Nie(Szczęsny) nagle wrócił do łask
Reprezentacja na mistrzostwa Europy powiększyła się do 75 osób – dołączył do niej „sprawiedliwie”, zignorowany początkowo przez PZLA, skoczek wzwyż Mikołaj Szczęsny.
Mikołaj Szczęsny był jedynym lekkoatletą, który wypełnił wszystkie kryteria, a mimo to początkowo nie znalazł się w składzie Biało-czerwonych na mistrzostwa Europy... Fot. Michał Laudy/PressFocus
Nazwisko 22-letniego Mikołaja Szczęsnego było jednym z nielicznych, wokół których zrobiła się mała burza po ogłoszonych w czwartek powołaniach na kontynentalny czempionat, który w dniach 10-18 sierpnia odbędzie się w Birmingham.
Młodzieżowy wicemistrz Europy sprzed roku (skoczył w Bergen 2,26) był – jak podkreślali fachowcy – jedynym lekkoatletą, który wypełnił międzynarodowe oraz krajowe kryteria i był zdrowy, a mimo to początkowo nie znalazł się w składzie Biało-czerwonych. Miał na tym zaważyć słaby występ zawodnika bydgoskiego Zawiszy w rozegranych w weekend w Białymstoku mistrzostwach Polski – pokonał tylko 2,12 i zajął 5. miejsce.
Kuriozalne wyjaśnienie
Co ciekawe, raptem tyle samo zaliczył – zajmując 2. miejsce ex-aequo z dwójką innych skoczków - faworyt krajowej rywalizacji, Mateusz Kołodziejski (2,30 w sezonie halowym, 2,24 w czerwcu), który w kadrze na ME się znalazł (sensacyjnemu mistrzowi Sebastianowi Moszczyńskiemu do złota wystarczyło słabiutkie 2,16). Na dodatek na początku lipca Szczęsny pokonał o dwa lata starszego konkurenta i zarazem klubowego kolegę w prestiżowym konkursie w Opolu, skacząc 2,20 – co zauważył m.in. sędzia i statystyk związany z PZLA, Tomasz Wieczorek.
„Rok temu przed Bergen Szczęsny skakał niżej niż w tym roku, a odpalił w najważniejszym starcie. Jest młody, perspektywiczny, można było dać mu kredyt zaufania. (…) To tylko mistrzostwa Europy” – napisał na X Wieczorek. Oburzenia nie kryli też inni internauci.
No i jak widać presja na szefostwo Polskiego Związku Lekkiej Atletyki przyniosła skutki, bo w piątek Szczęsny został dołączony do reprezentacji na ME, która tym samym liczyć ma 75 osób – 43 kobiety i 32 mężczyzn.
Kuriozalnie brzmi jednak wyjaśnienie wiceprezesa PZLA, Marka Plawgi: „Ostatnie informacje z treningów weryfikacyjnych Mikołaja Szczęsnego zmieniły decyzję jego sztabu szkoleniowego, w efekcie czego dzisiaj uzupełniliśmy skład kadry na ME Birmingham 2026” - oświadczył Plawgo. Z tego wynikałoby, że początkowo na start w najważniejszej imprezie sezonu podopiecznego nie zgadzał się jego własny trener...
Haratyk nie obroni
Małe kontrowersje budzi nieobecność innego sportowca - trójskoczka Dawida Krzemienia. 26-latek w Białymstoku ustanowił „życiówkę” 16,15, z którą raczej nie podbiłby w tym roku Europy, ale mógłby powalczyć o finał i „otrzaskałby” się w międzynarodowych szrankach, tym bardziej że Polska w Birmingham nie będzie miała żadnego trójskoczka (podobnie jak też maratończyka – dwóch zawodników z kwalifikacją zrezygnowało z występu w ME; w biegach ulicznych to nic nadzwyczajnego, bo mogą zarobić większe pieniądze w komercyjnych biegach), ale to raczej burza w szklance wody.
Jest też całkiem liczna grupa lekkoatletów, która na Wyspy nie poleci decyzją PZLA – z racji niewypełnienia zasad krajowych czy braku formy. To m.in. dyskobol Oskar Stachnik i wracający po kontuzjach oszczepnik Cyprian Mrzygłód oraz 34-letni utytułowany kulomiot Michał Haratyk. Ten ostatni, mistrz Europy z 2018, a dwa lata temu w Rzymie brązowy medalista, teraz wypełnił co prawda międzynarodowe zasady kwalifikacji, ale nie osiągnął minimum PZLA dla zawodników urodzonych przed rokiem 2000 i nie został powołany.
Nieobecni – usprawiedliwieni
Z powodu urazów i wcześniejszego zakończenia sezonu, w Birmingham nie wystartują też m.in. mistrzyni Europy na 400 metrów sprzed 8 lat z Berlina i podpora sztafet 4x400 m, Justyna Święty-Ersetic, wieloboistka Paulina Ligarska (szósta w halowych MŚ w Toruniu w 5-boju), skoczkini w dal Anna Matuszewicz czy sprinter Oliwier Wdowik.
Z kolei na 800 m zakwalifikowało się aż pięciu polskich średniodystansowców, ale możemy wystawić tylko trzech, więc odpadło dwóch z najgorszymi wynikami - Patryk Sieradzki (ostatnio regularnie nadający tempo w Diamentowej Lidze) i Mateusz Borkowski.
W 2024 roku w Rzymie Biało-czerwoni wywalczyli sześć medali - złote Natalia Bukowiecka (400 m) i Wojciech Nowicki (młot), srebrne Ewa Swoboda (100 m) i Anita Włodarczyk (młot), a brązowe Pia Skrzyszowska (100 m ppł.) oraz wspomniany Haratyk.
(ToM)
Jedyna „pod kreską”
Z sześciu konkurencji sztafetowych rozgrywanych w ME, do Birmingham nie zakwalifikowała się ta „najnowsza” - 4x100 m mikst. Podobnie jak w rywalizacji mikstów 4x400 w zawodach odbędzie się od razu rywalizacja o medale z udziałem ośmiu najlepszych drużyn w rankingu. Lista ta powstała na podstawie sumy dwóch najlepszych wyników uzyskanych w sezonach 2025-26. Po wycofaniu się Francji Biało-czerwoni są pierwsi poza ósemką – do kwalifikacji zabrakło im 0,4 sekundy.
Pobiegną w Birmingham
W. Brytania (jako gospodarz)Niemcy 80,67
Holandia 81,16
Hiszpania 81,56
Włochy 81,65
Szwajcaria 82,03
Belgia 82,15
Portugalia 82,21
- - - - - - - - -
POLSKA 82,60
*ze startu zrezygnowała 3. w rankingu Francja (81,42)
