Nieufny, ale z otwartym sercem

Ilja Szkurin zachwycił w derbowej rywalizacji z Górnikiem. To dzięki niemu Katowiczanie cieszyli się z pierwszego wyjazdowego zwycięstwa od marca.

Białorusin sprawiał ogromne trudności defensywie z Zabrza. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

GKS KATOWICE

Ilja Szkurin w ekstraklasie przechodził przez wzloty i upadki. Niewielu pamięta, że po raz pierwszy do Polski trafił zimą 2022 roku, gdy został wypożyczony z CSKA Moskwa do Rakowa. Wówczas Marek Papszun nie dał mu szansy zaistnieć, więc Białorusin po pół roku zmienił barwy klubowe. Latem 2023 roku powrócił jednak do ekstraklasy, najpierw był wypożyczony do Stali Mielec, a następnie podpisał z nią kontrakt. 

W Mielcu w pierwszym sezonie grał świetnie. W 33 meczach zdobył 16 goli. Zapamiętała to Legia, która pod koniec zimowego okna transferowego rozgrywek 2024/25 sprowadziła go do siebie. Tam Szkurin nie był już jednak tym samym strzelcem, co na Podkarpaciu. Rok temu zakontraktowała go GieKSa i długo czekała na to, aż Białorusin znów „odpali”. Cierpliwość się opłaciła W niedzielę zapewnił drużynie Rafała Góraka trzy punkty w wyjazdowym meczu z Górnikiem, zdobywając hat trick. Dwie bramki strzelił w doliczonym czasie, odwracając wynik z 1:2 na 3:2 dla swej drużyny. W sumie w tym sezonie siedmiokrotnie trafiał do siatki – dwa razy w eliminacjach Ligi Konferencji i pięć w ekstraklasie. Jest w tej chwilidrugim najlepszym strzelcem ligi, za Jordim Sanchezem.

Superpiłkarz

- Ilja nabiera ogromnej pewności siebie. Jest to zasługa szatni, sztabu szkoleniowego. To człowiek może nieco nieufny, ale zarazem ma otwarte serce. Ma też otwarty umysł, chce słuchać. Taki ma charakter. A napastnicy są takimi piłkarzami, którzy mają wyjątkowe charaktery. To ludzie, którzy lubią zdobywać gole, czasem lubią też nie mieć rywalizacji w zespole, bo chcą być w sytuacji, gdy stawia się na nich zerojedynkowo. Z uwagi na naszą sytuację, na kontuzję Adama Zrelaka, stało się tak, że Ilja dostał taką przestrzeń. Bardzo pomogliśmy mu w tym, żeby był w dobrej dyspozycji, a teraz zaczyna pomagać nam. Poza tym, że zdobył trzy bramki, jego zaangażowanie i pojedynki z obrońcami Górnika były na najwyższym poziomie – powiedział po ostatnim gwizdku przy Roosevelta trener Rafał Górak

Szkurin po spotkaniu był zmęczony, mówił o tym, że jeszcze chyba do niego nie dochodzi to, że zdobył trzy bramki. Generalnie natomiast... właściwie nie chciał się medialnie rozwodzić nad swym wyczynem. Cóż, tak ma... 

Więcej na jego temat powiedzieli partnerzy z boiska. – Jest w znakomitej formie. Dobrze go widzieć w takiej dyspozycji. Każdy z nas doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jakie są jego umiejętności. Widzieliśmy, że radzi sobie coraz lepiej już w trakcie okresu przygotowawczego, podczas treningów. Tak długo, jak będziemy mu dostarczać podania, stwarzać mu okazje na gola, tak długo będzie trafiał do siatki – powiedział Eman Markovic. Głos w sprawie Białorusina zabrał też Alan Czerwiński, który asystował przy golu na 3:1. – Bardzo się cieszę z tego, że Ilja zdobył hat trick. Jest superpiłkarzem i gratuluję mu, bo zdobycie w takim meczu trzech bramek jest dużym wyczynem. Cieszę się, że mogłem brać w tym udział – przekazał defensor.

Ecik się doczekał

Szkurin znów, jak w sezonie 2023/24, jest postrachem defensyw ligowych ekip. Znów szaleje pod bramką rywala. W meczu z Górnikiem dwa ostatnie gole zdobył głową, górując nad defensorami. To znajomy obrazek dla kibiców GieKSy, którzy pamiętają grę drużyny w latach 90. Ostatni przed Szkurinem hat trick w ekstraklasie dla Katowiczan zaliczył Marian „Ecik” Janoszka. Było to w 1993 roku, gdy GKS pokonał 7:1 Jagiellonię Białystok. Janoszka, znany z goli zdobywanych po strzałach głową, dwukrotnie – jak Szkurin w niedzielę – w taki sposób pokonywał bramkarza Andrzeja Hellera. 33 lata Katowiczanie musieli czekać na kolejny taki wyczyn swojego zawodnika! Co prawda po powrocie na najwyższy szczebel rozgrywkowy trzy bramki w jednym spotkaniu zdobył w poprzednim sezonie Bartosz Nowak, ale było to w Pucharze Polski w starciu z Wisłą Płock (4:2 po dogrywce).

Królem strzelców już był

Trzy gole Białorusina zapisały się więc w historii klubu. Sam Szkurin też musiał chwilę poczekać na hat trick. Poprzednio trzy gole zdobył w 2023 roku, gdy grał w Stali. Wówczas był bezlitosny dla bramkarza Pogoni Szczecin Valentina Cojocaru. Co ciekawe, tamto spotkanie z Portowcami miało niemal identyczny przebieg, jak niedzielne śląskie derby. Najpierw Stal wyszła na prowadzenie po golu Szkurina, później dwa ciosy zadali Szczecinianie, a następnie Białorusin ustalił wynik meczu kolejnymi dwoma bramkami. 

Z kolei siedem lat temu, gdy grał jeszcze w lidze białoruskiej, także potrafił zaskoczyć hat trickiem. W barwach Energietika-BGU Mińsk trzykrotnie pokonywał bramkarza stołecznego Dynama, a parę kolejek wcześniej był w stanie zdobyć aż cztery gole przeciwko FK Mińsk. W tamtym sezonie Szkurin został królem strzelców białoruskiej ekstraklasy. Teraz jest w czołówce strzelców i jeśli utrzyma taką formę, z pewnością do końca rozgrywek będzie walczył o koronę.

Kacper Janoszka

Hiszpańska pachwina

Kontuzja Adama Zrelaka sprawiła, że Ilja Szkurin stracił rywala o miejsce w pierwszym składzie. W niedzielnym meczu poza Zrelakiem na murawie nie mogliśmy zobaczyć powracających po kontuzjach Aleksandra Paluszka, Damiana Rasaka, Rafała Strączka oraz Adriana Błąda, który dochodzi do pełni sił po problemach kardiologicznych. Lista nieobecnych może się zwiększyć, ponieważ w pierwszej połowie meczu w Zabrzu z boiska zszedł Borja Galan. Hiszpan po ostatnim gwizdku narzekał na ból w okolicach pachwiny.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się