Niech dalej to się tak rozkręca!

Rozmowa z byłym bramkarzem, eksreprezentantem Polski, dwukrotnym mistrzem Polski z Górnikiem

Peter Federico bardzo mi się podoba. To wzmocnienie Górnika – przyznaje Eugeniusz Cebrat. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus

Na ligową  kolejkę zaprasza Eugeniusz Cebrat

W czwartej kolejce szczególnie ciekawie zapowiada się starcie Górnika z Wisłą. Górnik jeszcze nie stracił w obecnym sezonie punktu, z kolei Wisła strzeliła, jak dotąd, najwięcej goli w tym sezonie. To może być dobry mecz?

- Z pewnością! Wydaje mi się, że Górnik ten mecz w zasadzie powinien wygrać, jeśli chce liczyć się w czołówce tabeli. W ostatnich meczach Zabrzanie prezentowali dobrą piłkę i choć Wisła te gole strzela i nie wygląda najgorzej, to myślę, że Górnik rywali zatrzyma. 

Zgodzi się pan z opinią, że oba zespoły grają atrakcyjną piłkę?

- Tak, mecz zapowiada się bardzo dobrze. Tyle że Wisła w tygodniu nie grała, a Górnik mierzył się z Ferencvarosem.

No właśnie... Puchary sprawiają, że w Polsce przesuwa się z ich powodów mecze ligowe. W najbliższej kolejce też tak będzie w dwóch przypadkach. Przeszkadza to panu czy wręcz przeciwnie?

- Uważam, że powinno się grać bez żadnych przesunięć i zmian. Moim zdaniem drużyny szybciej doszłyby do siebie na początku sezonu i złapały dobry rytm. Wcale nie sądzę, że te przerwy lepiej wpływają na występy naszych w pucharach. 

W Górniku wrażenie robi ostatnio Peter Federico, Dominikańczyk z bujną czupryną.  Podoba się panu?

- W meczu z Radomiakiem mógł zaimponować (uśmiech). Pokazał się rewelacyjnie. Jest szybki, zwinny, nienaganny technicznie. Widać, że myśli na boisku, dało się to odczuć choćby przy bramkach, które w Radomiu strzelił. Fakt, że po błędach defensywy Radomiaka, ale to trzeba umieć, trzeba być na boisku uważnym i cały czas przygotowanym na rozwój wydarzeń. Na razie ten chłopak wygląda rzeczywiście bardzo dobrze. Jest wzmocnieniem Górnika.

Wicelider Legia podejmie Radomiaka teraz. Czy Warszawiacy pod wodzą Marka Papszuna  - choć mieli kłopoty w poprzednim sezonie - mogą w obecnym sezonie powalczyć o mistrzostwo?

- Za wcześnie o tym przesądzać. Zbyt mało meczów w ogóle się odbyło, żeby powiedzieć, kto o co będzie w tej lidze walczyć. W drużynach w przerwie letniej było bardzo dużo zmian, na razie są na etapie docierania się. Papszun układa to wszystko, mistrzostwo z Legią to byłoby jego superosiągnięcie. 

Łukasz Zjawiński, który przyszedł do Legii z Polonii Warszawa, w przeciwieństwie do Rajovicia okazuje się skutecznym napastnikiem. Drażni pana niemoc strzelecka Duńczyka? 

- Musi umieć grać w piłkę, skoro w Legii cały czas czekają aż się otworzy, dostaje na to szanse. W tych sytuacjach, które ma, musi być bardziej konsekwentny. Myślę, że gdy strzeli, dalej może pójść mu z górki. Piłka go szuka, dobrze się ustawia, ma wiele sytuacji, tyle że... nie strzela goli. Zobaczymy, czy zacznie. 

Czy GKS dojdzie do siebie po odpadnięciu z Hapoelem? Teraz zmierzy się na wyjeździe z Motorem.

- Motor na pewno będzie szukał punktów i nie odpuści. To groźny zespół, bardzo groźny. Karol Czubak to świetny strzelec, jestem ciekaw, czy będzie mu szło jak w ubiegłym sezonie. A GKS? Na pewno będzie szedł w górę - jeżeli chodzi o formę, o ułożenie gry. Nowak z pewnością się podciągnie, bo na razie - jak na niego - ma zastój. W porównaniu z poprzednim sezonem - jakby musiał złapać oddech... 

Warto zauważyć, że Katowice po powrocie do ekstraklasy generalnie nie wchodzą w sezon idealnie, ale potem nabierają mocy. Tak było rok temu i dwa... Czy teraz może być podobnie?

- Z pewnością się rozkręcą. Na pewno nie będą walczyć o utrzymanie. Mają bardzo fajnie ułożoną drużynę i bardzo fajnych zawodników. Zrobili, uważam, dobre transfery. Gdy się wszystko dotrze - będą bardzo groźni. 

Widzew pokazał, że jest mocny, choćby w ostatnim meczu z Jagiellonią. Z Koroną zapowiada się ciekawe starcie, bo klub z Kielc inwestuje. Jak ten mecz może wyglądać?

- To będzie mecz taki, jak między Górnikiem i Wisłą. Dwie drużyny wyróżniające się w stawce, w obu pokłady nadziei na dobry wynik w tym sezonie. Zapowiada się ciekawie. 

Był pan świetnym bramkarzem, mistrzem Polski z Górnikiem. Którzy obecni ligowi bramkarze robią na panu największe wrażenie?

- Hmm... Poziom bramkarzy w ekstraklasie jest, powiedziałbym wyrównany. Nie jest tak, że jeden wyrasta ponad innych. W miarę upływu sezonu jedni będą pokazywać się z lepszej, inni może z gorszej strony.  Trzeba poczekać. Ciekawi mnie jak to będzie wyglądało z bramkarzem Górnika. Ten chłopak musi się jeszcze w naszej lidze ograć. Ale jak drużyna dobrze gra, to i bramkarzowi jest łatwiej. Zawsze jednak trzeba trochę poczekać na mecze, po których można powiedzieć, że punkty w nich zdobyte to zasługa bramkarza, który bronił w sytuacjach, zdawałoby się, beznadziejnych. 

Liga nam rośnie, stadiony pięknieją, pojawia się na nich coraz więcej publiczności. Co jest największą zaletą, co się najbardziej podoba, a co słabością polskiej ligi?

- Fakt, że coraz więcej ludzi przychodzi u nas na stadiony cieszy mnie. Można tylko przyklasnąć. Panuje u nas dobra atmosfera, drużyny dostają kopa słysząc doping przy pełnych trybunach. Naprawdę zupełnie inaczej sie wtedy gra gdy wypełnione jest jakieś ćwierć stadionu, a wokół puste krzesełka. Dostrzegam duży postęp - zarówno w grze, jak i zainteresowaniu. Czy coś mogłoby być lepsze? Zawsze można coś znaleźć głębiej się doszukując... Ja chciałbym, żeby to dalej tak leciało, żeby się rozkręcało. 

Rozmawiał Paweł Czado

Eugeniusz Cebrat. Fot. Paweł Czado


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się