Nie pytajcie o dżinsy!
Reprezentacja Kanady jest pierwszym współgospodarzem mistrzostw, który pożegnał się z turniejem.
Szczęśliwe w spotkaniu z RPA dżinsy Jessego Marscha, w potyczce z Marokańczykami straciły swą moc. Fot. Cal Sport Media/SIPA USA/PressFocus
Leszek Jaźwiecki korespondencja z Vancouver
I tak jednak to bez wątpienia najlepszy występ piłkarzy Klonowego Liścia na dotychczasowych mundialach. Po raz pierwszy w historii zdobyli punkty, wygrali mecz, no i wyszli z grupy, a w końcu i znaleźli się w czołowej szesnastce mistrzostw. Swoją przygodę zakończyli na 1/8 finału, przegrywając z Marokiem 0:3.
- Jestem dumny z tych chłopaków, dla mnie są bohaterami - powtarza w kółko promieniejąc z radości selekcjoner Jesse Marsch. - Jesteście bohaterami dla przyszłych pokoleń. Dzięki wam dzieci będą kiedyś uprawiać futbol w tym kraju. Cieszę się bardzo z tego co wspólnie osiągnęliśmy - mówił szkoleniowiec do swoich zawodników po wygranym meczu z RPA.
Poszli w górę i... przegrali wyżej
Zespołu Kanady nie ma już na mistrzostwach, po raz drugi w ostatnim czteroleciu przegrał rywalizację z Marokiem. W 2022 roku w Katarze Kanadyjczycy ulegli drużynie z Afryki tylko 1:2. Piłkarze z Maghrebu podkreślali wtedy, że to właśnie gracze z Ameryki Płn. byli najgroźniejszym grupowym rywalem, choć w tej fazie rywalizowali także z Belgią i Chorwacją. Teraz, na stadionie NRG w Houston, wygrali już bardziej zdecydowanie, bo 0:3.
- Tamten mecz nie miał dla nas kompletnie znaczenia - przyznawał trener Kanady. - Od tamtej pory obie drużyny mocno poszły w górę, poprawiły swoją grę, czego efektem był awans do 1/16 finału obecnych mistrzostw.
Do pralni nie po drodze
Co ciekawe, kanadyjskich dziennikarzy także nie interesowało spotkanie rozegrane cztery lata temu w Katarze. Na konferencji prasowej przed spotkaniem w Houston dopytywali szkoleniowca Klonowego Liścia... jak się ubierze: czy założy garnitur (prezentował się w nim w meczach grupowych), czy - jak w spotkaniu z RPA - będzie w dżinsach. - Nie miałem czasu, by zanieść garnitur do pralni, dlatego pakując się zabrałem dżinsy – wyjaśnił i poprosił: - Nie zadawajcie więcej pytań o mój ubiór.
Między Kanadą a Bawarią
Po meczu z Marokiem z kolei najgorętszym pytaniem była absencja gwiazdy reprezentacji, Alphonso Daviesa. Piłkarz Bayernu zagrał na tych mistrzostwach raptem 15 minut. Telewizyjne kamery pokazywały go przygnębionego na kanadyjskiej ławce; nerwowo bawił się kartką papieru.
- Na ostatnim treningu przed meczem, gdzie kształtowała się drużyna na mecz z Maroko, Davies nie czuł się dobrze. Dlatego postanowiliśmy zrobić rezonans magnetyczny - tłumaczył Marsch. - Mieliśmy nadzieję, że rano wszystko będzie OK i nasz kapitan będzie mógł nam pomóc. Decyzja należała do piłkarza, zawodnik jednak zgłosił, że nie jest gotowy do gry.
Wciąż jednak pojawiają się pytania, na ile to była decyzja zawodnika, a na ile - ludzi decyzyjnych... Bayernu! Davies, który wkrótce skończy 26 lat, może już nie mieć w swojej karierze takiej szansy, by zagrać na mundialu o taką stawkę. Z drugiej strony - jego ostatnie kontuzje, które wykluczają go z gry w monachijskiej drużynie, mogłyby kazać działaczom Bawarczyków dmuchać na zimne. - To są spekulacje, ja o takim czymś nie słyszałem - ucina temat selekcjoner reprezentacji Kanady.
Wybór Alphonsa
Po wcześniejszych meczach trudno było cokolwiek wyciągnąć od samego Daviesa. Piłkarz przechodził przez mixed zone z telefonem przy uchu i pokazywał, że nie rozmawia z mediami. Tym razem nie unikał spotkania z dziennikarzami. - Jesse zapytał, czy czuję się w stu procentach gotowy, a ja szczerze odpowiedziałem, że nie - tłumaczył swoją absencję w meczu z Marokiem. - Nie chciałem być ciężarem dla drużyny, nie dając z siebie wszystkiego. Kiedy wchodzę na boisko, zawsze chcę dać z siebie jak najwięcej.
Jaki wpływ na grę reprezentacji Kanady w meczu 1/8 finału miałaby jej gwiazda? Jedni uważają, że mógłby odmienić losy spotkania; inni są zdania, że rywal i tak by sobie poradził z podopiecznymi Marscha.
Z Davisem czy bez - już nie ma znaczenia. Kanada pożegnała się z mistrzostwami świata, ale swojego występu nie musi się wstydzić. Gospodarz mundialu pożegna się z nim definitywnie 7 lipca, kiedy to na stadionie BC Palace w Vancouver rozegrany zostanie ostatni w kanadyjskiej odsłonie turnieju mecz: Szwajcaria - Kolumbia.
