Nie znamy swojego sufitu
Rozmowa z Kamilem Sabiłłą, napastnikiem Unii Skierniewice
Kamil Sabiłło świętował w Skierniewicach już dwa awanse. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
- Zacznę od zwycięstwa, które faktycznie po takiej porażce jak z Miedzią (0:3 – przyp. red.) cieszy wyjątkowo. Nie ujmując niczego Puszczy, była to jednak zdecydowanie słabsza drużyna. W końcu u nas wszystko zafunkcjonowało tak, jak chcieliśmy. Co do bramek, to nie tylko ja na nie pracuję. Ważne że udaje się strzelać, a na poziomie 1. ligi mają wyjątkowy smak. Mam już swoje lata, jestem bliżej końca niż początku kariery, ale wciąż chce mi się pracować. Nie ma się na razie czym specjalnie zadowalać. Trzy gole w pięciu meczach to jeszcze nic takiego, jedziemy dalej.
Wygraliście na terenie, gdzie ponad rok temu była ekstraklasa. Duże firmy miewały problemy, aby z Niepołomic wyjechać z wygraną.
- Puszcza ma dość specyficzny styl gry. Jej boisko przeważnie było dużym atutem, ale my się na ten mecz bardzo dobrze przygotowaliśmy. Trener wraz ze sztabem dobrze przeanalizowali rywala. W połączeniu z naszą postawą dało to trzy punkty.
Po pięciu kolejkach może pan ocenić różnice między 1. a 2. ligą?
- Jak na beniaminka, który w dwa lata dokonał dwóch awansów, przeskok jest naprawdę duży. Wiadomo że zróżnicowanie drużyn w 1. lidze też jest spore. Są zespoły zdecydowanie bogatsze od nas, gdzie grają naprawdę klasowi zawodnicy, ale są też takie, z którymi możemy powalczyć. Często powtarzam, że my nie znamy swojego sufitu. Ponieśliśmy na początku kilka porażek, ale jesteśmy beniaminkiem, który dopiero uczy się tej ligi, jednak pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać nawet z trudnymi przeciwnikami i nie spoczywamy na laurach.
Tym większe gratulacje, bo po awansie wasz skład specjalnie się nie zmienił.
- Trzon drużyny został. Do tego dokooptowaliśmy kilku młodych, ambitnych piłkarzy, który chcą grać wyżej i pokazują to praktycznie na każdym treningu. Chwilę się pocieszymy i już myślimy o kolejnym meczu, ze Stalą Rzeszów. W tej lidze nieważnych spotkań naprawdę nie ma.
A różnice pozasportowe? Stadiony, organizacja, cała otoczka spotkań znacząco różni się od drugoligowej?
- Nie chciałbym porównywać. Każdy ma taki stadion, na jaki go stać. Mogę skupiać się na poziomie piłkarskim, a ten jest tutaj naprawdę wysoki. My musimy przede wszystkim patrzeć na to, jak tu się gra w piłkę.
Środek tabeli to realny cel czy marzycie o czymś więcej?
- Początkowe porażki wiele nas nauczyły. Uważam, że środek tabeli jest w naszym zasięgu, a jeśli udałoby się zahaczyć blisko baraży, to byłoby coś ekstra. Celujemy w wysokie lokaty.
Baraże o ekstraklasę to byłaby kontynuacja pięknego snu w Skierniewicach.
- I tego chcemy! Historia, którą już napisaliśmy, jest niesamowita, a wiele jeszcze jest przed nami.
Rozmawiał Mariusz Rajek
Lepszy od wielu innych
Rzadko zdarza się, aby największe słowa pochwały otrzymać od… trenera rywali. Tak było jednak w niedzielę w Niepołomicach. Trener Tomasz Tułacz o Kamilu Sabille na pomeczowej konferencji mówił, a wręcz krzyczał: - On miał tyle energii, co mój cały zespół łącznie z ławką rezerwowych i kibicami. Życzyłbym sobie, aby mój zespół funkcjonował tak jak ten zawodnik. Ten chłopak ma historię funkcjonowania w różnych warunkach, sytuacjach i widać jak mu zależy na zespole. Pomaga zarówno w ofensywie, jak i wtedy gdy drużyna nie posiada piłki – rozpływał się nad postawą 32-letniego napastnika szkoleniowiec Puszczy. Przypomnijmy, że Sabiłło trafił do Skierniewic latem 2021 roku, gdy Unia występowała w III lidze. Przez cztery lata gry na tym poziomie zdobył dla drużyny 85 goli. W poprzednim sezonie w 2. lidze zanotował 20 trafień. W tym ma już 3 gole w pięciu meczach.
