Niech pierwsza runda nie będzie ostatnią
Przed spotkaniem GKS-u Katowice z MSK Żylina rozmawialiśmy z Mariuszem Muszalikiem, uczestnikiem ostatniego meczu GieKSy w europejskich pucharach.
Siłą GKS-u Katowice jest kolektyw! Fot. Tomasz Błaszczyk/PressFocus
Przerwa GKS-u Katowice od gry w europejskich pucharach trwała 23 lata. W 2003 roku Katowiczanie zmierzyli się w rundzie wstępnej eliminacji Pucharu UEFA z Cementarnicą Skopje. Dziś ich porażka w dwumeczu nie byłaby taka oczywista, ponieważ na wyjeździe zremisowali 0:0, a starcie przy Bukowej zakończył się wynikiem 1:1 - rozegrana zostałaby dogrywka i rzuty karne; wówczas dzięki bramce straconej u siebie Gieksa odpadła z europejskich pucharów.
Rozmawialiśmy z uczestnikiem tamtego spotkania - Mariuszem Muszalikiem, który przez lata był zawodnikiem GieKSy, na przełomie wieków. Rywalizacja z Cementarnicą była dla niego debiutem w europejskich pucharach. Jak wspomina tamten dwumecz przeciwko ekipie z Macedonii Północnej?
- Była to krótka przygoda, ale gdy wracam do tamtego dwumeczu myślami, nie zastanawiam się, czy daliśmy plamę, czy nie. Po prostu cieszę się, że byłem w tamtym momencie w odpowiednim miejscu, że mogłem zagrać w europejskich pucharach. Później klub czekał na to przecież 23 lata. Nie mam więc zamiaru sobie z tego powodu umniejszać. Oczywiście, żaden ambitny człowiek nie będzie sobie wpisywał tego dwumeczu do CV jako osiągnięcie. Natomiast każde starcie w europejskich pucharach traktować należy jak sukces. My tam byliśmy, dotknęliśmy tego, każdy z nas tego zaznał. Z perspektywy człowieka po czterdziestce, który lata spędził na boisku, jestem dumny z tego, że grałem w takim meczu. Sport to nie tylko wygrane, ale też remisy i porażki. Jeszcze niedawno mówiłem, że tamten dwumecz to wstyd, ale dziś już by mi to nie przeszło przez gardło – opowiada Mariusz Muszalik, zawodnik z 311 występami w ekstraklasie w barwach Gieksy, Odry Wodzisław Śląski, Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski i Piasta Gliwice, a dziś dyrektor sportowy i trener młodzieży w RKP ROW Rybnik.
Ogromna presja
Awans do fazy ligowej Ligi Konferencji nie będzie najłatwiejszym zadaniem. Każdy błąd może skutkować porażką, a przy okazji odpadnięciem ze zmagań, a rywale wcale nie będą słabi. MSK Żylina, dzisiejszy rywal Katowiczan, jest zwycięzcą Pucharu Słowacji, ma młodą, silną, chcącą wygrywać drużynę, która całkiem nieźle zaprezentowała się na tle Hajduka Split w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy (po porażce z Chorwatami spadła do eliminacji Ligi Konferencji).
- Bardzo kibicuję, żeby przygoda GKS-u z europejskimi pucharami trwała długo, żeby pierwsza runda zakończyła się po myśli Katowic, bo społeczność tego klubu na to mocno zasłużyła. W ostatnich latach przeżywała piękne chwile i trzymam kciuki, żeby gra w Europie nie zakończyła się na jednym meczu. Widzę w tym zespole duży potencjał, jeżeli chodzi o kolektyw – powiedział Mariusz Muszalik.
Dopytaliśmy, czy oczami wyobraźni widzi Gieksę w fazie ligowej Ligi Konferencji? - Udało się stworzyć w drużynie odpowiednią atmosferę, każdy za każdego wskoczyłby w ogień. To jest bardzo ważne w piłce i dzięki temu upatruję szansy dla podopiecznych Rafała Góraka na awans do fazy ligowej. Natomiast gra w europejskich pucharach jest niewiadomą, takie mecze różnią się od ligowych. Jest ogromna presja, a nie ma czasu na naprawienie błędu – przekazał 46-latek, który nie tylko z GKS-em doświadczył gry w europejskich pucharach, bo z Dyskobolią także wystąpił w eliminacjach do Pucharu UEFA, docierając do ich ostatniej fazy.
Przyjemność dla piłkarzy i kibiców
Jak Gieksa musi zagrać, żeby dłużej cieszyć się z gry na międzynarodowej scenie, a nie tylko przez parę rund eliminacyjnych?
- W europejskich pucharach nie można kalkulować. Lech w pierwszym meczu z Aarhus pokazał, że gdy zagra się ofensywnie, bezkompromisowo pójdzie po swoje, to pojawia się szansa, żeby już w pierwszym meczu wywalczyć przewagę. W Gieksie jest odpowiedni klimat, a to jest klucz, który pomaga w funkcjonowaniu zespołu. A europejskie puchary są specyficzne – rozgrywa się dwa mecze i albo gra się dalej, albo się odpada i trzeba czekać co najmniej rok na kolejną szansę. Życzę Gieksie, żeby nie zatrzymała się tylko na jednym meczu, bo będzie to przyjemność nie tylko dla piłkarzy, ale też dla kibiców. Im dłużej Gieksa będzie grała, tym lepsze europejskie marki będą przyjeżdżać do Katowic, żeby się z nią zmierzyć – zaznacza Mariusz Muszalik.
Kacper Janoszka
2. runda eliminacji Ligi Konferencji
◼ MSK Żylina – GKS Katowice
czwartek, 20.30 – TVP Sport
