Niech historia
Czy mecze o trzecie miejsce mają sens? Ależ oczywiście! Nie pozwólmy, by nam je odebrano!
Przeżyłeś porażkę. I musisz znowu grać. To doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Kto je przetrzyma, jest mocarzem. Nagrodą jest podium. To psychologiczna bariera, z którą dają sobie radę tylko najwięksi, ale nawet oni mają z tym problem. A może przede wszystkim oni? Wszystko jest bowiem kwestią motywacji i zależy od konkretnego przypadku. Czasem już sama możliwość gry o podium to nobilitacja. Dla niektórych drużyn - nawet po porażce w półfinale - i tak jest zachwyt nad miejscem, w którym się znalazły. Przykładem choćby reprezentacja Polski w 1974 i 1982 roku.
Jeśli ktoś po takim meczu, jak ten sobotni, narzeka na ideę jego rozgrywania - jest w mojej opinii jedynie zblazowanym kibicowskim marudą, którego coraz mniej zadowala. Być może trudno niektórym przyznać, że dobrze się bawili, skoro przed spotkaniem narzekali na ideę meczu. Cóż, jeśli mówi tak kibic - nie musi go oglądać. Jeśli mówi to piłkarz - nie musi w nim grać.
Warto jednak zauważyć, że te spotkania, choć nie zawsze rozgrywane na motywacyjnym speedzie - z reguły są widowiskowe i przynoszą mnóstwo bramek. Tylko trzy razy rozstrzygała w nich jedna bramka, ale z drugiej strony aż sześć razy przegrywała drużyna, która wbiła dwa gole, a raz - trzy! A teraz mamy nowy rekord. Przegrać mecz o trzecie miejsce, strzelając cztery gole? Przecież to zajmujące poznać okoliczności...
W mojej opinii te mecze są nieodrodną częścią mundialu. Lubię je widzieć w krajobrazie mistrzostw, dokładnie w tym punkcie, w którym się znajdują - jako underdog wielkiego finału.
Na potrzeby tego tekstu podzieliłem te spotkania na kilka kategorii: mecze tych, którzy bili się z całych sił, bo mieli motywację; mecze tych, którzy bili się z całych sił z tymi, którzy nie mieli motywacji oraz mecze tych, którzy nie mieli motywacji z tymi, którzy też nie mieli motywacji. Najlepsze jest to, że nie miało to przełożenia na emocje. Brak motywacji nie oznaczał bowiem braku emocji, czego ostatnie spotkanie było przecież idealnym przykładem. Było tak niezwykłe, że zasłużyło na osobną kategorię.
Mecz tych, którzy nie bili się z całych sił, bo nie mieli motywacji, ale potem bili się z całych sił, bo zaczęli ją odczuwać
- 2026: Anglia - Francja 6:4
Mam szacunek dla obu drużyn. Trudno coś zrobić, kiedy się nie chce, ale wysmarować takie fajne do oglądania meczycho to sztuka. Jeśli ktoś oczywiście oczekuje po przedostatnim spotkaniu mundialu nowych trendów i wariantów taktycznych, to powinien zejść ze słońca. Przy okazji: słowa uznania dla Didiera Deschampsa - mimo, że nie będzie pierwszym człowiekiem w dziejach mundiali, który jako pierwszy szkoleniowiec zająłby całe podium. Przy okazji: kłapanie, narzekanie, psioczenie - to nie jest wcale polska specjalność. Selekcjonerzy zawsze generalnie odchodzą w niesławie, bardzo rzadko, kiedy sami chcą. Rozczarował mnie Dugarry, który - wiem, że krytykuje kolegę z mistrzowskiej drużyny od lat - stwierdził, że czuje się występem Francji "oszukany, okłamany", że wygranie jednego turnieju na tyle prób to słaby wynik. Niektórym w głowach się poprzewracało. Cóż, trzeba to uszanować...
Czasem leżący triumfuje nad przebiegającym: Declan Rise vs. Bradley Barcola. Fot. PAP/EPA
Mecze tych, którzy bili się z całych sił, bo mieli motywację
- 1938: Brazylia - Szwecja 4:2
Brazylijczycy pierwszy raz w dziejach znaleźli się na podium, pierwszy raz znaczyli naprawdę wiele, rozegrali w trakcie tego turnieju mnóstwo heroicznych meczów, począwszy od 6:5 z Polską. Potem były zdumiewające, boskie spotkania z Czechosłowacją (aż dwa, wiele połamanych rąk i nóg) oraz ze sprytnymi Włochami. Brylantowy Leonidas zdobywa w tym meczu dwa gole, co daje mu koronę króla strzelców. Jechał w tym meczu na wściekłości, bo nie grał w przegranym półfinale. Według jednej z wersji - bo był przemęczony po Czechosłowacji. Według innej - bo miał być oszczędzany na finał, do którego nie udało się wtedy dotrzeć.
- 1934: Niemcy - Austria 3:2
Obu drużynom zależało, bo były odwiecznymi rywalami na boisku, w dodatku między oboma krajami panowały akurat napięte stosunki polityczne (anschluss nastąpi za cztery lata). Obie drużyny chciały grać w białych koszulkach i odmówiły zmiany, zapanowała konsternacja. Ostatecznie Austria grała na błękitno, bo pożyczyła od Napoli. Na boisku nikt więc nie zamierzał odpuszczać.
- 2002: Turcja - Korea Płd 3:2
Klasyczny przypadek drużyn, którym zależało. Gospodarzom dlatego, że byli gospodarzami, a poza tym nigdy zespół z Azji nie był w trójce. Gościom dlatego, że mieli dobrą drużynę, a poza tym nigdy zespół z Azji nie był w trójce. Mecz na tym zyskał. Hakan Sukur zdobył gola w 11. sekundzie, to niepobity rekord. Dziesięć lat temu musiał uciekać z ojczyzny, bo oskarżano go o udział w próbie zamachu przeciw prezydentowi Erdoganowi. Jego nazwisko zostało wymazane z tureckich rekordów, co jest cholernie słabe i świadczy tylko o tych, którzy taką decyzję podejmują.
- 2022: Chorwacja - Maroko 2:1
Chorwatom zależy zawsze. A Marokańczycy nie dość, że przeszli do historii jako pierwsza drużyna z Afryki w czwórce mundialu, to jeszcze mogli zdobyć medal. Bohaterem był chorwacki rezerwowy Mislav Orsić, który przywalił jedną z najpiękniejszych bramek tamtych mistrzostw.
Mecze tych, którzy bili się z całych sił z tymi, którzy nie mieli motywacji
- 1958: Francja - RFN 6:3
Francuzi byli pierwszy raz w czwórce, Niemcy byli rozczarowani, że cud (taki jak cztery lata wcześniej w Bernie) się nie zdarzył. Dopiero w sobotę spotkanie straciło tytuł najbardziej bramkostrzelnego meczu o brąz. Olśniewający mecz Justa Fontaine'a, który wbił cztery bramy.
- 1962: Chile - Jugosławia 1:0
Największy sukces Chilijczyków. Jedyny gol padł w ostatniej minucie - po rajdzie z połowy boiska i strzale z dystansu.
-1966: Portugalia - ZSRR 2:1
Sowieci mieli wtedy silną drużynę, ale rewelacyjni Portugalczycy lepszą. Zmierzyły się "Czarna Perła" (Eusebio) z "Czarnym Pająkiem" (Lwem Jaszynem). Szanowali się. Krążyły plotki, że kiedy Eusebio wbił Jaszynowi gola z karnego, przeprosił go jeszcze na boisku za to, że musiał go pokonać. Nie wiem, czy to prawda.
- 1974: Polska - Brazylia 1:0
Legendarny mecz w dziejach naszego futbolu. Jedyne zwycięstwo Biało-Czerwonych nad Brazylią. Rajd z połowy boiska Grzegorza Lato zakończony bramką to jeden z ikonicznych momentów polskiej piłki.
- 1982: Polska - Francja 3:2
Kolejne wspaniałe wydarzenie, jak tu nie lubić tych spotkań! Wspaniałe bramki Polaków wbite zdemotywowanej i rozbitej Francji; fakt, że okoliczności jej odpadnięcia w półfinale z RFN były skandaliczne, Schumacher nie powinien dokończyć meczu.
- 1986: Francja - Belgia 4:2
Efektowny mecz z mnóstwem bramek. Paradoksem jest fakt, że wygrali ci, którzy mieli... mniejszą motywację. Ktoś nie pomyślał, bo mecz rozegrano w pełnym meksykańskim słońcu w samo południe na wysokości 2100 metrów n.p.m. Dobrze, że nikt nie umarł.
- 1994: Szwecja - Bułgaria 4:0
Ekipa z Bałkanów podeszła ze zbyt dużym luzem, ponoć to efekt imprezki. Przez ponad pół wieku wszyscy myśleli, że brąz trafił wyłącznie do Skandynawów. W 2020 roku okazało się jednak, że FIFA przyznała również brązowe medale Bułgarom.
- 1998: Chorwacja - Holandia 2:1
Chorwaci do dziś pieszczą tamten francuski mundial we wspomnieniach. W debiucie zdobyli medal, a Davor Suker został królem strzelców.
- 2018: Belgia - Anglia 3:0
Najlepszy moment złotej belgijskiej generacji. Mogli wtedy zamachnąć się nawet na mistrzostwo...
Mecze tych, którzy nie mieli motywacji z tymi, którzy też nie mieli motywacji
Nie mam motywacji, żeby opisywać te mecze, poza zwróceniem uwagi, że padało w nich mnóstwo goli. Tylko w dwóch z siedmiu poniższych przypadków zdarzyło się, żeby jedna z drużyn nie strzeliła gola. Królem przegranych jest Urugwaj. Po porażce w półfinale ciąg dalszy nie miał już dla niego, na przestrzeni dziesięcioleci, żadnego sensu...
- 1954: Austria - Urugwaj 3:1- 1970: RFN - Urugwaj 1:0
- 1978: Brazylia - Włochy 2:1
- 1990: Włochy - Anglia 2:1
- 2006: Niemcy - Portugalia 3:1
- 2010: Niemcy - Urugwaj 3:2
- 2014: Holandia - Brazylia 3:0
A może za cztery lata znów w takim meczu zagra Polska? Chcielibyście?
