszym nastroju był Tomasz Tułacz. – Bardzo dobra reakcja po ostatnim występie, pokazaliśmy zupełnie inne oblicze. Ta praca, podejście, zostało wynagrodzone zwycięstwem – mówił trener, a wygraną zadedykował prezesowi Puszczy, który „niesie się z zamiarem rezygnacji". – Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wierzę, że to się zmieni – zaapelował szkoleniowiec.

(gru)

OCENA MECZU⭐⭐⭐

◼ Puszcza Niepołomice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0)
1:0 – Nascimento, 40 min (karny), 2:0 – Cholewiak, 70 min

PUSZCZA: Andrzejczak – Przybyłko, Wołowiec, Kasolik, Strajnar – Iwao, Piekarski (90. Jaworski), Nascimento (84. Pieprzyca), Trubeha (90. Gerstenstein), Cholewiak (84. Korczakowski) – Kurzeja (70. Kocar). Trener Tomasz TUŁACZ.

PODBESKIDZIE: Matys – Majsterek (72. Sochań), Biernat, Kasperkiewicz – Sitek (56. Szykawka), Urynowicz, Sewerzyński, Iwańczyk (46. Słomka), Pietraszkiewicz (46. Hirosawa) – Tomczyk (56. Martosz), Klisiewicz. Trener Marcin WŁODARSKI.

Sędziował Albert Różycki (Łódź). Widzów 1300 Żółte kartki: Trubeha, Przybyłko, Iwao, Korczakowski – Majsterek.



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się